Twórca gry Copa City złożył wniosek o upadłość. Wśród inwestorów są reprezentanci Polski

W szczytowym momencie, tuż po premierze, w Copa City grało jednocześnie 395 osób. Tyle wynosi rekord gry na platformie Steam, w którą akcjonariusze warszawskiego studia Triple Espresso włożyli ponad 30 mln zł. Pięć miesięcy później spółka złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, a w ostatniej dobie liczba jednoczesnych graczy na Steamie nie przekroczyła 6.

- Reklama -

Jak podaje Puls Biznesu, wniosek trafił do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w środę. Informację o złożeniu dokumentu jako pierwszy opublikował w serwisie X Michał Sadrak, załączając fragment wniosku. Copa City miało być polskim hitem sportowym wydanym na mundial. Grę zapowiedziano latem 2024 r., a jej producent zebrał pieniądze od piłkarzy, właścicieli klubów i prywatnych inwestorów.

Prawie 50 mln zł na grę o organizowaniu meczów

Copa City nie było klasycznym menedżerem piłkarskim. Gracz nie prowadził drużyny, tylko przygotowywał miasto do wielkiego wydarzenia sportowego: od promocji, przez obsługę kibiców, po stan murawy. Na ekranie pilnował dwóch wskaźników, zadowolenia i bezpieczeństwa fanów, a presję zwiększały ograniczony budżet i sztywna godzina rozpoczęcia meczu. Na materiałach promocyjnych pojawiał się warszawski Stadion Narodowy.

Według serwisu GRYOnline.pl budżet produkcji sięgnął około 48 mln zł, z czego około 15 mln zł pochłonęła kampania marketingowa. Serwis xyz.pl podaje inne proporcje: sama produkcja miała kosztować ponad 20 mln zł, a marketing zaplanowano na podobnym poziomie. Nad tytułem pracowało około 65 deweloperów, a w szczytowym okresie spółka zatrudniała około 90 osób. Studio zdobyło licencje klubów Arsenal, Bayern Monachium i Flamengo, z prawem do wykorzystania stadionu Maracanã. Serwis gram.pl wymienia wśród partnerów także Olympique Marsylia. Premiera odbyła się 16 czerwca 2026 r., w czasie piłkarskich mistrzostw świata, na komputerach PC oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S.

Copa City w liczbach mln zł
Wycena spółki w emisji z maja 145

Budżet produkcji gry 48

Wkład około 100 akcjonariuszy 30

Pieniądze Bogusława Leśnodorskiego 20

Kampania marketingowa 15

Źródło: GRYOnline.pl, Puls Biznesu, money.pl (wartości przybliżone)

Piłkarze reprezentacji i właściciele klubów w akcjonariacie

Większość kosztów pokryło około 100 akcjonariuszy, którzy wyłożyli łącznie ponad 30 mln zł. Wśród nich są reprezentanci Polski Jakub Moder, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński i Tomasz Kędziora, a także Tymoteusz Puchacz i Krystian Bielik. Pieniądze w projekt włożył też Michał Świerczewski, właściciel Rakowa Częstochowa i x-komu, a według money.pl również fundusz związany ze Zbigniewem Jakubasem, właścicielem Motoru Lublin.

Jeszcze w maju akcjonariusze kupowali akcje serii U po 72 zł za sztukę. Przy tej cenie spółka była wyceniana na około 145 mln zł, jak wylicza GRYOnline.pl. Michał Sadrak skomentował upadłość jako koniec studia „finansowanego pieniędzmi zarobionymi na boisku”.

Najwięcej ryzykuje Bogusław Leśnodorski, były prezes i współwłaściciel Legii Warszawa, współzałożyciel Triple Espresso i przewodniczący rady nadzorczej spółki. W rozmowie z Pulsem Biznesu przyznał, że zainwestował wszystko, co miał, i pożyczył więcej. Łącznie w akcjach i pożyczkach, za które osobiście ręczył, chodzi o około 20 mln zł.

Ludzie z Legii, a nie z branży gier

Studio prowadził Jakub Szumielewicz, w latach 2013 do 2017 wiceprezes Legii Warszawa. Z Leśnodorskim współpracował wcześniej zarówno w klubie, jak i w AGO Esports. Z dawnego klubowego kierownictwa wywodził się także Dominik Ebenenge, były menedżer ds. rozwoju sportowego. Wszyscy trzej pracowali w klubie w latach 2013 do 2017. Po premierze Szumielewicz przekonywał, że na ocenę wyników jest za wcześnie, a zainteresowanie grą „przerosło wewnętrzne oczekiwania”.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Liczby tego nie potwierdziły. Dzień po premierze w Copa City grało na Steamie jednocześnie 91 osób. Gra zebrała 343 recenzje użytkowników, z których 71 proc. jest pozytywnych, ale skala zainteresowania pozostała znikoma. Recenzenci zarzucali rozgrywce nadmierne skomplikowanie, a kolejne aktualizacje, nad którymi pracował mocno okrojony zespół, nie odwróciły trendu.

Eksperci rynku gier już wcześniej wskazywali na nieproporcjonalnie wysoki budżet. Grzegorz Banaś z Erebor Capital mówił, że koszt produkcji nie przystaje do gatunku, a zarząd nie miał doświadczenia w tworzeniu gier. W czerwcu wątpił, czy gra kiedykolwiek się zwróci.

Fundusz inwestujący w gry odrzucił spółkę na starcie

Paweł Sugalski z Dukaj Games, cytowany przez serwis xyz.pl, ocenił, że społeczność gry na Steamie przed premierą była przeciętna i nie uzasadniała wydatków na licencje ani wysokości budżetu. Jego firma odrzuciła Triple Espresso już na etapie wstępnej selekcji. Sugalski przypomniał, że dwa lata wcześniej w kolejce do premiery czekało około 30 mocniejszych polskich tytułów.

Jeśli sąd uwzględni wniosek, majątek spółki przejmie syndyk, a akcjonariusze, jako właściciele, będą w kolejce po pieniądze za wierzycielami. Leśnodorski i Szumielewicz mają opowiedzieć o kulisach upadku studia w piątkowym wydaniu Pulsu Biznesu.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi