NBP zgromadził 700 ton złota. Papierowy zysk jednak stopniał

W połowie stycznia zarząd Narodowego Banku Polskiego zapisał w uchwale liczbę, która wielu obserwatorom wydawała się bardzo odległa: 700 ton złota w rezerwach. W czwartek po południu prezes Adam Glapiński ogłosił na konferencji prasowej, że cel został osiągnięty. Według wyceny banku centralnego kruszec w polskich rezerwach jest dziś wart 355,7 mld zł.

- Reklama -

355,7 mld zł w rezerwach i 140,5 mld zł zysku na papierze

„To jest historyczne osiągnięcie polskiego banku centralnego. Ambitny cel, przyjęty z mojej inicjatywy, został osiągnięty”, mówił prezes NBP, cytowany przez rp.pl. Jak relacjonuje tvn24.pl, Glapiński przyznał, że cel zrealizowano już jakiś czas temu, choć jeszcze niedawno wydawał się on nie do osiągnięcia. Według prezesa Polska ugruntowała tym samym swoją pozycję w gronie 10 państw o największych zasobach złota na świecie.

Najbardziej działającą na wyobraźnię liczbą jest jednak niezrealizowany zysk, który według NBP wynosi 140,5 mld zł. Glapiński tłumaczył, że to różnica między wartością złota liczoną po cenach, po których bank je kupował, a obecną ceną rynkową. Z tych danych wynika, że po cenach zakupu cały zasób był wart około 215 mld zł. Prezes zastrzegł, że ceny złota się wahają, więc zmienia się także ta kwota.

Złota przybyło, a zysk stopniał o kilka miliardów

Czwartkowe dane warto zestawić z tym, co prezes NBP mówił na październikowej konferencji. Jak podawał wówczas serwis superbiz.se.pl, na koniec września bank miał około 673 ton złota o wartości ponad 348 mld zł, a niezrealizowane przychody z wyceny kruszcu przekraczały 147 mld zł. Glapiński zapewniał wtedy, że bank jest blisko celu i należy do grona dziesięciu państw z największymi zasobami złota.

Od tamtej pory w skarbcu przybyło około 27 ton, ale wartość całego zasobu wzrosła o niespełna 8 mld zł. Papierowy zysk w tym samym czasie skurczył się o ponad 6,5 mld zł. W przeliczeniu na tonę wycena kruszcu w złotych spadła z około 517 mln zł do około 508 mln zł.

Skalę zakupów pokazuje porównanie z początkiem kadencji Glapińskiego. Od tego czasu zasoby złota NBP wzrosły niemal siedmiokrotnie, dokładnie o 598 ton. Oznacza to, że w chwili objęcia przez niego stanowiska w 2016 roku bank miał w rezerwach około 102 ton kruszcu.

Moment Złoto w rezerwach NBP
Początek kadencji Adama Glapińskiego (2016)

ok. 102 ton

Koniec czerwca 2026

614 ton

Koniec września 2026

ok. 673 ton

Listopad 2026

700 ton

Źródło: NBP, World Gold Council

NBP kupował najwięcej spośród banków centralnych

Ostatnia prosta do 700 ton była wyjątkowo szybka. Według danych World Gold Council z lipca NBP kupił w maju netto około 18 ton złota i był to czwarty z rzędu miesiąc z dwucyfrowymi zakupami netto. Od początku roku do końca maja polski bank centralny dokupił 64 tony, najwięcej ze wszystkich banków centralnych ujętych w zestawieniu organizacji. Na koniec czerwca miał 614 ton, co oznacza, że w kolejnych miesiącach dołożył jeszcze około 86 ton.

Do światowej czołówki wciąż jednak dużo brakuje. World Gold Council szacował zasoby Ludowego Banku Chin na około 2331 ton, a Banku Rosji na 2292 tony, mimo że rosyjski bank centralny od początku roku sprzedawał złoto. Wśród banków centralnych opisanych w lipcowym podsumowaniu organizacji Polska była trzecia, przed Kazachstanem, który miał 361 ton.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Prezes NBP od lat przekonuje, że złoto wzmacnia wiarygodność kraju i jego odporność na zawirowania na rynkach międzynarodowych. Według rp.pl Glapiński powtórzył ten argument także w czwartek.

Inflacja w celu, ale prezes nie ogłasza końca kłopotów

Konferencja odbyła się dzień po środowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która zostawiła stopy procentowe bez zmian. Stopa referencyjna NBP wynosi nadal 3,75 proc., lombardowa 4,25 proc., a depozytowa 3,25 proc. Ostatnia obniżka, o 25 punktów bazowych, miała miejsce w marcu.

Glapiński przypomniał, że według wstępnych danych GUS inflacja w październiku wyniosła 3,5 proc. i wróciła do przedziału wokół celu NBP. Prawdopodobnie spadła też inflacja bazowa, co prezes nazwał nieco zaskakującym. „Nie oznacza to niestety jednak, że okres podwyższonej inflacji mamy już za sobą”, zaznaczył, cytowany przez tvn24.pl.

Źródłem ryzyka pozostają przede wszystkim wysokie ceny surowców, związane głównie z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Ropa podrożała w październiku i tylko nieznacznie potaniała w ostatnich dniach, a ceny gazu w Europie są dwa i pół raza wyższe niż na początku roku. Według prezesa NBP drożejąca energia odpowiada za dużą część tegorocznego wzrostu cen konsumpcyjnych, a wahania inflacji w ostatnich miesiącach w dużym stopniu wynikają z regulacyjnych zmian na rynku paliw.

Jak podaje PAP, prezes NBP zapewnił, że jeśli ryzyka dla inflacji będą narastać, Rada jest gotowa do działania. W październiku Glapiński nie wykluczał listopadowej podwyżki, uzależniając ją od nowej projekcji NBP, ale Rada ostatecznie zostawiła stopy bez zmian.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi