Na początku roku do Polski przychodziło z Chin ponad 4 mln paczek miesięcznie. We wrześniu było ich już tylko 1,8 mln. Tak wyglądają pierwsze pełne miesiące po wprowadzeniu unijnego cła na tanie przesyłki spoza Unii, które od lipca uderza w zakupy na azjatyckich platformach. Komisja Europejska policzyła, że w całej Unii spadek sięgnął ponad 60 proc.
555 mln paczek zamiast kilku miliardów
Dane opublikowała 30 października Dyrekcja Generalna ds. Podatków i Unii Celnej Komisji Europejskiej. Według dokumentu w trzecim kwartale 2026 r. do Unii trafiło 555,33 mln przesyłek e-commerce. To średnio o ponad 60 proc. mniej, niż wynikałoby z trendu sprzed lipca. Komisja zastrzega, że korzysta z danych z systemu nadzoru celnego, które mogą jeszcze zostać skorygowane, a oficjalnym źródłem statystyk pozostaje Eurostat.
Mimo spadku przesyłki do klientów indywidualnych wciąż przeważają nad klasycznym handlem hurtowym. Komisja szacuje, że codziennie do Unii trafia co najmniej 5 mln takich przesyłek, podczas gdy w handlu hurtowym to mniej niż 0,4 mln dziennie. Jak podaje „Rzeczpospolita”, powołując się na dane Komisji z rejestrów celnych państw członkowskich, przy niektórych pozycjach towarowych spadki sięgają 75 proc.
W Polsce liczba paczek spadła o ponad połowę
Polskie dane, które przytacza dziennik, pokazują podobny obraz. Na początku roku miesięcznie trafiało do kraju ponad 4 mln paczek z Chin. W sierpniu było to około 2 mln, a we wrześniu 1,8 mln. Szacunki branży mówią, że w szczytowym okresie Polacy dostawali z Chin około 100 mln paczek rocznie, a polskie sklepy internetowe traciły przez tę konkurencję kilka miliardów złotych.
| Paczki z Chin do Polski w 2026 r. | liczba miesięcznie |
|---|---|
| początek roku | ponad 4 mln |
| sierpień | około 2 mln |
| wrzesień | 1,8 mln |
Źródło: dane rynkowe przytoczone przez „Rzeczpospolitą”
Za załamaniem stoi zmiana z 1 lipca. Unia zniosła wtedy zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro i wprowadziła tymczasową stawkę 3 euro. Opłata jest naliczana od każdej pozycji towarowej w zamówieniu, a nie od całej paczki. Klient, który kupi czapkę, okulary i butelkę, płaci więc 9 euro, a przy zwrocie towaru opłata nie wraca do kupującego.
Zobacz również:
BIZNES · 05.11.2026Kazachstan chce znów tłoczyć ropę przez Polskę. Czeka na zgodę MoskwyOd listopada kolejne 2 euro
Od 1 listopada do cła doszła unijna opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro. Damian Siusta z firmy Postis ocenia w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że stała stawka 3 euro zasadniczo zmienia rachunek opłacalności zakupów na chińskich platformach, a nowa opłata prawdopodobnie pogłębi spadki.
Obecne rozwiązania są tymczasowe. Pełna reforma celna wejdzie w życie 1 lipca 2028 r. Zlikwiduje zwolnienie dla paczek do 150 euro, wprowadzi taryfę z pięcioma kategoriami opłat oraz centralny system informatyczny do śledzenia drogi przesyłek. Według „Rzeczpospolitej” 25 proc. wpływów z opłat ma trafiać do państw członkowskich na pokrycie kosztów, a reszta do budżetu Unii.
Klienci zostają, towar przenosi się do magazynów w Europie
Mniej paczek nie oznacza, że Polacy przestali kupować chińskie produkty. Z badania UCE Research dla „Rzeczpospolitej”, przeprowadzonego wśród ponad 800 osób robiących zakupy na chińskich platformach co najmniej raz lub dwa razy na kwartał, wynika, że 79,7 proc. kupujących nie zniechęciło się do zakupów przez nowe opłaty. Dziennik przytacza też szacunki, według których w ciągu pół roku na jednej z trzech dużych chińskich platform kupowało około 17,3 mln Polaków, a roczna sprzedaż sięgała około 11,6 mld zł.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Część towaru po prostu zmienia drogę. Komisja Europejska zauważa w swojej ocenie, że niektóre tanie produkty trafiają teraz do Unii hurtowo, z opłaconym cłem, a dopiero potem są rozwożone z unijnych magazynów. Poczta Polska potwierdza, że przesyłki spoza Unii przenoszą się do magazynów w Polsce i innych krajach. Bartosz Sawicki, prezes Meest Transfer, spodziewa się, że platformy będą podnosić wartość koszyków, łączyć zamówienia i przenosić logistykę do Europy.
Ten scenariusz już się realizuje. Shein zainwestował w tym roku 500 mln euro w rozbudowę centrum pod Wrocławiem, a łącznie w Polsce około 1 mld euro. Zatrudnienie w centrum logistycznym ma do końca 2026 r. przekroczyć 10 tys. osób. Leonard Lin, prezes Shein na region EMEA, nazywa Europę jednym z kluczowych rynków firmy.
Polscy sprzedawcy odzyskują oddech
Branża e-commerce przyjmuje dane z ulgą. Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej, mówi, że opłaty „dają efekt”, ale zaznacza, że potrzebne jest skuteczne egzekwowanie przepisów, aby chińscy dostawcy spełniali te same standardy co sprzedawcy z Europy. Marcin Gruszka, rzecznik Allegro, widzi pozytywne zmiany dla sektora, ale ocenia, że to „dopiero początek”.
Efekt widać już w wynikach polskich firm. LPP, właściciel marek Reserved i Sinsay, poinformował w czwartek, że w trzecim kwartale swojego roku obrotowego sprzedaż porównywalna Sinsay wzrosła o 2,8 proc. To pierwszy dodatni wynik tej marki po pięciu kwartałach spadków. Spółka wprost wskazała, że dostrzega pozytywny wpływ unijnych opłat nałożonych na azjatyckie platformy, szczególnie w przypadku Sinsay. Przychody całej grupy w stałych walutach wzrosły w tym okresie o 20 proc.
Komisja Europejska uzasadnia nowe opłaty wyrównaniem warunków konkurencji między sprzedawcami z Unii i spoza niej oraz bezpieczeństwem produktów. Zapowiada też współpracę z państwami członkowskimi, aby towary sprowadzane hurtowo były prawidłowo zgłaszane, a w Unii zawsze był za nie odpowiedzialny importer.
