Tusk po szczycie: „Wybiliśmy ETS2 jeden ząb trzonowy i siekacz”

Dwudniowy szczyt w Brukseli, który w czwartek utknął w sporze o ceny energii, zakończył się w piątek zapisami, które Donald Tusk ogłosił jako polski sukces. „Wybiliśmy ETS2 jeden ząb trzonowy i siekacz, ale to dopiero początek” powiedział premier po zakończeniu obrad. Przywódcy jednomyślnie wezwali Komisję Europejską do ponownej oceny skutków systemu ETS2, który od 2028 r. ma objąć opłatami emisyjnymi ogrzewanie budynków i transport drogowy. Samego startu systemu na razie jednak nie przesunięto.

- Reklama -

Konkluzje każą Brukseli policzyć skutki od nowa

Jak relacjonuje biznes.interia.pl, w przyjętych konkluzjach znalazło się zobowiązanie do „zaktualizowania oceny wszelkich skutków systemu ETS2″, ze szczególnym uwzględnieniem jego konstrukcji i mechanizmów zabezpieczających przed skokami cen. To zapisy, o które zabiegała Grupa Wyszehradzka wspierana przez Włochy i Grecję. Tusk podkreślał, że rewizja obejmie skutki „społeczne i gospodarcze” nowego systemu.

Twardego celu koalicji nie udało się jednak osiągnąć. Jak podaje serwis focuseurope.pl, przywódcy nie zgodzili się na kolejne odroczenie wejścia systemu w życie, choć Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Grecja i Włochy chciały przesunięcia startu. W konkluzjach potwierdzono za to potrzebę reformy i stabilizacji całego systemu handlu emisjami bez porzucania jego funkcji klimatycznej.

W Brukseli konkluzje szczytu odczytywane są jako pierwszy formalny wyłom w architekturze Zielonego Ładu od czasu jego uchwalenia. Komisja Europejska konsekwentnie broniła dotąd harmonogramu ETS2, wskazując, że każde odroczenie osłabia wiarygodność unijnej polityki klimatycznej. Teraz sama będzie musiała przedstawić analizę, która może dostarczyć argumentów jej krytykom.

Opłata, która trafi do rachunków milionów gospodarstw

ETS2 to rozszerzenie unijnego handlu emisjami na sektory, które dotąd były z niego wyłączone. Od 2028 r. dostawcy paliw do ogrzewania budynków oraz paliw silnikowych będą musieli kupować uprawnienia do emisji CO2, a koszt tych uprawnień w naturalny sposób przełoży się na ceny węgla, gazu, oleju opałowego i paliw na stacjach. W Polsce, gdzie miliony domów ogrzewane są węglem i gazem, nowa opłata budzi obawy o skokowy wzrost rachunków. Dlatego rząd od miesięcy zabiega w Brukseli o przesunięcie systemu albo głęboką zmianę jego konstrukcji.

ETS2 ma być młodszym bratem działającego od 2005 r. systemu EU ETS, który obejmuje energetykę i wielki przemysł. Różnica polega na tym, że koszty nowego systemu niemal w całości trafią do konsumentów, bo dostawcy paliw przeniosą wydatki na uprawnienia wprost do cen detalicznych. Amortyzować uderzenie ma Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego państwa członkowskie będą finansować wsparcie dla najuboższych gospodarstw i inwestycje w ocieplanie budynków, jednak zdaniem krytyków jego skala jest niewspółmierna do kosztów, które poniesie Europa Środkowa.

Koalicja taniej energii dociska Komisję

Piątkowe zapisy to efekt presji budowanej od środowego wieczora, gdy na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej zawiązała się energetyczna koalicja. Premier Słowacji Robert Fico zarzucał Komisji Europejskiej, że od dwóch lat unika przedstawienia krótkoterminowych działań obniżających ceny energii, i podważał sens obecnego rynku, na którym megawatogodzina kosztuje w jednych regionach Unii 50 do 60 euro, a w innych grubo ponad 100 euro. Spór o energię zdominował pierwszy dzień szczytu do tego stopnia, że zepchnął na dalszy plan rozmowy o budżecie i obronności, a czwartkowe obrady zakończyły się bez porozumienia. Dopiero piątkowe negocjacje przyniosły kompromisowe zapisy, które każda ze stron może przedstawiać w domu jako własny sukces.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Znaczenie mają także zapisy o całym systemie handlu emisjami. Wezwanie do reformy i stabilizacji ETS to sygnał, że przywódcy dostrzegają problem rozchwianych cen uprawnień, które w ostatnich latach stały się jednym z głównych składników kosztów energii w Polsce. Każda korekta w tą stronę byłaby na rękę polskiej energetyce, która wciąż opiera się na węglu i płaci za emisje więcej niż konkurenci z zachodu Europy.

- Reklama -

Premier zapowiada dalszą rozbiórkę systemu

Tusk nie ukrywa, że przyjęte zapisy traktuje jako etap, a nie finał. „Mnie to nie satysfakcjonuje, ale to jest dobry początek rewizji całego tego projektu” przyznał premier. Zapowiedział też kierunek dalszych działań: „Będziemy zmierzali do tego, żeby ETS2 przesunąć, a być może w ogóle odejść od tego modelu”.

Dla polskich firm i gospodarstw domowych piątkowe ustalenia oznaczają przede wszystkim niepewność rozłożoną na kolejne miesiące. Ponowna ocena skutków ETS2 daje argumenty przeciwnikom systemu i otwiera furtkę do zmian w jego konstrukcji, ale dopóki Komisja nie przedstawi wniosków, obowiązuje dotychczasowy harmonogram ze startem w 2028 r. Przedsiębiorcy z branży transportowej i ciepłowniczej, którzy już dziś kalkulują przyszłe koszty uprawnień, na twarde decyzje muszą więc poczekać. Pewne jest jedno: walka o kształt ETS2 stała się jednym z głównych frontów polskiej polityki w Brukseli i rząd nie zamierza z niego schodzić.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi