Najgorszy dzień Nasdaq od czerwca. Wall Street boi się bańki AI

Wskaźnik nastrojów CNN spadł w piątek do strefy skrajnego strachu, najniżej od początku kwietnia. Powód widać w tabelach notowań: technologiczny Nasdaq Composite stracił 2,14 proc. i zakończył dzień na poziomie 26 140,03 pkt, co było jego najgorszą sesją od 23 czerwca. Inwestorzy znów uciekali od spółek związanych ze sztuczną inteligencją, a na rynku długu pojawiły się sygnały, że część firm z tego sektora może mieć problem ze spłatą zobowiązań. Jak podaje bankier.pl, S&P 500 spadł o 1,09 proc., do 7659,44 pkt, a Dow Jones o 0,34 proc., do 52 002,41 pkt.

- Reklama -

Obligacje CoreWeave biją na alarm

Symbolem piątkowej wyprzedaży została CoreWeave, spółka wynajmująca moc obliczeniową pod sztuczną inteligencję i wspierana przez Nvidię. Jej akcje runęły o blisko 12 proc., a obligacje notowane były z rentownością przekraczającą 15 proc., co bankier.pl odczytuje jako wyraz wątpliwości inwestorów w zdolność firmy do obsługi długów. Mocno traciły także inne spółki z ekosystemu AI: Intel spadł o 5,8 proc., Micron o 5,6 proc., AMD o blisko 6 proc., Oracle o 4,6 proc., Broadcom o 4,5 proc., a Meta o 3,7 proc.

Mimo spadków indeksy pozostają zaledwie kilka procent poniżej rekordów ustanowionych na początku października, a Nasdaq jest około 6 proc. pod szczytem. Szeroki rynek wygląda jednak znacznie słabiej, niż sugerują indeksy ważone kapitalizacją. S&P 500 zyskał od początku roku ponad 12 proc., ale mediana wzrostu pojedynczej spółki to tylko około 6 proc., 185 z 500 spółek jest pod kreską, a ponad połowa znajduje się w technicznej bessie.

Sednem obaw jest sposób finansowania boomu na sztuczną inteligencję. Budowa centrów danych pochłania setki miliardów dolarów, a coraz większa część tych inwestycji opłacana jest długiem, którego obsługa drożeje wraz ze wzrostem stóp procentowych. Gdy rentowność obligacji takiej spółki jak CoreWeave przekracza 15 proc., rynek wycenia już nie tempo wzrostu, lecz ryzyko niewypłacalności. Każdy sygnał, że przychody z usług AI rosną wolniej od kosztów finansowania, uderza więc w cały łańcuch, od producentów chipów po dostawców energii dla serwerowni.

Mocne dane podbijają oczekiwania na podwyżkę stóp

Nerwowość podsycają dane z amerykańskiej gospodarki, które wzmacniają jastrzębie skrzydło Rezerwy Federalnej. Produkcja przemysłowa przyspiesza, ceny producentów rosną w tempie przekraczającym 6 proc., nominalna sprzedaż detaliczna we wrześniu zwiększyła się o 6,3 proc., a inflacja konsumencka zbliża się do 4 proc. Rynek wycenia już na około 87 proc. prawdopodobieństwo co najmniej jednej podwyżki stóp Fed o 25 punktów bazowych do końca roku. Do tego dochodzą wysokie ceny ropy, które uderzają w wyceny spółek. „Na rynku jest trochę strachu” przyznał cytowany przez bankier.pl Rob Haworth z U.S. Bank.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Dimon, Fink i Yardeni wyliczają zagrożenia

Do ostrożności wzywają najwięksi gracze Wall Street. Prezes JPMorgan Chase Jamie Dimon wymienia wśród zagrożeń duże deficyty budżetowe, uporczywą inflację, zawyżone ceny aktywów, rosnące stopy procentowe i napięcia geopolityczne. Jego bank nie wpuszcza zewnętrznych agentów AI do swoich systemów, bo uznaje to za zbyt ryzykowne dla klientów, i buduje własne narzędzia. Strateg firmy Baird Ted Mortonson ostrzega z kolei przed finansowaniem o charakterze okrężnym, w którym producenci chipów kredytują własnych klientów. „Myślę, że Wall Street zaczyna być zmęczone bankiem Nvidii” powiedział w rozmowie z Yahoo Finance.

Weteran analiz rynkowych Ed Yardeni obniżył prognozę S&P 500 na koniec roku z 8400 do 7900 pkt, ścinając zakładany wskaźnik ceny do zysku z 19,8 do 16,6, choć recesji nie spodziewa się przynajmniej do 2029 r. Szef BlackRock Larry Fink przekonuje, że centra danych nie są problemem same w sobie, ale konkurują z deficytem budżetowym o kapitał, co podnosi koszty pożyczek. Zarazem ostrzega, że ewentualne moratorium na ich budowę oznaczałoby recesję. Założyciel funduszu Tudor Investment Paul Tudor Jones dorzuca ryzyko naftowe: jego zdaniem konflikt USA z Iranem może podbić cenę ropy o kolejne 20 do 25 dolarów, na co giełda zareagowałaby fatalnie.

Dwa światy na jednym globie

Dla polskiego inwestora piątek był dniem kontrastów. Gdy Nowy Jork liczył straty, WIG na warszawskiej giełdzie pierwszy raz w historii zamknął się powyżej 160 tys. pkt, a kapitał płynął do spółek konsumenckich i banków. Amerykańska korekta nie jest jednak dla Polaków obojętna: w funduszach akcji zagranicznych i ETF-ach na amerykańskie indeksy ulokowane są miliardy złotych oszczędności, a wyceny globalnych gigantów technologicznych ważą na wynikach PPK inwestujących część składek za granicą. Jeśli obawy o finansowanie boomu AI się pogłębią, fala z Wall Street prędzej czy później dopłynie także nad Wisłę.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi