Na wsiach i w małych miejscowościach to codzienny widok. Listonosz własnym samochodem objeżdża kilkadziesiąt, a czasem i 200 km trasy, rozwożąc listy, paczki i emerytury. Za każdy kilometr pracodawca może mu zwrócić maksymalnie 1,15 zł i ta stawka nie zmieniła się od 17 stycznia 2023 r. Związkowcy z Poczty Polskiej i Lasów Państwowych napisali właśnie w tej sprawie do premiera Donalda Tuska i ostrzegają, że cierpliwość pracowników się kończy, jak podaje wnp.pl.
Pod pismem podpisały się Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Związek Zawodowy Pracowników Poczty oraz Związek Leśników Polskich. Domagają się pilnego podniesienia kilometrówki do 1,50 zł, czyli o około 35 proc., co odpowiada mniej więcej skumulowanej inflacji z ostatnich czterech lat.
Przy 100 km dziennie różnica to 770 zł miesięcznie
Za suchym sporem o stawkę kryją się konkretne pieniądze. Listonosz, który pokonuje 100 km dziennie przez 22 dni robocze, dostaje dziś zwrot około 2530 zł miesięcznie. Przy stawce 1,50 zł byłoby to 3300 zł, czyli o 770 zł więcej. Przy trasach rzędu 200 km dziennie różnica rośnie do 1540 zł miesięcznie. Tymczasem ceny paliw, ubezpieczeń i serwisu przez cztery lata systematycznie rosły, a diesel podrożał w ciągu roku o ponad 30 proc.
| Miesięczny zwrot (22 dni pracy) | Stawka 1,15 zł/km | Postulowane 1,50 zł/km |
|---|---|---|
| Trasa 100 km dziennie | ok. 2530 zł | ok. 3300 zł |
| Trasa 200 km dziennie | ok. 5060 zł | ok. 6600 zł |
Źródło: wyliczenia związkowców, za wnp.pl
Poczta Polska próbowała załatać problem na własną rękę i od lipca dopłaca pracownikom dodatkowe 29 groszy za kilometr. Haczyk w tym, że dopłata ponad ustawowy limit podlega składkom ZUS i podatkowi, więc na rękę zostaje z niej około 20 groszy. Kilometrówka mieszcząca się w limicie z rozporządzenia jest z tych obciążeń zwolniona i właśnie dlatego związkowcy naciskają na zmianę przepisów, a nie na kolejne dodatki.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
BIZNES · 30.10.2026Gaz najdroższy od czterech lat. Minister zdradza, kiedy rząd pomoże Polakom„Pracownicy przestaną je państwu pożyczać”
Skala potencjalnego paraliżu jest spora. Z prywatnych aut korzysta w pracy codziennie około 8 do 9 tys. listonoszy i podobna liczba leśników. Jeśli rząd nie zareaguje, pracownicy mogą po prostu przestać używać własnych samochodów do celów służbowych, a wtedy pracodawcy musieliby zapewnić floty służbowe albo zreorganizować doręczenia. „Nikt nie będzie dopłacał do tego, żeby pracować” mówi cytowany przez wnp.pl Robert Czyż, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty. I dodaje: „Jutro może się okazać, że pracownicy przestaną je państwu pożyczać”.
Najmocniej odczuliby to mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości, gdzie bez prywatnych aut listonoszy dostarczanie przesyłek, w tym emerytur w gotówce, stanęłoby pod znakiem zapytania. Problem dotyczy zresztą nie tylko poczty i lasów, bo z zamrożonej kilometrówki korzystają też pracownicy opieki społecznej, pielęgniarki środowiskowe czy urzędnicy w terenie.
Według nieoficjalnych informacji wnp.pl Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianą przepisów. Nie wiadomo jednak, kiedy projekt ujrzy światło dzienne ani czy znajdzie się w nim postulowana stawka 1,50 zł. Do tego czasu każdy kurs listonosza po polskich drogach pozostaje po części finansowany z jego własnej kieszeni.
