Formalnie Nextmove przez lata uchodził za jedną z najszybciej rosnących wypożyczalni samochodów elektrycznych w Niemczech. W praktyce firma właśnie ogłosiła niewypłacalność, a pogrążyła ją jedna strategiczna decyzja, czyli zbyt mocne postawienie na wynajem elektrycznych furgonetek dla jednego dużego kontraktu.
Od fuzji do 500 elektryków w ofercie
Firma Nextmove powstała w 2016 r. w efekcie połączenia dwóch podmiotów, czyli Strominatora oraz CYX mobile KG. Dzięki szybkiemu rozwojowi i szerokiej ofercie stała się rozpoznawalną marką na rynku niemieckim. Według portalu dlahandlu.pl wypożyczalnia posiadała 10 lokalizacji obsługiwanych bezpośrednio i przez partnerów.
W swoim portfolio firma miała ponad 500 samochodów elektrycznych. Oferowała przy tym elastyczne warunki wynajmu, zarówno na krótki, jak i długi termin, a także w modelu subskrypcji. To zaś budowało wizerunek nowoczesnego gracza, który trafia w rosnący trend elektromobilności i odpowiada na różne potrzeby klientów, od pojedynczych konsumentów po firmy.
Kontrakt z DHL, który miał być sukcesem
Mimo dynamicznego wzrostu i współpracy z dużymi graczami firma zaczęła zmagać się z poważnymi trudnościami finansowymi. Szczególne znaczenie miał projekt realizowany dla DHL w 2025 r. W ramach tej współpracy Nextmove wyposażył spółkę zależną logistycznego giganta w ponad 200 elektrycznych furgonetek Maxus, które umożliwiły bezemisyjną dostawę przesyłek wielkogabarytowych na tak zwanej ostatniej mili.
Na papierze taki kontrakt wyglądał na ogromny sukces. Współpraca z rozpoznawalną marką logistyczną, duże zamówienie i wpisanie się w trend zielonej transformacji transportu. W praktyce okazał się jednak początkiem problemów, bo skala zaangażowania w jeden segment przerosła zdolność firmy do utrzymania równowagi finansowej.
Jedna decyzja, która pogrążyła firmę
Główna przyczyna kłopotów wypożyczalni miała bezpośredni związek z modelem biznesowym. Przedstawiciel prawny firmy Folker Hochmuth wskazał, że trudności zaczęły się w pierwszym kwartale 2026 r. i wynikały z nadmiernego skupienia się na wynajmie samochodów dostawczych. Innymi słowy, firma postawiła zbyt wiele na jeden segment, czyli elektryczne vany, zamiast utrzymać zdywersyfikowaną flotę.
Skutki tej decyzji najlepiej obrazuje sytuacja we flagowej lokalizacji w Berlinie. Jak donosi portal electrive.net, spora liczba vanów stała tam nieużywana przez dłuższy czas, a ich stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. To zaś oznacza, że firma zamroziła kapitał w pojazdach, które nie generowały przychodów, a jednocześnie traciły na wartości i wymagały kosztów utrzymania. Model, który miał być motorem wzrostu, stał się ciężarem ciągnącym całą spółkę w dół.
Sąd zgodził się na restrukturyzację
W konsekwencji 7 kwietnia 2026 r. Nextmove oficjalnie stał się niewypłacalny. Sąd wszczął postępowanie upadłościowe w ramach zarządu własnego 1 czerwca 2026 r. To wariant postępowania, w którym dotychczasowe kierownictwo zachowuje kontrolę nad firmą, działając pod nadzorem sądu i zarządcy, zamiast oddawać stery zewnętrznemu syndykowi.
Sąd upadłościowy zaakceptował program restrukturyzacji Nextmove i umożliwił kontynuowanie działalności pod warunkiem wdrożenia zaplanowanych zmian. Celem firmy na najbliższe miesiące jest poprawa wydajności oraz przywrócenie rentowności i stabilności na konkurencyjnym rynku samochodów elektrycznych. Plany zarządu obejmują dostosowanie floty do realiów rynkowych, w szczególności zwiększenie liczby dostępnych samochodów osobowych i rozwój nowych partnerstw biznesowych. Firma zapowiada, że obsługa dotychczasowych klientów nie zostanie wstrzymana, a popularny kanał na YouTubie pozostanie platformą ekspercką dostarczającą informacji o pojazdach elektrycznych i rynku e-mobility.
Kolejny sygnał z niemieckiego rynku elektromobilności
Upadłość Nextmove wpisuje się w szerszą serię problemów, z jakimi mierzy się niemiecki rynek motoryzacji i elektromobilności. W ostatnim czasie z niemieckiego rynku znikały kolejne firmy, od producentów rowerów po tradycyjne marki przemysłowe, a sam segment pojazdów elektrycznych zmaga się z wysokimi kosztami i słabnącym popytem.
Przypadek Nextmove pokazuje przy tym mechanizm, który dotyka nie tylko wielkich koncernów, ale i średnie, dynamicznie rosnące firmy. Postawienie na jeden duży kontrakt i jeden segment floty, bez zabezpieczenia w postaci zróżnicowanej oferty, okazało się ryzykiem, które w warunkach trudnego rynku elektromobilności zamieniło lidera wzrostu w firmę walczącą o przetrwanie. Sam fakt, że sąd zgodził się na restrukturyzację w trybie zarządu własnego, daje wypożyczalni szansę na wyjście z kłopotów, ale skala problemów pokazuje, jak cienka jest granica między szybkim rozwojem a utratą płynności w branży opartej na drogim, szybko tracącym wartość majątku.
