Żółte paczkomaty stały się tak oczywistym elementem polskiego krajobrazu, że mało kto zadaje sobie pytanie, do kogo właściwie należą. A odpowiedź właśnie się zmienia. Trwa jedna z największych transakcji w historii polskiego biznesu: konsorcjum z amerykańskim FedEx-em na pokładzie wykłada 7,8 mld euro, czyli około 33 mld zł, żeby zdjąć InPost z giełdy. Zapisy w wezwaniu kończą się 18 września 2026 roku.
Kto jest właścicielem InPostu?
Formalnie InPost S.A. to spółka notowana na giełdzie Euronext w Amsterdamie, a jej akcjonariat do momentu rozliczenia wezwania pozostaje rozproszony. Największym udziałowcem jest czeska grupa PPF, rodzinny holding założony przez zmarłego w 2021 roku miliardera Petra Kellnera, który zbudował pakiet blisko 29 proc. akcji. Drugim istotnym graczem jest A&R Investments, wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski, twórcy firmy, z około 12,5 proc. akcji. Fundusz Advent International kontroluje niecałe 11 proc., a resztę posiadają inwestorzy giełdowi, w tym singapurski fundusz państwowy GIC.
| Akcjonariusz InPostu (przed wezwaniem) | Udział w akcjach |
|---|---|
| PPF Group (Czechy) | ok. 28,75 proc. |
| A&R Investments (Rafał Brzoska) | ok. 12,5 proc. |
| Advent International (USA) | ok. 11 proc. |
| GIC (Singapur) | ok. 5 proc. |
| Pozostali inwestorzy giełdowi | ok. 43 proc. |
Kto przejmuje InPost i za ile?
W styczniu 2026 roku na stół trafiła oferta, która wstrząsnęła rynkiem. Konsorcjum w składzie Advent International, FedEx, A&R Investments i PPF ogłosiło wezwanie na wszystkie akcje InPostu po 15,60 euro za sztukę. To premia sięgająca 50 proc. wobec kursu z początku stycznia i wycena całej firmy na poziomie 7,8 mld euro. W sierpniu zgodę na transakcję wydała Komisja Europejska, uznając, że modele biznesowe kupujących wzajemnie się uzupełniają. Ostatnią formalnością pozostała zgoda urzędu antymonopolowego w Wietnamie, a zapisy inwestorów przyjmowane są do 18 września 2026 roku.
Po rozliczeniu transakcji układ sił będzie wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. FedEx i Advent obejmą po 37 proc. udziałów, A&R Investments Brzoski zwiększy pakiet do 16 proc., a PPF zejdzie do 10 proc. Spółka zniknie z amsterdamskiej giełdy i przejdzie w ręce prywatne.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
LUDZIE BIZNESU · 09.09.2026Kto jest właścicielem McDonald’s w Polsce? To nie jedna firmaCzy InPost jest polski?
To pytanie wraca jak bumerang i odpowiedź nie jest zero-jedynkowa. InPost wyrósł z krakowskiego Integera, firmy budowanej przez Rafała Brzoskę od końca lat 90., a pierwsze paczkomaty stanęły w Polsce w 2009 roku. Serce operacyjne, główna siedziba i kluczowa kadra pozostają w Polsce i, jak zapewnia konsorcjum, tak ma zostać również po przejęciu. Kapitałowo jednak firma już dawno przestała być czysto polska: od debiutu w Amsterdamie w styczniu 2021 roku, który wycenił ją na około 8 mld euro i był wówczas największym technologicznym IPO w Europie, większość akcji znajdowała się w rękach zagranicznych funduszy. Po zamknięciu wezwania udział polskiego kapitału będzie ograniczał się do 16 proc. w rękach założyciela.
Co z Rafałem Brzoską po przejęciu?
Twórca paczkomatów nigdzie się nie wybiera. Rafał Brzoska pozostaje prezesem i deklaruje pełne zaangażowanie w rozwój firmy w kolejnych latach, a jego wehikuł A&R Investments jako jedyny z dotychczasowych dużych akcjonariuszy zwiększa swój udział. Dla miliardera to zresztą kolejny rozdział długiej gry: o jego drodze od studenckiej firmy kolporterskiej do logistycznego imperium pisaliśmy szerzej tutaj, a jego zarobki w InPoście od lat robią wrażenie. Wyjście z giełdy ma pozwolić firmie działać szybciej i agresywniej inwestować w ekspansję zagraniczną, od Wielkiej Brytanii po Francję i Hiszpanię, bez kwartalnej presji analityków.
Co przejęcie oznacza dla klientów paczkomatów?
Na co dzień niewiele się zmieni. InPost ma zachować operacyjną niezależność, markę i dotychczasowy profil biznesu, a alians z FedEx-em może wręcz przyspieszyć rozwój usług międzynarodowych. Dla polskiej gospodarki symbolika jest jednak spora: firma, która na giełdzie w Amsterdamie była wyceniana wyżej niż niejeden bank z WIG20, przechodzi pod kontrolę amerykańsko-czeskiego kapitału, choć z twórcą wciąż mocno trzymającym ster. Historia Brzoski pokazuje przy tym, że w polskim e-commerce nic nie jest dane raz na zawsze, o czym boleśnie przekonali się kiedyś kurierzy konkurencji.
