Sytuacja wokół Iranu gwałtownie się zaostrza. Donald Trump dał władzom w Teheranie od trzech do pięciu dni na uporządkowanie chaosu decyzyjnego i powrót do negocjacji pokojowych. Jeśli to się nie stanie, zawieszenie broni może zostać zakończone.
Według amerykańskich urzędników problem nie leży dziś w samej gotowości do rozmów, ale w tym, że w Iranie nie ma jednej strony zdolnej podjąć decyzję. Konflikt toczy się między cywilnymi negocjatorami a wojskowymi z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
To właśnie dowódcy IRGC, w tym gen. Ahmad Vahidi, mieli odrzucić ustalenia wypracowane wcześniej przez irańskich dyplomatów podczas rozmów w Islamabadzie. Podziały wyszły na jaw, gdy minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi ogłosił ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, a IRGC odmówiło wykonania tej decyzji i publicznie go skrytykowało.
Sytuację dodatkowo komplikuje brak jasnego przywództwa. Najwyższy Przywódca Mojtaba Chamenei praktycznie nie komunikuje się ani z wojskiem, ani z negocjatorami, co blokuje podejmowanie decyzji. Według źródeł amerykańskich żadna ze stron nie ma dziś mandatu, by powiedzieć „tak” propozycjom USA.
Chaos w Teheranie sparaliżował kolejną rundę rozmów. Wiceprezydent USA JD Vance był już gotowy polecieć do Pakistanu na negocjacje. Samolot Air Force Two czekał na start, a wysłannicy Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, mieli dołączyć do rozmów.
W ostatniej chwili wszystko odwołano. Iran najpierw dał zielone światło na spotkanie, by kilka godzin później się wycofać i zażądać zniesienia amerykańskiej blokady morskiej.
W Waszyngtonie rozważano różne scenariusze. Na stole były zarówno uderzenia w infrastrukturę energetyczną Iranu, jak i dalsze próby dyplomatyczne. Ostatecznie Trump zdecydował się dać rozmowom jeszcze jedną szansę.
Według jego otoczenia decyzja wynika z przekonania, że USA osiągnęły już maksimum celów militarnych i chcą zakończyć konflikt, który staje się coraz mniej popularny politycznie. Jednocześnie Biały Dom jasno sygnalizuje, że jeśli negocjacje nie ruszą, opcja siłowa wróci.
Kluczowym narzędziem nacisku pozostaje blokada Cieśniny Ormuz. To strategiczny punkt dla irańskiej gospodarki. Iran może tam generować nawet 500 mln dolarów dziennie z eksportu ropy, dlatego utrzymanie blokady mocno ogranicza jego możliwości finansowe.
Najbliższe dni będą decydujące. Mediatorzy z Pakistanu oraz amerykańscy urzędnicy czekają na reakcję Chameneiego. Jeśli nie wyda on jasnych instrukcji swoim negocjatorom, rozmowy mogą się załamać, a konflikt ponownie eskalować.
