Od 8 marca Narodowy Bank Polski nie miał pierwszego wiceprezesa. W środę z zarządu odszedł kolejny wiceprezes, Adam Lipiński, i bankowi groził spadek poniżej ustawowego minimum. W piątek rano spór o obsadę kierownictwa NBP dobiegł końca. Prezydent Karol Nawrocki podpisał postanowienia o powołaniu czterech nowych członków zarządu.
Poinformował o tym sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Rafał Leśkiewicz, cytowany przez PAP. Postanowienia noszą datę 5 listopada. Do zarządu wchodzą Marta Kightley, Przemysław Litwiniuk, Ludwik Kotecki i Marcin Zarzecki. Jak podaje Interia, Kightley wraca na stanowisko pierwszej wiceprezes NBP, Litwiniuk zostaje wiceprezesem, a Zarzecki obejmie funkcję członka zarządu od 2 stycznia 2027 roku.
Osiem miesięcy bez zastępcy Glapińskiego
Marta Kightley była pierwszą wiceprezes NBP od marca 2020 roku. Jej kadencja wygasła 8 marca 2026 roku, choć jeszcze w lutym prezes Adam Glapiński zaproponował ją na drugą kadencję. Wniosek trafił do prezydenta, a następnie do Kancelarii Premiera, bo takie postanowienie wymaga kontrasygnaty szefa rządu.
Donald Tusk przez długie miesiące jej nie składał. W maju „Rzeczpospolita” informowała, że „Prezes Rady Ministrów zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia Prezydenta RP” w sprawie czterech nominacji. Dziennik pisał wówczas, że rząd miał ponownie stracić zaufanie do Glapińskiego po jego wspólnej konferencji z prezydentem, na której przedstawiono pomysł „polskiego SAFE 0 proc.”, finansowanego z niezrealizowanych zysków na złocie NBP. W październiku prezydent po raz drugi skierował wnioski do premiera.
Przełom nastąpił we wtorek 3 listopada. Premier ogłosił przed posiedzeniem rządu, że podpisał dokumenty. Jak relacjonuje dziennik.pl, Tusk przyznał, że zrobił to na rekomendację ministra Andrzeja Domańskiego, bo „groził nam taki klincz”. „Ktoś w naszym kraju musi myśleć o tym, jak stabilizować sytuację, jak stabilizować polską złotówkę”, tłumaczył premier. W piątek rano Domański apelował w TVN24, by prezydent niezwłocznie podpisał postanowienia.
Zobacz również:
FINANSE · 04.11.2026Nawrocki podpisał umorzenie długów wobec ZUS. Egzekucja kosztowałaby prawie 10 razy więcej niż wpływyZarząd balansował na granicy minimum
Brak nominacji przestał być sporem czysto politycznym. Od końca lutego, gdy wygasła kadencja Piotra Pogonowskiego, zarząd NBP liczył sześciu członków, czyli tylu, ile wymaga ustawa. Jak przypominał dziennik.pl, byli to Adam Lipiński, Marta Gajęcka, Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha. Kadencja Lipińskiego wygasła w środę 4 listopada, więc bez nowych powołań zarząd zszedłby poniżej ustawowego progu.
| Osoba | Funkcja w zarządzie NBP | Dotychczas |
|---|---|---|
| Marta Kightley | pierwsza wiceprezes NBP | pierwsza wiceprezes NBP do 8 marca 2026 roku |
| Przemysław Litwiniuk | wiceprezes NBP | członek RPP wybrany przez Senat |
| Ludwik Kotecki | członek zarządu | członek RPP wybrany przez Senat |
| Marcin Zarzecki | członek zarządu od 2 stycznia 2027 roku | członek RPP powołany przez prezydenta |
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP, Senat RP
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Senat i prezydent muszą znaleźć następców w RPP
Nominacje mają drugą stronę. Trzech z czterech nowych członków zarządu zasiada dziś w Radzie Polityki Pieniężnej, która decyduje o stopach procentowych. Litwiniuk, Kotecki i Zarzecki złożyli rezygnacje z RPP, które zaczną działać w chwili objęcia stanowisk w zarządzie banku centralnego.
Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska już w środę złożyła wnioski o odwołanie z Rady Litwiniuka i Koteckiego, którzy zostali do niej wybrani przez Senat. Jak podaje wnp.pl, zgodnie z zasadą, że członków odwołuje organ, który ich powołał, Zarzeckiego odwoła prezydent. Senat musi następnie wybrać dwóch nowych członków RPP, a prezydent powołać jednego, w terminie nie dłuższym niż trzy miesiące od odwołania poprzedników.
Rada liczy 10 osób, wliczając przewodniczącego, którym jest prezes NBP. Wymiana niemal jednej trzeciej jej składu przypada na czas, gdy członkowie Rady otwarcie mówią o możliwych podwyżkach stóp. Stopa referencyjna wynosi obecnie 3,75 proc., a na środowym posiedzeniu RPP nie zmieniła jej poziomu.
O tym, jak może wyglądać przyszła polityka Rady, w piątek mówiła jedna z jej członkiń, prof. Joanna Tyrowicz. W Programie Trzecim Polskiego Radia oceniła, że inflacja w przyszłym roku nie będzie niższa niż w tym, a stopy procentowe są obecnie za niskie. Glapiński po środowym posiedzeniu powiedział z kolei, jak relacjonują ekonomiści ING: „boimy się, że trzeba będzie stopy podwyższyć”.
