Stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc. i w tym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny jej nie zmieniła. Dla prof. Joanny Tyrowicz to za mało. W piątek rano członkini RPP przekonywała w Programie Trzecim Polskiego Radia, że przyszły rok może przynieść więcej kłopotów z cenami niż obecny, a Rada jej zdaniem nie robi nic, by temu zapobiec.
„Nie ma szacunku, który by mówił, że inflacja w przyszłym roku będzie niższa niż w tym”, powiedziała w audycji Rocha Kowalskiego. Jak podaje PAP Biznes, Tyrowicz oceniła, że stopy procentowe w Polsce są obecnie za niskie. Jej zdaniem sytuacja w 2027 roku może być trudniejsza z dwóch powodów.
Dwa powody, dla których ceny mogą się „rozhulać”
Pierwszym są według Tyrowicz zjawiska globalne. Drugi leży po stronie samej Rady. „Niczego nie robimy po stronie polityki pieniężnej z tym, żeby one za bardzo się nie rozhulały w gospodarce i nie zaczęły przekładać na inne sektory, na inne typy produktów i usług”, mówiła ekonomistka.
Tyrowicz odniosła się też do polityki podatkowej rządu. „Podniesienie podatków generalnie obniża presję popytową i skutkowałoby tym, że ceny rosłyby wolniej”, zauważyła. Zastrzegła jednak, że to nie leży w gestii RPP. „To, że podatki nie są podnoszone, nie zwalnia nas z obowiązku realizowania naszej części mandatu”, dodała.
Kredytobiorcy po jednej stronie, emeryci po drugiej
Członkini Rady wprost opisała, kogo dotknęłaby podwyżka stóp. „Podnoszenie stóp procentowych ma zniechęcać nowych kredytobiorców, a tym, którzy już mają kredyty, ograniczać możliwości dalszego zwiększania konsumpcji”, wyjaśniła. Wyższe stopy oznaczają wyższe raty kredytów o zmiennym oprocentowaniu, w tym opartych na stawce WIBOR 3M, która według serwisu finwire.pl wynosiła ostatnio 3,91 proc.
Tyrowicz wskazała też grupę, która najmocniej odczuwa wysoką inflację. „Osoby pracujące mogą pójść i wynegocjować podwyżkę. Natomiast jeśli ktoś nie pracuje z różnych względów albo jest emerytem, jego zdolność do wynegocjowania wzrostu świadczeń jest dużo mniejsza”, mówiła.
Zobacz również:
FINANSE · 05.11.2026Citi Handlowy zarobił o 38,6 proc. mniej. Bank pożegnał się już z klientami indywidualnymiProjekcja NBP pokazuje inflację powyżej celu
Słowa Tyrowicz padły dwa dni po posiedzeniu RPP i kilka godzin przed konferencją, na której NBP przedstawia listopadowy Raport o inflacji. Według centralnej ścieżki nowej projekcji, przytoczonej przez PAP, inflacja CPI wyniesie 3,1 proc. w 2026 roku i 4,2 proc. na koniec 2027 roku, by w 2028 roku obniżyć się do 2,8 proc. Cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc. w obie strony.
| Inflacja CPI według projekcji NBP | proc. |
|---|---|
| 2026 rok |
3,1 |
| Koniec 2027 roku |
4,2 |
| 2028 rok |
2,8 |
| Cel inflacyjny NBP |
2,5 |
Źródło: NBP
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Prezes NBP Adam Glapiński po środowej decyzji nie wykluczył zaostrzenia polityki. Jak relacjonują ekonomiści ING, powiedział: „boimy się, że trzeba będzie stopy podwyższyć”. Zaznaczył jednak, że Rada wciąż rozważa, „czy będzie to jednorazowa podwyżka, czy początek cyklu, czy w ogóle to nastąpi”.
Ekonomiści typują pierwszy kwartał 2027 roku
Bankowi analitycy różnią się w ocenie skali i terminu ruchu. Jak podaje strefainwestorow.pl, Rafał Benecki i Adam Antoniak z ING podtrzymują prognozę podwyżki o 50 pkt bazowych w pierwszym kwartale 2027 roku. Ich zdaniem styczeń jest możliwy, choć nie przesądzony, a ryzykiem są przedłużające się skutki szoku energetycznego dla cen żywności.
Ostrożniejszy jest Piotr Bielski z Erste. Według niego do podwyżki może dojść po Nowym Roku, jeśli na początku 2027 roku inflacja zbliży się do 5 proc. Nawet wtedy spodziewa się zacieśnienia najwyżej o 2 razy 25 pkt bazowych. Ekonomista widzi przy tym duże szanse na uniknięcie podwyżek, zwłaszcza jeśli surowce stanieją, a rząd utrzyma osłony cen energii. W takim scenariuszu inflacja CPI w pierwszym kwartale 2027 roku wzrosłaby według niego tylko nieznacznie powyżej 4 proc. rok do roku.
Analitycy XTB nie spodziewają się zmiany stóp na grudniowym posiedzeniu RPP. Podwyżki w styczniu nie wykluczają, ale uważają, że obecne dane jej nie uzasadniają. Zwracają uwagę, że ropa Brent kosztuje poniżej 100 dolarów za baryłkę, choć jej cena wciąż jest zmienna.
