Przez lata inflacja po cichu wpychała kolejne roczniki podatników w drugi próg, a państwo zarabiało na tym bez podnoszenia ani jednej stawki. Uchwalona w czwartek przez Sejm reforma PIT ma ten mechanizm zatrzymać. Jak podał bankier.pl, za ustawą zagłosowało 240 posłów, 58 było przeciw, a 135 wstrzymało się od głosu. Najwięcej emocji wzbudziła jednak przyjęta wbrew rządowej wersji poprawka Ryszarda Petru.
Nowa skala: 12, 24 i 32 proc.
Od 1 stycznia 2027 roku pierwszy próg podatkowy wzrośnie ze 120 do 130 tys. zł rocznego dochodu, do tej kwoty obowiązywać będzie stawka 12 proc. Nowością jest pośredni przedział: dochody między 130 a 150 tys. zł zostaną opodatkowane stawką 24 proc., a dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł stawką 32 proc. W praktyce oznacza to ulgę dla zarabiających powyżej 10 tys. zł miesięcznie, którzy dziś po przekroczeniu 120 tys. zł wpadają od razu w 32 proc.
Eksperci cytowani przez money.pl oceniają, że reforma „kończy cichą podwyżkę podatków”, czyli zjawisko wpychania podatników w wyższe stawki przez sam wzrost płac. Jednocześnie zwracają uwagę na brak zmian w kwocie wolnej. Jak zauważył doradca podatkowy w rozmowie z bankier.pl, waloryzacja obejmie tylko progi, a nie kwotę wolną, co czyni rozwiązanie niepełnym z punktu widzenia najmniej zarabiających.
Zobacz również:
FINANSE · 22.10.2026Rekord wszech czasów na GPW. Debiutant dał zarobić 100 proc. w jeden dzieńPoprawka Petru: progi same pójdą w górę
Kluczowa zmiana na przyszłość to przyjęta jako wniosek mniejszości poprawka Ryszarda Petru z klubu Centrum. Od 2028 roku górne granice przedziałów skali podatkowej mają być automatycznie waloryzowane o wskaźnik inflacji. Ekonomista Artur Krawczyk w rozmowie z money.pl ostrzega jednak, że zapis może być nieprecyzyjny, bo nie wyjaśnia, co stanie się z pozostałymi elementami skali, w tym z kwotą zmniejszającą podatek, która progiem nie jest.
Druga przyjęta poprawka, zgłoszona wspólnie przez Petru i Janusza Kowalskiego, wykreśliła z ustawy podwyżkę CIT z 19 do 22 proc. dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro. Dla największych przedsiębiorstw to odroczenie ciosu, choć senatorowie zapowiadają próbę przywrócenia podwyżki, o czym pisała Interia.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Roczny dochód (od 2027 r.) | Stawka PIT |
|---|---|
| do 130 tys. zł | 12 proc. |
| 130 do 150 tys. zł | 24 proc. |
| powyżej 150 tys. zł | 32 proc. |
| powyżej 1 mln zł (danina solidarnościowa) | dodatkowe 5 proc. (wzrost z 4 proc.) |
Źródło: bankier.pl, ustawa uchwalona przez Sejm
Ryczałtowcy zapłacą za reformę
Ustawa ma też drugą, mniej eksponowaną stronę. Danina solidarnościowa od dochodów powyżej 1 mln zł rośnie z 4 do 5 proc., a według Ministerstwa Finansów płaciło ją w 2024 roku 39 tys. osób. Najbardziej dotkliwa zmiana czeka jednak przedsiębiorców na ryczałcie: limit przychodów uprawniający do tej formy rozliczeń spada z 2 mln euro do zaledwie 250 tys. euro, a nadwyżka przychodów ponad 300 tys. euro w roku ma być opodatkowana stawką 17 proc. O planach rządu wobec ryczałtowców i słowach wiceministra o końcu „Świętego Mikołaja” pisaliśmy na bnbn.pl w tym tygodniu.
Ustawa trafi teraz do Senatu, który może zgłosić poprawki, w tym przywrócić podwyżkę CIT. Ostateczny kształt reformy poznamy więc najwcześniej w listopadzie, a podatnicy planujący przyszłoroczne dochody powinni śledzić losy ustawy do samego podpisu prezydenta.
