MON po cichu dogadał się z amerykańskim gigantem danych. Umowę ujawniło radio

Pięć stron po angielsku, data 1 listopada 2024 roku i podpisy złożone, jak wyjaśnia resort, faktycznie 23 grudnia tamtego roku. Taki dokument wiąże Ministerstwo Obrony Narodowej z amerykańską firmą Palantir Technologies, a jego istnienie ujawniło dopiero teraz RMF FM, na którego ustalenia powołuje się money.pl. Umowa o poufności, o której opinia publiczna wcześniej nie wiedziała, wciąż obowiązuje.

- Reklama -

Wymiana informacji w cieniu dyskrecji

Z ujawnionego dokumentu wynika, że obie strony określono jako dysponentów informacji poufnych w zakresie bezpieczeństwa, a MON i Palantir „pragną i wyrażają gotowość do wzajemnego ujawniania oraz otrzymywania informacji poufnych”. Wymiana ma służyć współpracy w cyberbezpieczeństwie, w tym testowaniu technologii oraz szkoleniom i ćwiczeniom dotyczącym technologii informatycznych. Tego samego dnia co umowę o poufności podpisano memorandum o potencjalnej współpracy, a w październiku 2025 roku doszedł list intencyjny dotyczący sztucznej inteligencji, technologii informacyjnych i cyberbezpieczeństwa.

Resort obrony przekonuje, że w relacjach z amerykańską firmą nie doszło do niczego nadzwyczajnego. Rzecznik Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ppłk Przemysław Lipczyński wyjaśnił, że takie umowy są standardem przy podobnej współpracy i chronią informacje obu stron. MON zapewnia też, że Palantir nie otrzymał żadnych informacji niejawnych, a podczas wspólnych warsztatów używano wyłącznie fikcyjnych danych testowych i materiałów z ogólnodostępnych źródeł. Ani ministerstwo, ani dowództwo nie wytłumaczyły jednak, dlaczego o umowie nie poinformowano opinii publicznej.

Firma, której boją się europejskie armie

Palantir, założony przez Petera Thiela, współtwórcę PayPala, należy do najbardziej kontrowersyjnych firm technologicznych świata. Specjalizuje się w gromadzeniu, przetwarzaniu i analizie ogromnych zbiorów danych, a wśród jego klientów są armie i służby specjalne, w tym amerykańskie. Krytycy od lat wskazują na ryzyko masowej inwigilacji i uzależnienia kluczowych systemów państwa od zewnętrznego dostawcy.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Część europejskich państw wyciągnęła z tych obaw praktyczne wnioski. Szwajcaria zrezygnowała z podpisania umowy z Palantirem po analizie ryzyka przeprowadzonej przez własną armię, obawiając się utraty kontroli nad danymi. Ograniczenie współpracy z firmą zapowiedziały też Francja, Holandia i Niemcy. Na tym tle Polska idzie pod prąd, zacieśniając relacje z amerykańskim dostawcą kolejnymi dokumentami.

Sztuczna inteligencja wchodzi do wojska tylnymi drzwiami

Kierunek wyznaczył wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który przekonywał, że „bez rozwoju zdolności sztucznej inteligencji, bez implementacji jej w armii” prowadzenie nowoczesnych działań nie będzie możliwe. Polska armia, rozbudowywana w rekordowym tempie i dysponująca rosnącym budżetem, jest dla dostawców technologii wojskowych jednym z najatrakcyjniejszych rynków w Europie.

Spór nie dotyczy więc tego, czy wojsko powinno sięgać po analitykę danych i AI, lecz tego, na jakich warunkach i pod czyją kontrolą. Ujawniona umowa nie ma podanej wartości finansowej i nie przesądza o wdrożeniu konkretnych systemów. Pokazuje jednak, że rozmowy z Palantirem trwają od blisko dwóch lat i toczą się poza zasięgiem publicznej debaty, która w innych krajach NATO doprowadziła do istotnych ograniczeń takiej współpracy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi