Jeszcze miesiąc temu taki rejs był nie do pomyślenia. Tankowiec z 40 tys. ton rosyjskiego oleju napędowego zmierza do Stanów Zjednoczonych, a jak pisze wnp.pl, ładunek przemierza właśnie Bałtyk. To pierwszy taki transport od czasu, gdy Waszyngton i Moskwa zawarły paliwowe porozumienie, które wstrząsnęło światowym rynkiem diesla i wywołało konsternację w Kijowie oraz europejskich stolicach.
40 tys. ton na pierwszy ogień
Zapowiedź rejsu ogłosił w środę rosyjski wicepremier Aleksander Nowak, cytowany przez agencję Reutera. Pierwszy tankowiec miał opuścić port w czwartek, a jego ładunek to 40 tys. ton paliwa. Nowak nie ujawnił ani nazwy portu, ani jednostki, ani dostawcy. Władimir Putin zapewniał z kolei, że kolejne tankowce będą wypływać jeden po drugim, choć kwestie finansowania dostaw wciąż są domykane. Według Nowaka po podpisaniu kontraktów paliwo będzie docierać na amerykański rynek w ciągu 15 do 20 dni.
Skala zapowiedzi jest znacznie większa niż pojedynczy rejs. Donald Trump mówił o 300 tys. ton rosyjskiego diesla dostępnych natychmiast, kolejnych 500 tys. ton w listopadzie i milionie ton zaraz potem. Dla porównania Stany Zjednoczone same eksportują około 1,5 mln baryłek oleju napędowego dziennie, ale po serii pożarów i ataków dronów na rafinerie po obu stronach frontu rynek paliw gotowych jest rozchwiany, a ceny diesla na świecie utrzymują się na wysokich poziomach.
Zobacz również:
BIZNES · 23.10.2026Chińczycy biorą już prawie 16 proc. rynku aut. Do Polski jadą kolejne markiPorozumienie, które przewróciło sankcje
Sekwencja zdarzeń była błyskawiczna. 9 października, po rozmowie telefonicznej Trumpa z Putinem, Rosja zniosła własny zakaz eksportu diesla, wprowadzony wcześniej z powodu niedoborów wywołanych ukraińskimi atakami dronów na rafinerie. Amerykański Departament Skarbu wydał tymczasową licencję, która pozwala rosyjskiemu paliwu trafiać na rynek mimo formalnie obowiązujących sankcji. Specjalny wysłannik Steve Witkoff odwiedził Putina w Petersburgu i dziękował mu za zniesienie ograniczeń, a rosyjski prezydent chwalił się, że od zawarcia porozumienia światowe ceny diesla spadły o 5 do 6 proc. Moskwa zaoferowała Amerykanom także nawozy.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Porozumienie ma swoją cenę polityczną. Jak odnotowuje Reuters, doprowadziło ono do gwałtownego pogorszenia relacji Waszyngtonu z Kijowem, a o jego konsekwencjach dla sankcyjnej układanki dyskutuje cała Europa. O wstrzymaniu przez Trumpa przygotowywanych wcześniej „piekielnych” sankcji na rosyjski sektor naftowy pisaliśmy na bnbn.pl na początku tygodnia, gdy rosyjski diesel dopiero wracał na światowy rynek. Teraz ten powrót stał się faktem potwierdzonym konkretnym ładunkiem.
Unia trzyma embargo, ale rynek jest naczyniem połączonym
Dla polskich kierowców i przewoźników bezpośrednio nic się nie zmienia, bo Unia Europejska utrzymuje embargo na rosyjskie paliwa gotowe, obowiązujące od lutego 2023 roku. Rosyjski diesel nie wróci więc legalnie na polskie stacje. Rynek paliw jest jednak systemem naczyń połączonych: każda dodatkowa tona podaży na Atlantyku zmniejsza napięcie w globalnym bilansie i osłabia presję na marże rafineryjne, które w ostatnich tygodniach śrubowały ceny na stacjach w całej Europie.
Jeśli deklaracje o milionie ton miesięcznie zostaną zrealizowane, amerykański import zdejmie z rynku część popytu, o który dotąd konkurowały Europa, Turcja i Ameryka Łacińska. W Polsce, gdzie cena oleju napędowego wciąż oscyluje wokół 8 zł za litr, każdy ruch w globalnym bilansie diesla przekłada się z opóźnieniem na ceny hurtowe. Pozostaje pytanie, na które dziś nikt nie zna odpowiedzi: czy porozumienie przetrwa pierwsze polityczne turbulencje między Waszyngtonem a Moskwą.
