Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy została podpisana przez Prezydenta i opublikowana w Dzienniku Ustaw. Obowiązuje 3-miesięczne vacatio legis, co oznacza, że nowe przepisy wejdą w życie w środku nadchodzącego sezonu wakacyjnego. Nowelizacja może wymusić szybką zmianę organizacji zatrudnienia. Podniesie też koszty, dodatkowo destabilizując działalność niektórych podmiotów bazujących na umowach cywilnoprawnych. Może także przełożyć się bezpośrednio na ceny dla klientów.
Największa zmiana polega na tym, że inspektor PIP będzie mógł – w drodze decyzji administracyjnej –zakwestionować formę zatrudnienia i wskazać, że dana osoba powinna mieć umowę o pracę. Procedura kontrolowania kontraktu cywilnoprawnego zakłada najpierw wydanie polecenia przez inspektora w zakresie dobrowolnego przekształcenia kontraktu na etat albo usunięcia z kontraktu elementów etatu. Wiele przypadków trafi do sądów. Choć po poprawkach legislacyjnych zrezygnowano z najbardziej kontrowersyjnych zapisów dotyczących działania prawa wstecz, to nadal oznacza to dla pracodawców realne ryzyko: konieczność zmiany formy zatrudnienia oraz potencjalne sankcje finansowe.
Z danych GUS wynika, że około 1,4–1,5 mln osób w Polsce pracuje wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. Co istotne, największa koncentracja takich form zatrudnienia występuje w sektorach usługowych. Latem to np. branża hotelarska, gastronomiczna czy obsługa ośrodków wypoczynkowych.
Sezonowość kontra regulacje
HoReCa (hotele, restauracje, catering) należy do sektorów najbardziej wrażliwych na zmiany regulacyjne. Tam model biznesowy opiera się na dużej zmienności zapotrzebowania na pracę. W szczycie sezonu zatrudnienie może wzrosnąć nawet dwukrotnie, by po jego zakończeniu znacząco spaść. W ośrodkach nadmorskich część obiektów w ogóle nie działa poza sezonem.
– Z wieloma osobami pracuję już kilka lat zatrudniając je na umowy stałe. Jednak w dużej części obiektów nawet 70–80 proc. personelu to pracownicy sezonowi lub zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych. Najczęściej to pomoc kuchenna, pokojowe, personel kelnerski. Bez elastycznych form zatrudnienia prowadzenie działalności byłoby bardzo trudne. Zatrudnienie wszystkich na stałą umowę znacząco podniosłoby koszty prowadzenia działalności. W efekcie cena doby hotelowej mogłaby wzrosnąć o kilkanaście procent. Oczywiście branża rywalizuje ze sobą, ale jeżeli 80% obiektów opiera swoją działalność na pracy sezonowej, to wszystkie staną przed trudną decyzją podniesienia cen. Zrobi to prawdopodobnie 4 na 5 podmiotów – mówi Patryk Bińkowski – dyrektor hotelu i prezes spółki Hotelove Sp. z o.o., doradca hotelowy i przedstawiciel branży hotelarskiej z woj. zachodniopomorskiego.
Podobnych wzrostów należałoby oczekiwać w przypadku wyżywienia czy korzystania z atrakcji turystycznych. Na rosnące koszty wakacji Polacy już są przygotowani – droższe paliwo i transport podbiją ceny wyjazdów. Teraz dochodzi kolejny czynnik: zmiany w prawie pracy. Może się okazać, że czeka nas fala „paragonów grozy”. Już nie tylko z Zakopanego czy nadmorskich kurortów, ale także z miejsc, które dotąd były tańszą alternatywą. W skrajnym scenariuszu istnieje ryzyko „najdroższych wakacji w Polsce w historii”, a tego nie chcą turyści, właściciele obiektów turystycznych ani rząd.
Ekspert zwraca uwagę, że nie dla wszystkich pracowników przekwalifikowanie umów na stałe byłoby pożądane. Ważną częścią obsługi są osoby z zagranicy, szczególnie z Ukrainy. Dla wielu z nich praca sezonowa jest korzystna, bo potem wracają na kilka miesięcy do siebie.
Ryzyko kontroli w środku sezonu
Główny Inspektor Pracy zakłada, że kontrole zaczną się już w lipcu tego roku. Powstaje lista pytań kontrolnych. Miało ich być około 40, finalnie będzie mniej. W skali całego kraju sprawdzaniem kontraktów zajmie się kilkadziesiąt osób. PIP otwiera nabór na 100 nowych etatów do obsługi przepisów przewidzianych w nowelizacji. PIP w typowaniu podmiotów do kontroli będzie opierał się na stworzonym do tego algorytmie. Pomóc ma dostęp do danych ZUS i KAS co podniesie skuteczność działań PIP.
Nowe uprawnienia PIP wprowadzają spory element niepewności. Pracodawcy obawiają się scenariusza, w którym w trakcie sezonu dochodzi do kontroli, a jej wynik wymusza zmiany kadrowe. Nawet jeśli przepisy nie będą działały wstecz, sama konieczność reorganizacji zatrudnienia może oznaczać poważne zakłócenia. Eksperci wskazują, że największym problemem nie jest sama zmiana przepisów, lecz moment jej wejścia w życie i sposób egzekwowania.
Jeśli inspektor PIP zakwestionuje model zatrudnienia trzeba będzie odrywać menedżerów od pracy, angażować personel, przygotowywać dokumenty. To dezorganizuje funkcjonowanie obiektu – wskazuje ekspert. Jak dodaje, napięcie nie kończy się na zapleczu. Stres przenosi się na obsługę, a ostatecznie odczuwają go goście. To ostatnia rzecz, jakiej branża potrzebuje w sezonie.
– Firmy nie obawiają się dziś wyłącznie wzrostu kosztów pracy, ale przede wszystkim pojawiającej się nieprzewidywalności. Kontrola w środku sezonu może oznaczać konieczność przeorganizowania zespołu i formy współpracy. Zwracają się do nas podmioty z sektora hotelarskiego i usługowego z bardzo konkretnym pytaniem: „co możemy zrobić”. To pokazuje skalę niepewności na rynku. To moment, w którym trzeba podjąć decyzję z wyprzedzeniem. W sezonie nie będzie już czasu na eksperymenty – mówi Radosław Susłowicz, mecenas z Instytutu na Rzecz Rozwoju HR w Polsce.
Agencje pracy to alternatywny model zatrudnienia w ramach nowych przepisów
W odpowiedzi na zmieniające się otoczenie prawne coraz większym zainteresowaniem cieszy się model pracy tymczasowej i outsourcingu procesowego. W przeciwieństwie do klasycznych umów cywilnoprawnych, relacja między agencją pracy tymczasowej a pracownikiem jest uregulowana odrębnymi przepisami, co ogranicza ryzyko jej zakwestionowania.
To oznacza, że hotel czy restauracja nie zatrudnia bezpośrednio pracowników sezonowych, lecz korzysta z usług agencji, która deleguje personel do wykonywania określonych zadań. Taka osoba formalnie pozostaje zatrudniona przez agencję, a u pracodawcy użytkownika może wykonywać zadania nawet przez 18 miesięcy.
Jeszcze dalej idzie outsourcing procesowy. W takim przypadku hotel nie zatrudnia np. personelu sprzątającego, lecz zleca kompleksową usługę utrzymania pokoi firmie zewnętrznej.
– To forma dostosowania modelu biznesowego do nowych realiów regulacyjnych. Firmy szukają dziś przede wszystkim bezpieczeństwa prawnego. To moment, w którym wielu przedsiębiorców musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są gotowi na funkcjonowanie w nowym otoczeniu regulacyjnym. Dla części z nich oznacza to konieczność zmiany podejścia do zarządzania personelem – podkreśla mecenas Radosław Susłowicz z IRHR.
Nieuzasadnione stosowanie kontraktu cywilnoprawnego zamiast etatu będzie po zmianach zagrożone karą grzywny do 60 tys. zł. W przypadku korzystania z pośrednictwa agencji pracy tymczasowej takie zagrożenie jest istotnie niwelowane.
Nadchodzący sezon turystyczny może być pierwszym sprawdzianem dla nowych regulacji. Przedsiębiorcy z branży HoReCa stają dziś przed wyborem: czy utrzymać dotychczasowy model zatrudnienia i zaakceptować ryzyko kontroli, czy też przejść na rozwiązania oparte na kooperacji z agencjami pracy.
Zmiany w przepisach nie oznaczają końca elastycznych umów, ale przesuwają granice ich stosowania. Może to doprowadzić do przebudowy organizacji zatrudnienia w wielu sektorach – szczególnie tam, gdzie sezonowość i zmienność popytu są kluczowe dla prowadzenia biznesu.
