Globalna branża budowlana zaczyna odczuwać skutki wojny na Bliskim Wschodzie. Zakłócenia w dostawach i rosnące ceny energii sprawiają, że koszty budowy gwałtownie rosną, a firmy przygotowują się na dalsze podwyżki.
Najbardziej widoczne zmiany widać już w Nowej Zelandii. Największy dostawca materiałów budowlanych w kraju, Fletcher Building, poinformował o podwyżkach cen sięgających nawet 36 proc. Najmocniej drożeją produkty powiązane z przemysłem petrochemicznym, takie jak plastikowe rury i materiały izolacyjne.
Powodem jest ograniczony dostęp do surowców. Konflikt na Bliskim Wschodzie zaburzył dostawy żywic petrochemicznych, które są kluczowe dla produkcji wielu materiałów budowlanych. Problem potęguje sytuacja w Cieśninie Ormuz, przez którą przechodzi znaczna część globalnego transportu ropy.
Rosnące ceny paliw mają bezpośredni wpływ na koszty produkcji i transportu. Fletcher Building zużywa rocznie około 36 milionów litrów paliwa, co pokazuje skalę zależności branży od energii.
Brytyjski deweloper Barratt Redrow co prawda utrzymał swoje prognozy finansowe, ale już ostrzega, że w kolejnych latach koszty materiałów mogą wyraźnie wzrosnąć. Spółka przygotowuje program oszczędnościowy o wartości 100 mln funtów, aby ograniczyć wpływ drożejącej energii.
Presja kosztowa widoczna jest także w Stanach Zjednoczonych. Tam ceny materiałów budowlanych rosną w szybkim tempie, a analitycy wskazują, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć wraz ze wzrostem cen ropy, która zbliża się do poziomu 100 dolarów za baryłkę.
W praktyce oznacza to, że droższe będą nie tylko materiały, ale całe inwestycje budowlane. Wyższe koszty transportu, energii i surowców przenoszone są bowiem bezpośrednio na ceny mieszkań i infrastruktury.
Branża przygotowuje się na dłuższy okres niepewności. Jeśli konflikt się przedłuży, presja kosztowa może jeszcze wzrosnąć, a rynek budowlany na całym świecie stanie przed kolejnym poważnym wyzwaniem.
źródło: businessdesk
