Napisz do nas

Pizza Hut zmienia właściciela. Markę pogrążyło dziesięć kwartałów spadków i leki na odchudzanie

Po dziesięciu kwartałach spadków sprzedaży w Stanach Zjednoczonych koncern Yum Brands pozbywa się jednej ze swoich flagowych marek. Pizza Hut zmienia właściciela za 2,7 mld dolarów, a transakcja rozbija się na dwie osobne umowy odzwierciedlające dwie zupełnie różne sytuacje sieci, czyli słabnący Zachód i radzące sobie znacznie lepiej Chiny.

- Reklama -

Dwie transakcje, jedna marka

Koncern Yum Brands ogłosił we wtorek decyzję o sprzedaży sieci Pizza Hut za łączną kwotę 2,7 mld dolarów. Jak podaje agencja Reuters, cała operacja zostanie sfinalizowana w ramach dwóch osobnych transakcji, które odzwierciedlają zupełnie różne strategie rozwoju marki na rynku chińskim oraz w pozostałych regionach świata.

Pierwsza umowa dotyczy placówek działających w Stanach Zjednoczonych oraz na rynkach międzynarodowych, z wyłączeniem Chin kontynentalnych. Te lokale przejmie fundusz private equity LongRange Capital za 1,5 mld dolarów. Druga umowa obejmuje chiński dział sieci, czyli 4375 restauracji, który radzi sobie na rynku zdecydowanie lepiej. Ten zostanie w pełni przejęty przez dotychczasowego, wieloletniego operatora, spółkę Yum China Holdings, a wartość tej transakcji opiewa na 1,2 mld dolarów. Innymi słowy, jedna marka rozdziela się między dwóch nabywców, bo jej kondycja na Zachodzie i w Chinach jest dziś diametralnie różna.

Dziesięć kwartałów spadków z rzędu

Skalę problemów Pizzy Hut najlepiej oddają dane sprzedażowe. Sieć liczy ponad 15 500 lokali w ponad 100 państwach, ale w ostatnim czasie zmagała się z poważnymi trudnościami rynkowymi. Przychody na terenie Stanów Zjednoczonych notowały nieprzerwane spadki przez dziesięć kwartałów z rzędu, czyli przez dwa i pół roku.

To właśnie ta seria skłoniła Yum Brands do działania. Koncern już w ubiegłym roku sygnalizował, że analizuje alternatywne scenariusze rozwoju dla sieci, a w maju rozpoczął poufne negocjacje na wyłączność z funduszem LongRange. Zdaniem Sama Northa, analityka rynkowego, fundusz przejmuje markę o ogromnej, ogólnoświatowej rozpoznawalności, która wymaga jednak bardziej precyzyjnego ukierunkowania biznesowego. Innymi słowy, kupujący dostaje rozpoznawalny na całym świecie szyld, ale z zadaniem poukładania go na nowo.

Zaskakujący winowajca, czyli leki na odchudzanie

Najciekawszym wątkiem całej sprawy są przyczyny kryzysu Pizzy Hut. Złożyły się na nie czynniki, które uderzyły w cały segment fast food. Pierwszym jest postępująca inflacja i drożejące produkty spożywcze, które podniosły ceny w menu i jednocześnie ograniczyły budżety klientów. To akurat mechanizm znany i przewidywalny.

Drugi czynnik jest znacznie mniej oczywisty. To rosnąca popularność leków odchudzających nowej generacji z grupy GLP-1, czyli preparatów takich jak te oparte na semaglutydzie. Leki te tłumią apetyt i skłaniają stosujące je osoby do zmiany nawyków żywieniowych na zdrowsze, co bezpośrednio przekłada się na rzadsze wizyty w restauracjach typu fast food. Innymi słowy, część dawnych klientów Pizzy Hut po prostu mniej je, a do tego wybiera lżejsze posiłki. To zjawisko, które dopiero zaczyna być widoczne w wynikach sieci fast food na całym świecie, a przypadek Pizzy Hut jest jednym z pierwszych tak wyraźnych przykładów jego wpływu na konkretną dużą markę.

Yum Brands porządkuje portfolio

Sprzedaż Pizzy Hut wpisuje się w szerszą strategię koncernu Yum Brands, który porządkuje swoje portfolio marek. W rękach koncernu pozostają przede wszystkim KFC oraz Taco Bell, czyli sieci radzące sobie lepiej niż Pizza Hut i lepiej dopasowane do obecnych preferencji konsumentów.

Pozbycie się słabnącej marki pozwala koncernowi skoncentrować zasoby i uwagę na biznesach o większym potencjale wzrostu. Dla Pizzy Hut z kolei przejście pod skrzydła funduszu private equity oznacza nowy etap, w którym właściciel wyspecjalizowany w restrukturyzacji będzie próbował odbudować rentowność marki. Rozdzielenie rynku chińskiego od reszty świata pokazuje przy tym, że przyszłość Pizzy Hut potoczy się dwutorowo, czyli inaczej w Azji, gdzie sieć wciąż rośnie, i inaczej na nasyconych, kurczących się rynkach zachodnich.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi