Napisz do nas

Hotelowy gigant ogłasza niewypłacalność. W Polsce też ma swoje obiekty

W 2008 r. mieli jeden hotel. W 2020 r. już 51. Kilka lat później zarządzali 250 obiektami w 12 krajach, w tym sześcioma w Polsce. Dziś niemiecka Revo Hospitality Group ogłosiła niewypłacalność, wyprzedaje majątek i zwalnia pracowników, a eksperci wskazują na jedną główną przyczynę upadku, czyli zbyt szybką ekspansję, którą część mediów określa wprost mianem megalomanii.

- Reklama -

120 hoteli zmieni właściciela. W kolejce ponad stu chętnych

Jak informuje niemiecki portal merkur.de, w czerwcu Revo Hospitality Group ogłosił, że około 120 zarządzanych przez niego hoteli zmieni właściciela. Obiekty od niewypłacalnej grupy wykupi pięć międzynarodowych przedsiębiorstw hotelarskich i inwestorów. Szczegóły transakcji, w tym cena, nie są jeszcze znane.

Skala zainteresowania pokazuje, że same nieruchomości pozostają cennym aktywem, mimo kłopotów zarządcy. Chęć zakupu wyraziło ponad 100 podmiotów, finalnie spłynęło około 20 konkretnych ofert, a z nich wybrano pięć. Wśród zainteresowanych nieruchomościowym tortem po niemieckiej grupie wymienia się między innymi izraelską Fattal Hotel Group oraz sieci Accor i Wyndham. Wcześniej grupa sprzedała już 45 obiektów, a kolejnych 10 wciąż czeka na nabywców.

Sześć hoteli w Polsce. Vienna House w pięciu miastach

Z polskiej perspektywy istotne jest to, że grupa była obecna również nad Wisłą. Revo Hospitality Group zarządzał w Polsce sześcioma hotelami marki Vienna House, zlokalizowanymi w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Katowicach i Międzyzdrojach. Oznacza to, że zmiana właścicielska obejmie również obiekty znane polskim gościom.

Jeden szczegół może uspokoić zatrudnionych. Potwierdzono ciągłość zatrudnienia dla ponad 5,4 tys. osób pracujących w przejmowanych hotelach. Cięcia uderzą natomiast w centralę. Pracę straci około 450 osób zatrudnionych w siedzibie w Berlinie, które dotąd odpowiadały za kadry, HR, rezerwacje, rozliczenia, gastronomię oraz wsparcie IT. To pokazuje, gdzie naprawdę leżał problem grupy, czyli nie w samych hotelach, lecz w rozbudowanej strukturze zarządzającej nimi z centrali.

Model, w którym gość nie wiedział, kto prowadzi hotel

Sednem biznesu Revo był model, w którym sama marka pozostawała dla gościa niewidoczna. Klienci nocowali w obiektach działających pod szyldami takich sieci jak Ibis, Ramada, Mövenpick czy IntercityHotel, często nie zdając sobie sprawy, że faktycznie zarządza nimi niemiecka grupa.

Mechanizm wyglądał następująco. Revo prowadził hotele pod własnym szyldem, ale jednocześnie działał jako partner franczyzowy dużych międzynarodowych sieci oraz jako partner właścicieli nieruchomości i inwestorów instytucjonalnych. Duże marki zapewniały nazwę, systemy rezerwacyjne i standardy, sama nieruchomość mogła należeć do innej firmy, a bieżącą działalność organizowała grupa z Berlina. Innymi słowy, Revo był operacyjnym pośrednikiem między właścicielem budynku, rozpoznawalną marką a gościem.

Brak zysków od 2014 r. i 20 mln euro długu

Ten model ostatecznie się nie sprawdził. Złożyły się na to rosnące koszty, słabe statystyki noclegów oraz problematyczna integracja kolejnych przejmowanych obiektów. Według doniesień medialnych grupa nie generowała zysków już od 2014 r., a jej zadłużenie pod koniec 2025 r. sięgnęło prawie 20 mln euro. Niewypłacalność Revo ogłosił w lutym 2026 r.

Zdaniem znacznej części ekspertów bezpośrednią przyczyną kłopotów była zbyt duża dynamika zakupów. Grupa zaczynała od jednego hotelu w 2008 r., w 2020 r. miała ich 51, by w ciągu kolejnych kilku lat dojść do 250 obiektów. W mediach tempo to bywa określane jako megalomania. To klasyczny przypadek, w którym firma rośnie szybciej, niż jest w stanie efektywnie zarządzać nowymi aktywami i je integrować, a koszty tej ekspansji ostatecznie przewyższają korzyści.

Davos bez pięciogwiazdkowego Seehofa

Niemieckie postępowanie upadłościowe nie obejmuje wszystkich obiektów grupy. Poza jego zakresem znalazły się hotele w Szwajcarii, Czechach, Włoszech i Francji. Wśród nich jest pięciogwiazdkowy Seehof, znany przede wszystkim jako jedno z miejsc związanych ze Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

- Reklama -

Mimo że obiekt formalnie nie jest objęty niemieckim postępowaniem, jego sytuacja również się zmienia. Hotel Seehof na razie zawiesi działalność i pozostanie zamknięty aż do sezonu zimowego. To pokazuje, że konsekwencje upadku grupy wykraczają poza granice Niemiec i dotykają także prestiżowych adresów w innych krajach.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi