Rząd przyjął projekt dopłat do prądu dla przemysłu. W zamian firmy muszą inwestować

Huty, zakłady chemiczne, cementownie i papiernie od miesięcy powtarzają, że prąd w Polsce kosztuje je więcej niż konkurencję na zachodzie i południu Europy. Rząd odpowiada konkretami. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który zwiększa dopłaty do kosztów energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego i gwarantuje programowi 4,8 mld zł na lata 2027-2030. Projekt opisują portale wnp.pl i energetyka24.com.

- Reklama -

Najważniejszą zmianą jest czasowe podniesienie intensywności pomocy. Obowiązujący dotąd mechanizm pozwalał dopłacać firmom maksymalnie 50 proc. kosztów kwalifikowanego zużycia energii. Nowelizacja podnosi ten pułap do 70 proc. Wyższa stawka obejmie okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r., zgodnie z tymczasowymi unijnymi ramami pomocy publicznej przyjętymi w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie i jego wpływem na rynki energii.

Miliardy rozpisane na cztery lata

Na kolejne lata projekt przewiduje stabilne finansowanie programu. W 2027 r. na dopłaty trafi 800 mln zł, w 2028 i 2029 r. po 1,6 mld zł, a w 2030 r. ponownie 800 mln zł. Łącznie daje to 4,8 mld zł, które mają chronić krajowy przemysł przed skutkami wysokich cen energii w okresie, gdy polska elektroenergetyka wciąż w dużym stopniu opiera się na drogiej produkcji z węgla.

Rok Budżet dopłat Skala
2027 800 mln zł
2028 1,6 mld zł
2029 1,6 mld zł
2030 800 mln zł

Źródło: wnp.pl, komunikat Ministerstwa Rozwoju i Technologii

Pomoc tylko za zielone inwestycje

Rząd nie zamierza jednak rozdawać pieniędzy bezwarunkowo. Beneficjenci programu będą musieli przeznaczyć co najmniej 50 proc. równowartości otrzymanej pomocy na ściśle określone cele: dekarbonizację produkcji, poprawę efektywności energetycznej, rozwój odnawialnych źródeł energii, magazynowanie energii lub zwiększenie elastyczności poboru. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański tłumaczy, że chodzi o wsparcie powiązane z inwestycjami, które mają trwale poprawić konkurencyjność firm.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Taka konstrukcja oznacza, że dopłaty staną się w praktyce współfinansowaniem transformacji energetycznej przemysłu. Zakład, który weźmie pomoc i nie zainwestuje w obniżenie własnego zużycia energii, po wygaśnięciu programu wróci do punktu wyjścia. Ten, który postawi własne źródła wytwórcze albo zmodernizuje linie produkcyjne, obniży rachunki na stałe.

Rachunek zapłacą najwięksi podatnicy

Program ma konkretne źródło finansowania. Jak przypomina portal wnp.pl, pieniądze na dopłaty zapewni czasowe podwyższenie stawki CIT dla podatników o przychodach przekraczających 50 mln euro rocznie, które rząd przesądził pod koniec września. W praktyce oznacza to transfer wewnątrz gospodarki: największe firmy, w tym banki i spółki handlowe, sfinansują ulgę dla przemysłu, który zużywa najwięcej energii i najmocniej odczuwa jej ceny.

Dla firm energochłonnych projekt to wiadomość długo wyczekiwana. Branżowe organizacje hutnictwa, chemii i przemysłu papierniczego od dawna ostrzegały, że bez osłony część produkcji wyjedzie z Polski do krajów o tańszej energii, a z rynku zniknęły już m.in. kolejne fabryki AGD. Program dopłat nie rozwiązuje problemu u źródła, bo nie obniża hurtowych cen prądu, ale kupuje przemysłowi czas na inwestycje do momentu, gdy w systemie przybędzie tańszej energii z atomu, wiatru na Bałtyku i magazynów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi