Dotąd, by kupić coś na licytacji skarbowej, trzeba było pojechać do urzędu, często w odległej miejscowości, i licytować na żywo. Od lipca to się zmienia. Krajowa Administracja Skarbowa przenosi sprzedaż zajętego majątku dłużników do internetu, a nowy Portal eLicytacje KAS ma pod pewnymi względami przypominać sklep online, z opcją zbliżoną do „kup teraz” włącznie.
Co trafia na licytacje? Od biżuterii po hale produkcyjne
Krajowa Administracja Skarbowa sprzedaje rzeczy wyegzekwowane od dłużników podatkowych. Jak wskazuje szef KAS, wiceminister finansów Marcin Łoboda, są to przede wszystkim ruchomości, nieruchomości i prawa majątkowe. Wśród ruchomości na aukcjach pojawiają się biżuteria, zegarki, odzież sportowa, buty, meble, wyposażenie wnętrz oraz sprzęt AGD, ale najwięcej jest samochodów, a sprzedawane bywają też maszyny przemysłowe.
Drugą dużą kategorią są nieruchomości. Na licytacje trafiają domy, działki, mieszkania, garaże oraz hale produkcyjne i magazynowe. Wszystko to sprzedawane jest albo w drodze licytacji skarbowych, albo w trybie sprzedaży z wolnej ręki. Co istotne, wszystkie nieruchomości oraz dużą część ruchomości i praw majątkowych wycenia wcześniej biegły skarbowy lub rzeczoznawca, więc cena wywoławcza nie jest ustalana dowolnie przez urząd.
Koniec z dojazdami. Licytacja z dowolnego miejsca
Dotychczasowy model wymagał fizycznej obecności. Spośród około 400 urzędów skarbowych tylko 366 jest organami egzekucyjnymi i prowadzi aukcje, publikując ogłoszenia na stronach BIP poszczególnych izb administracji skarbowej co najmniej siedem dni przed licytacją. Były to klasyczne aukcje, na które uczestnicy musieli przyjechać, a licytator prowadził je na żywo.
Nowy system znosi tę barierę. Po zmianie w aukcji będzie można brać udział z dowolnego miejsca w kraju, a nawet spoza niego, bez konieczności dojazdu do odległej miejscowości. Portal eLicytacje KAS ma być stroną internetową przystosowaną także do przeglądania na smartfonie, bez osobnej aplikacji. Samo przeglądanie informacji o planowanych i trwających aukcjach nie będzie wymagało żadnych formalności.
Rejestracja, weryfikacja i wadium przez BLIK
Inaczej wygląda sytuacja osoby, która chce realnie wziąć udział w licytacji. Tu konieczne będzie uzyskanie statusu licytatora, co wymaga trzech kroków. Najpierw rejestracji, potem weryfikacji uprawnień, a na końcu wpłaty wadium.
Weryfikacja wynika z przepisów. Ustawa zobowiązuje KAS do sprawdzenia, czy osoba chcąca licytować jest do tego uprawniona, czyli między innymi czy nie jest spokrewniona z dłużnikiem, którego majątek jest sprzedawany, ani nie jest pracownikiem organu egzekucyjnego. Z tego powodu przy rejestracji trzeba będzie podać dane osobowe, takie jak imię i nazwisko, oraz wyrazić zgodę na doręczanie urzędowych komunikatów przez konto w urzędzie skarbowym. Sporym ułatwieniem ma być sposób płatności, bo zarówno wadium, jak i należność za wylicytowany towar będzie można uregulować elektronicznie, przez bankowość internetową lub BLIK. Każdy urząd organizujący aukcję będzie miał przy tym własny, odrębny rachunek.
Aukcje nawet na siedem dni
Zmienia się też sam charakter licytacji, która przestaje być kwestią kilku minut. Aukcje mają trwać nawet siedem dni, by dać uczestnikom czas na zastanowienie się nad zakupem. Według szefa KAS to właśnie jedna z głównych przewag formuły elektronicznej nad tradycyjną.
Przewidziano również mechanizm dogrywki. Przy atrakcyjnych przedmiotach, jeśli dojdzie do zaciętej rywalizacji, czas licytacji będzie się przedłużał, maksymalnie o 72 godziny. W portalu pojawi się informacja o terminie wpłaty wadium oraz odliczany czas do zakończenia aukcji, by licytujący mógł na bieżąco decydować, czy chce przebijać cenę. Cała konstrukcja ma służyć uzyskaniu możliwie najwyższej ceny, co leży też w interesie samego dłużnika, bo wyższa kwota ze sprzedaży obniża jego pozostałe zadłużenie wobec fiskusa.
„Kup teraz” na drobne przedmioty
Najbliższym sklepowi internetowemu elementem nowego systemu będzie sprzedaż z wolnej ręki, czyli odpowiednik opcji „kup teraz”. To odpowiedź na realny problem dotychczasowych aukcji, na których często sprzedawano drobiazgi warte kilkanaście złotych, a do transakcji nie dochodziło, bo nikomu nie opłacało się jechać kilkadziesiąt kilometrów po taki zakup.
Po zmianie ustawa pozwala sprzedawać rzeczy poniżej określonej wartości właśnie z wolnej ręki. W tym trybie urząd wyznacza cenę minimalną, która musi pozostawać w określonej przepisami proporcji do wartości rynkowej przedmiotu, a pierwsza osoba, która kliknie, kupuje go po tej cenie i staje się nabywcą, bez dalszej licytacji. To rozwiązanie ma wyraźnie poprawić skuteczność sprzedaży tańszych przedmiotów, które wcześniej często nie znajdowały nabywcy.
Start etapami i jeden istotny haczyk
Wdrożenie rozłożono w czasie. System jest gotowy od dłuższego czasu, ale KAS czekała na zmianę przepisów i chciała dać licytatorom czas na przygotowanie. Od 1 lipca pojawią się pierwsze oferty licytacyjne, około 7 do 10 lipca ruszy możliwość zapisywania się na aukcje, a pierwszych licytacji można oczekiwać około 21 lipca. Ostatnia faza nastąpi 31 lipca, gdy uruchomiona zostanie sprzedaż z wolnej ręki w formule „kup teraz”.
Jest jednak istotne zastrzeżenie, które odróżnia portal od typowego sklepu internetowego. Przynajmniej na razie nie będzie można zamówić wysyłki kupionego przedmiotu, bo przepisy jasno wymagają, by nabywca odebrał go osobiście. Wprowadzenie dostawy wymagałoby zmian w ustawach. Szef KAS zapowiada jednak, że w przyszłości resort chciałby umożliwić wysyłkę wylicytowanych przedmiotów, o ile nabywca pokryje koszty przesyłki doliczone do ceny zakupu.
