Telefon, który nie milknie od rana do wieczora, terminy zajęte na wiele dni w przód i klienci gotowi zapłacić za montaż „na już”. Tak wygląda szczyt sezonu w branży klimatyzacyjnej, gdy słupki rtęci przekraczają granicę komfortu. Dla mieszkańców to udręka, dla monterów najgorętszy finansowo okres w roku, w którym dobry fachowiec potrafi w miesiąc wypracować przychód rzędu 20 tys. zł.
Telefon nie milknie. Zlecenia rosną o 100 proc.
Wraz z pierwszymi falami letnich upałów polskie miasta zamieniają się w betonowe wyspy ciepła, a popyt na schłodzenie mieszkań rośnie skokowo. Doświadczeni monterzy przyznają, że wzmożony ruch zaczyna się natychmiast po przekroczeniu przez temperaturę krytycznej granicy komfortu.
Warszawski instalator, pan Dawid, w rozmowie z „Faktem” wskazał, że przyrost zleceń sięga około 100 proc., a telefon praktycznie nie milknie. Klienci bardzo często kupują urządzenia samodzielnie w marketach budowlanych, licząc, że montaż uda się zorganizować z dnia na dzień. To jednak błąd, bo dostępność wykwalifikowanych ekip kurczy się błyskawicznie, a wolny termin „na jutro” w szczycie sezonu po prostu przestaje istnieć. Presja czasu wymusza na instalatorach wydłużenie godzin pracy. Dzień roboczy zaczyna się wczesnym rankiem, często już o siódmej, a kończy późnym wieczorem, między 19 a 21. Praca w pełnym słońcu i przy uciążliwym zapyleniu to codzienność wymagająca dużej odporności fizycznej.
Ile kosztuje montaż klimatyzacji w 2026 roku?
Na ostateczny koszt inwestycji składają się parametry sprzętu oraz stopień skomplikowania prac. Na rynku dominują klimatyzatory typu split, czyli urządzenia złożone z jednostki wewnętrznej oraz agregatu montowanego na zewnątrz budynku. Ich ceny zależą od wydajności chłodniczej i renomy producenta.
Dla mniejszych pomieszczeń optymalne są urządzenia o mocy około 2,5 kW. W segmencie budżetowym kosztują od 1600 do 2500 zł, średnia półka to wydatek do 4500 zł, a wersje premium przekraczają 7000 zł. Mocniejsze urządzenia, około 3,5 kW, są droższe. Najtańsze opcje to koszt rzędu 2200 do 3000 zł, średnia półka sięga blisko 5000 zł, a warianty najdroższe osiągają 8000 zł. Do ceny sprzętu trzeba doliczyć montaż, który zazwyczaj kosztuje od 1500 do 2400 zł. W sumie podstawowy system chłodzenia pochłonie od 3500 do 5000 zł, a zestaw średniej klasy od 5000 do niemal 6800 zł.
20 tys. zł przychodu w jeden upalny miesiąc
Wysoka cena usługi w połączeniu z ogromnym zapotrzebowaniem sprawiają, że zarobki instalatorów w szczycie sezonu potrafią robić wrażenie. Poświęcenie wolnego czasu, praca w weekendy i gotowość do działania pod presją klientów przekładają się na bardzo dobre wynagrodzenie.
Jak wynika z ustaleń, osoba z odpowiednimi kwalifikacjami, doświadczeniem i zmysłem organizacyjnym, która nie boi się pracy w soboty, jest w stanie wygenerować w ciągu jednego upalnego miesiąca przychód na poziomie 20 tys. zł. To realna nagroda za trudne warunki pracy w ekstremalnym klimacie. Trzeba jednak pamiętać, że to przychód, a nie czysty zysk, bo nie uwzględnia kosztów prowadzenia działalności, sprzętu, dojazdów czy podatków.
Eldorado, które trwa tylko latem
Kluczowe zastrzeżenie dotyczy sezonowości tego biznesu. Branża klimatyzacyjna karmi się kaprysami pogody, więc miesiące zimowe wyglądają zupełnie inaczej. Wtedy ekipy skupiają się głównie na serwisach okresowych i naprawach, a dochody spadają do standardowych poziomów.
To zaś wymusza na przedsiębiorcach dużą dyscyplinę finansową, bo zyski wypracowane latem muszą pozwolić firmie stabilnie funkcjonować przez resztę roku. Dynamiczny rozwój rynku i coraz częstsze anomalie pogodowe sprawiają jednak, że montaż klimatyzacji staje się usługą pierwszej potrzeby. Osoby, które potrafią wykorzystać krótkie okno pogodowe, przekuwają trudne warunki atmosferyczne w sukces finansowy. Wysokie zyski przyciągają przy tym wielu chętnych, ale to jakość i terminowość decydują o przetrwaniu, gdy letnie emocje opadną.
