Po zimowym pogorszeniu sytuacji na rynku pracy przyszło wiosenne odreagowanie. Główny Urząd Statystyczny potwierdził, że stopa bezrobocia rejestrowanego w maju 2026 r. spadła do 5,9 proc. To drugi miesiąc z rzędu z poprawą, choć w ujęciu rocznym liczba bezrobotnych wciąż jest wyraźnie wyższa, co pokazuje, że poprawa ma na razie charakter sezonowy.
5,9 proc. i 915,9 tys. bezrobotnych
Główny Urząd Statystyczny podał, że stopa bezrobocia rejestrowanego w maju 2026 r. wyniosła 5,9 proc. Oznacza to spadek o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z kwietniem, gdy wskaźnik wynosił 6,0 proc. Odczyt okazał się zgodny zarówno z wcześniejszym szacunkiem resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, jak i z oczekiwaniami ekonomistów ankietowanych przez PAP Biznes.
Spadek widać też w liczbach bezwzględnych. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w maju 915,9 tys. wobec 934,3 tys. miesiąc wcześniej. Zmniejszyła się również liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych, która wyniosła 81,6 tys. wobec 89,3 tys. w kwietniu. To zaś jest typowy obraz dla tej pory roku, bo wiosna i początek lata zwykle poprawiają sytuację w budownictwie, usługach, rolnictwie, turystyce i części handlu, czyli w sektorach silnie zależnych od sezonu.
Rok do roku przybyło bezrobotnych
Korzystny kierunek miesięcznej zmiany nie powinien jednak przesłaniać drugiej strony obrazu. W ujęciu rocznym sytuacja na rynku pracy jest wyraźnie słabsza. W maju 2025 r. stopa bezrobocia wynosiła 5,1 proc., czyli obecny poziom 5,9 proc. jest o 0,8 punktu procentowego wyższy niż przed rokiem.
Różnicę widać również w liczbie osób bez pracy. Według wcześniejszych danych resortu w urzędach pracy było o ponad 130 tys. bezrobotnych więcej niż rok wcześniej. To sygnał, że część firm ograniczyła zatrudnianie, a część pracowników dłużej pozostaje w rejestrach. Dla rynku pracy oznacza to słabszą pozycję negocjacyjną części zatrudnionych oraz większą presję na politykę aktywizacyjną. Innymi słowy, rynek pracy odreagowuje zimowy wzrost bezrobocia, ale wciąż znajduje się w gorszym punkcie niż przed rokiem.
Mniej ofert pracy od pracodawców
Sygnał ostrzegawczy płynie też z danych o popycie na pracowników. Sama stopa bezrobocia nie pokazuje pełnej kondycji rynku, bo spadek liczby bezrobotnych może wynikać z sezonowych prac, większej liczby wyrejestrowań albo przejść do zatrudnienia. Więcej o bieżącej skłonności firm do zatrudniania mówi liczba ofert pracy.
A ta zmalała. W maju pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 33,2 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, czyli o 5,1 tys. mniej niż miesiąc wcześniej. Niższa liczba nowych ofert sugeruje, że firmy nadal ostrożnie podchodzą do rekrutacji. Może to być efekt wysokich kosztów pracy, niepewności co do popytu, słabszej koniunktury w części przemysłu oraz strategii przedsiębiorstw, które zamiast zwiększać zatrudnienie, najpierw próbują lepiej wykorzystać obecne zasoby.
Polska wciąż w czołówce UE
Mimo rocznego pogorszenia Polska na tle Unii Europejskiej wypada bardzo dobrze. Wynika to z różnicy metodologicznej. Dane GUS i resortu pracy obejmują osoby zarejestrowane w urzędach pracy, podczas gdy Eurostat opiera się na badaniu aktywności ekonomicznej i stosuje porównywalną w całej Unii definicję bezrobotnego.
Według metodologii Eurostatu bezrobocie w Polsce w kwietniu 2026 r. wyniosło zaledwie 3,0 proc. To plasuje Polskę na drugim miejscu w Unii pod względem najniższego bezrobocia, zaraz po Bułgarii. Dla porównania, średnia stopa bezrobocia w całej Unii wynosiła wówczas 6,0 proc., a w strefie euro 6,3 proc. Z perspektywy międzynarodowej Polska wciąż należy więc do krajów o relatywnie niskim bezrobociu, co jest istotnym argumentem za ostrożnym optymizmem. Nawet jeśli dane rejestrowe pogorszyły się rok do roku, gospodarka nie weszła w fazę masowego wzrostu bezrobocia. Wewnętrzne zróżnicowanie pozostaje przy tym duże, bo według danych resortu stopa bezrobocia wahała się od 3,8 proc. w województwie wielkopolskim do 9,4 proc. w warmińsko-mazurskim, a najniższy poziom odnotowano w powiecie poznańskim, gdzie wyniósł 1,4 proc.
