Napisz do nas

Koniec taniej produkcji w Chinach? Ceny wystrzeliły najmocniej od czterech lat

Formalnie chińska gospodarka wychodzi z najdłuższej deflacyjnej fali od dekad. W praktyce ceny u producentów rosną nie dlatego, że popyt w kraju wreszcie odżył, lecz dlatego, że wojna w Iranie i podbicie kursu ropy wywindowały koszty wytwarzania w całym łańcuchu dostaw.

- Reklama -

Narodowy Urząd Statystyczny ChRL (NBS) opublikował kwietniowe dane o inflacji producenckiej, które wyraźnie zaskoczyły rynki. Indeks PPI wzrósł o 2,8 proc. rok do roku – to wynik najwyższy od 45 miesięcy, czyli od lipca 2022 r. Ankietowani przez Reutersa analitycy spodziewali się skoku o zaledwie 1,6 proc. W ujęciu miesięcznym ceny producentów poszły w górę o 1,7 proc., a to z kolei jest najmocniejsza dynamika od października 2021 r.

Skala odbicia robi wrażenie tym bardziej, że zaledwie miesiąc wcześniej PPI w Chinach pierwszy raz od 41 miesięcy wyszedł na plus – w marcu wzrost wyniósł 0,5 proc. i przełamał najdłuższą serię deflacyjną w nowoczesnej historii kraju. Wcześniej odczyt rok do roku zszedł poniżej zera w październiku 2022 r. i utrzymywał się tam przez prawie cztery lata, w czasie gdy chiński popyt wewnętrzny dusiła zapaść na rynku nieruchomości, a producenci zmagali się z nadwyżką mocy.

Cały obecny przyrost cen ma podłoże kosztowe, nie popytowe. Statystyk NBS Huo Lihui wskazał wprost na trzy sektory napędzające inflację producencką: metale nieżelazne, ropę i gaz oraz sprzęt technologiczny. Z danych urzędu wynika, że koszty materiałów produkcyjnych przyspieszyły do 3,8 proc. rok do roku z 1 proc. w marcu, a w samym górnictwie skok sięgnął 10,8 proc. wobec 2 proc. miesiąc wcześniej. Surowce podrożały o 7,1 proc. (poprzednio 1,1 proc.), przetwórstwo o 1,5 proc. Po stronie dóbr konsumpcyjnych obraz pozostaje jednak deflacyjny – ceny żywności spadły o 1,9 proc., odzieży o 1,1 proc., dóbr trwałych o 0,3 proc.

To zaś oznacza, że inflacja w Chinach ma charakter wąski i importowany. „Fallout po wojnie w Iranie znów podbił inflację w kwietniu, ale presja cenowa pozostaje wąska zakresowo i nie sygnalizuje zmiany na lepsze po stronie popytu” — komentują analitycy Capital Economics. Podobnie Xu Tianchen z Economist Intelligence Unit zaznacza, że ceny ropy raczej nie wrócą do poziomów sprzed wojny, ale wpływ na politykę monetarną Pekinu pozostanie ograniczony. Morgan Stanley szacuje, że PPI w całym 2026 r. wzrośnie średnio o 1,2 proc., CPI o 0,8 proc., a wzrost PKB Chin spadnie do 4,7 proc., zakładając średnią cenę ropy na poziomie 110 dolarów za baryłkę w drugim kwartale.

Cały obraz daje Pekinowi niewygodny zestaw. Z jednej strony władze od miesięcy obiecują „odpowiednie odbicie cen” jako jeden z filarów polityki monetarnej i prowadzą kampanię ograniczania nadwyżki mocy w fotowoltaice, motoryzacji elektrycznej i innych sektorach z chronicznie agresywną konkurencją cenową. Z drugiej – inflacja, której właśnie się doczekano, nie wynika z odbudowy popytu wewnętrznego, lecz z zewnętrznego szoku surowcowego. To z kolei oznacza, że marże eksporterów mogą wpaść pod presję, a Ludowy Bank Chin, który w całym 2025 r. obniżył stopy zaledwie raz o 10 pb., utrzyma ostrożne podejście do dalszego luzowania.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi