W państwowych magazynach czekają miliony ton ropy i gotowych paliw, a rząd właśnie przymierza się do sięgnięcia po część z nich. Minister energii Miłosz Motyka przyznał, że trwają rozmowy o uwolnieniu rezerw strategicznych, choć, jak zastrzegł w wypowiedzi cytowanej przez wnp.pl, przyjętego harmonogramu jeszcze nie ma. Plan ma powstać do końca listopada.
Koordynacja z Północą zamiast samotnego ruchu
Polska nie chce działać w pojedynkę. Harmonogram uwalniania zapasów ma być efektem koordynacji z innymi państwami, w tym nordyckimi i prawdopodobnie z Holandią. Chodzi o to, by dodatkowe baryłki trafiały na rynek w sposób zsynchronizowany i rzeczywiście obniżały ceny, zamiast rozpłynąć się w pojedynczych, nieskoordynowanych interwencjach.
Jednocześnie Warszawa zgłosiła zdanie odrębne na posiedzeniu Rady Zarządzającej Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Powodem jest specyficzna sytuacja Polski, która odpowiada między innymi za dostawy paliw na Ukrainę i musi brać pod uwagę związane z tym ryzyka. Minister podkreślił, że rząd nie widzi dziś nadmiernej potrzeby uwalniania zapasów, choć jego zdaniem do uwolnienia prawdopodobnie dojdzie.
Zobacz również:
BIZNES · 26.10.2026Polska kupiła czołgi za miliardy dolarów. Około 30 sztuk już czeka na naprawęŚwiat już otwiera magazyny
Międzynarodowe tło jest jednoznaczne. Po wybuchu konfliktu zbrojnego Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, który odciął część dostaw przez Cieśninę Ormuz, państwa G7 zdecydowały o uwolnieniu do 100 mln baryłek ropy i paliw. Międzynarodowa Agencja Energetyczna poinformowała w październiku, że łączna skala uwalnianych zapasów przekroczy 400 mln baryłek uzgodnionych w marcu. Motyka ocenia, że te działania ograniczą ryzyko niedoborów także w Polsce.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla kierowców kluczowe jest to, co interwencje zrobią z cenami. Uwolnienie rezerw zwiększa podaż surowca i paliw na rynku, a więc działa w kierunku obniżenia hurtowych notowań. W Polsce ceny na stacjach od tygodni utrzymują się na podwyższonych poziomach, a diesel oscyluje wokół 8 zł za litr, co odczuwa cała branża transportowa i w ślad za nią ceny towarów na półkach.
Rezerwy to bufor na wypadek kryzysu
Strategiczne zapasy ropy i paliw istnieją właśnie na takie okazje. Polska, jak każdy członek Międzynarodowej Agencji Energetycznej, utrzymuje rezerwy pozwalające pokryć co najmniej 90 dni importu, przechowywane w magazynach państwowych i u operatorów logistycznych. Ich uruchomienie wymaga jednak precyzyjnego planu, bo zapasy trzeba później odbudować, zwykle po wyższych cenach, a infrastruktura przeładunkowa ma ograniczoną przepustowość.
Decyzja o polskim harmonogramie ma zapaść w ciągu kilku tygodni. Rząd balansuje między presją sojuszników z IEA, którzy oczekują solidarnego udziału w stabilizowaniu rynku, a własnym bezpieczeństwem paliwowym, obciążonym dodatkowo zobowiązaniami wobec Ukrainy. Z wypowiedzi ministra wynika, że Polska dołączy do akcji, ale na warunkach, które sama wynegocjuje.
