Koreańskie czołgi K2 miały być symbolem wielkiej modernizacji polskiej armii, a stały się bohaterami znacznie mniej wygodnej historii. Jak podaje wnp.pl, powołując się na doniesienia medialne zapoczątkowane przez podkast „W związku ze śledztwem”, około 30 czołgów K2GF oczekuje na naprawy w wojskowych warsztatach, głównie w Braniewie, i zostało czasowo wycofanych z użytkowania. Wśród zgłaszanych usterek wymieniane są problemy z silnikami, a część napraw wymaga sprowadzania specjalistów z Korei Południowej.
Dwa kontrakty za blisko 10 mld dolarów
Skala programu robi wrażenie nawet jak na obecne wydatki zbrojeniowe. W lipcu 2022 roku Polska zamówiła 180 czołgów K2 produkcji koreańskiej za 3,37 mld dolarów i wszystkie te maszyny dotarły już do kraju. W sierpniu 2025 roku podpisano drugi kontrakt, wart około 6,5 mld dolarów, na kolejne 180 sztuk, z czego 116 czołgów K2GF trafi do Polski w latach 2026 do 2028, a 64 maszyny w spolonizowanej wersji K2PL w latach 2028 do 2030. Aż 61 z nich ma powstać w gliwickich zakładach Bumar-Łabędy dzięki transferowi technologii.
Pierwsze K2GF z drugiej umowy odebrała brygada pancerna w Braniewie, a czołgi tego typu służą też w 15. Brygadzie Zmechanizowanej w Giżycku i 20. Brygadzie Zmechanizowanej w Bartoszycach, co wnp.pl podaje za serwisem Defence24. To właśnie jednostki na północno-wschodniej flance, które w razie konfliktu stanowiłyby pierwszą linię pancernej obrony kraju.
Zobacz również:
BIZNES · 25.10.2026Dziesiątki tysięcy Portugalczyków wyszły na ulice. Czynsze przebiły 21 euro za metrChoroby wieku dziecięcego i serwisowa luka
O problemach trapiących koreańskie maszyny już na początku roku mówił analityk wojskowy Jarosław Wolski, cytowany przez wnp.pl. Wymieniał przegrzewanie się silników, przypadki ich całkowitego zatarcia oraz kłopoty z zawieszeniem. Jego zdaniem lista przyczyn jest dłuższa niż sama konstrukcja, która przechodzi typowe choroby wieku dziecięcego. W Polsce brakuje zaplecza serwisowego dla K2, bo krajowy przemysł dopiero buduje kompetencje, a załogi nie dostały wozów szkolnych ani symulatorów.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Ministerstwo Obrony Narodowej studzi emocje. Resort przekonuje, że awaryjność K2 nie wykracza poza normy przewidziane dla tego typu pojazdów, a czasowe wycofywanie sprzętu z eksploatacji jest standardową praktyką pozwalającą utrzymać gotowość techniczną. Naprawy gwarancyjne wykonuje koreański producent, a po wygaśnięciu gwarancji bieżące remonty przejmą wojskowe zakłady.
Test dla całego modelu zakupów
Spór o skalę problemu ma drugie dno, bo K2 to tylko część koreańskiego pakietu, obok armatohaubic K9 i wyrzutni Chunmoo. Polska postawiła na szybkie dostawy gotowego sprzętu kosztem budowania od razu pełnego zaplecza, więc każda seryjna usterka testuje wytrzymałość tego modelu. Historia zna oba scenariusze: niemieckie Leopardy przez lata czekały na części w kolejkach do remontów, a mimo to pozostają filarem wielu armii.
Kluczowa będzie polonizacja. Jeśli Bumar-Łabędy faktycznie opanuje produkcję i serwis wersji K2PL, dzisiejsze kolejki do warsztatów w Braniewie przejdą do historii jako koszt przyspieszonej modernizacji. Jeśli nie, armia zostanie z setkami czołgów uzależnionych od specjalistów latających do Polski z drugiego końca świata.
