Wykupili abonament z dostępem do bogatej biblioteki, a w trakcie trwania umowy część tytułów trafiła za dodatkową opłatą do osobnego katalogu. Tak w skrócie wygląda sprawa, w której Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty platformie Legimi, jednemu z najpopularniejszych w Polsce serwisów z e-bookami i audiobookami. Komunikat w tej sprawie urząd opublikował w poniedziałek.
Katalog Klubowy, czyli 14,99 zł za tytuł z abonamentu
Pierwszy zarzut dotyczy zmiany wprowadzonej w październiku 2024 roku, gdy Legimi uruchomiło tak zwany Katalog Klubowy. Część e-booków i audiobooków została wtedy przeniesiona z abonamentu do osobnego zbioru, w którym za każdy tytuł trzeba dopłacić 14,99 zł. Zmiana objęła także osoby z aktywnymi abonamentami, w tym opłaconymi z góry na określony czas.
Zdaniem urzędu regulamin serwisu nie dawał podstaw do takiego ruchu. Pozwalał na wycofywanie pojedynczych książek z oferty, ale nie na wyłączanie całych grup publikacji z abonamentu i przenoszenie ich do dodatkowo płatnego katalogu. „Przedsiębiorca nie może w trakcie umowy pisać zasad na nowo, zwłaszcza kosztem klientów”, skomentował prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Darmowe trzy dni z haczykiem
Drugi zarzut dotyczy sposobu, w jaki serwis oferował darmowy okres próbny. Przycisk „Zamawiam” nie informował wyraźnie, że po trzech dniach bezpłatny dostęp automatycznie zmieni się w płatny abonament, jeśli użytkownik sam nie zrezygnuje. Według UOKiK informacja o opłatach umieszczona w innym miejscu strony nie zastępuje właściwego oznaczenia samego przycisku.
Prezes urzędu podkreślił, że konsument płacący abonament ma prawo wiedzieć, co dokładnie otrzyma w zamian. Zasada jest prosta: kluczowe warunki, w tym moment, w którym zaczynają się naliczać opłaty, muszą być widoczne w chwili składania zamówienia, a nie ukryte w regulaminie.
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 25.10.2026Polska spółka rezygnuje z 440 mln zł wsparcia. Wybrała zbrojeniówkęStawką nawet 10 proc. rocznego obrotu
Postawienie zarzutów nie przesądza jeszcze o winie spółki. Jeśli jednak praktyki się potwierdzą, Legimi może zapłacić karę sięgającą 10 proc. rocznego obrotu. To standardowy górny pułap sankcji za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów, który w przypadku serwisów abonamentowych z dziesiątkami tysięcy subskrybentów oznacza realnie odczuwalne kwoty.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Sprawa ma znaczenie dla całego rynku usług cyfrowych, bo model, w którym treści znikają z pakietu albo przechodzą do droższych wariantów, stosują także inne platformy. Rozstrzygnięcie pokaże, gdzie przebiega granica między prawem firmy do zmiany oferty a ochroną klientów, którzy zapłacili za konkretny zakres usługi.
Konsumenci mają gdzie szukać pomocy
Użytkownicy, którzy czują się poszkodowani zmianami w serwisach abonamentowych, mogą korzystać z bezpłatnego poradnictwa. UOKiK wskazuje infolinię konsumencką pod numerami 801 440 220 oraz 222 66 76 76, formularz na stronie dlakonsumentow.pl, a także rzeczników konsumentów działających w powiatach i miastach oraz wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej.
Dla samego Legimi zarzuty przychodzą w momencie, gdy rynek cyfrowych książek dynamicznie rośnie, a o czytelników walczą zarówno krajowi, jak i globalni gracze. Wynik postępowania pokaże, czy ekspansja odbywała się zgodnie z zasadami gry, za które płacą abonenci.
