Amerykanie mogą zostać w Polsce na stałe. Cztery miasta w grze o bazę

W polskich sztabach i ministerstwach trwa ciche odliczanie. Pentagon kończy przegląd globalnego rozmieszczenia swoich sił, a jednym z możliwych rozstrzygnięć jest utworzenie w Polsce pierwszej stałej bazy wojsk amerykańskich, jak pisze money.pl. W grę wchodzi stała obecność około 5 tys. żołnierzy, podczas gdy obecnie w Polsce stacjonuje rotacyjnie około 6 do 7 tys. Amerykanów.

- Reklama -

Przegląd miał zakończyć się we wrześniu, potem termin przesunięto na listopad, a ostateczna decyzja może zapaść w grudniu. Ostatnie słowo będzie należało do prezydenta Donalda Trumpa. Dla Polski to stawka nie tylko militarna, ale i finansowa, bo wcześniejsze szacunki Biura Bezpieczeństwa Narodowego mówiły o koszcie całego przedsięwzięcia rzędu 11 do 17 mld zł.

Wrocław, Poznań, Bydgoszcz albo Szczecin

Na krótkiej liście potencjalnych lokalizacji wymieniane są cztery miasta. Wrocław ma atuty dla brygady pancernej ze względu na stacjonujące w pobliżu polskie jednostki i zaplecze szkoleniowe. Szczecin dysponuje portem, choć brakuje mu poligonu w bezpośrednim sąsiedztwie, więc w grę wchodziłoby korzystanie z Drawska. Bydgoszcz ma doświadczenie w obsłudze struktur NATO, a Poznań gości wysunięte dowództwo amerykańskiego V Korpusu.

Kandydat Główny atut
Wrocław zaplecze dla brygady pancernej, polskie jednostki i poligony
Poznań wysunięte dowództwo V Korpusu USA
Bydgoszcz doświadczenie w obsłudze struktur NATO
Szczecin port morski, w zasięgu poligon w Drawsku

Źródło: money.pl

Generał: 2029 rok to optymizm

Entuzjazm studzi gen. Dariusz Łukowski, były szef BBN, którego wypowiedzi dla Rzeczpospolitej przytacza money.pl. Jego zdaniem „termin uruchomienia bazy do 2029 r. należy traktować jako optymistyczny”, bo sam proces inwestycyjny może zająć co najmniej trzy lata od decyzji. Samą infrastrukturę wojskową, czyli logistykę, dowodzenie, symulatory i magazyny paliw, generał wycenia na około 3 mld zł.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Prawdziwy rachunek rośnie jednak razem z ludźmi. Przy 5 tys. żołnierzy, wraz z rodzinami, baza oznaczałaby społeczność około 15 tys. osób, której trzeba zapewnić mieszkania, szkoły, przedszkola i opiekę medyczną, łącznie ze szpitalem. Do tego dochodzą koszty poligonów i strzelnic oraz konieczność aktualizacji przepisów o terenach zamkniętych. W przedsięwzięcie musiałyby się zaangażować rząd, samorządy i dziesiątki instytucji.

Dla miasta, które wygra ten wyścig, stała baza to perspektywa miliardowych inwestycji budowlanych, tysięcy miejsc pracy przy obsłudze garnizonu i stałego strumienia wydatków amerykańskich rodzin w lokalnej gospodarce. Doświadczenia niemieckich miast garnizonowych pokazują, że wokół takich instalacji wyrasta cały ekosystem usług, od mieszkań na wynajem po gastronomię.

Łukowski przypomina przy okazji, że trwający przegląd strategiczny polskiej obronności powinien dopasować zakupy uzbrojenia do możliwości budżetu i zmieniającego się charakteru wojny, a nie po prostu ciąć wydatki. Wśród priorytetów wymienia obronę powietrzną i przeciwrakietową, systemy antydronowe, precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu i sztuczną inteligencję. Stała amerykańska baza byłaby domknięciem tej układanki, o które Warszawa zabiega od czasów pierwszych rozmów o „Fort Trump”.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi