Uprawnienia na ładowarkę krok po kroku: którą kategorię wybrać i jak zdać egzamin UDT

Siedzę kiedyś na szkoleniu i słyszę, jak ktoś pyta: „to gdzie ja mam złożyć papiery, do TDT czy UDT?”. Klasyka. I zaraz się okaże, że pomylił urzędy.

- Reklama -

Bo tak, uprawnienia na ładowarkę wydaje Urząd Dozoru Technicznego, czyli UDT, nie TDT. To dwa różne urzędy i warto to sobie poukładać na starcie, zanim zaczniesz dzwonić nie tam, gdzie trzeba i wypełniać złe formularze. TDT kojarzy się z ciężkim sprzętem i transportem, ale zajmuje się głównie urządzeniami na terenach kolejowych i w portach, a ładowarka, która pracuje na placu budowy, w kopalni kruszywa czy w bazie materiałowej, to zupełnie inna działka, czyli właśnie UDT. Ładowarka to maszyna do robót ziemnych i cała ścieżka do uprawnień sprowadza się w gruncie rzeczy do kilku decyzji: którą kategorię wybrać, czy iść w kurs stacjonarny czy z częścią online, i czy robić same uprawnienia na ładowarkę, czy od razu kombinować z koparko-ładowarką, bo to nie to samo, a większe uprawnienia wcale nie zawsze są lepszym wyborem dla konkretnej osoby. Na końcu i tak czeka egzamin przed komisją UDT, teoria plus praktyka na maszynie, i o tym, czego się tam spodziewać, też powiem, żeby komisja nie zaskoczyła Cię niczym, czego wcześniej nie przećwiczyłeś. A na sam koniec dogadamy, co zrobić z zaświadczeniem, bo obowiązki operatora się na nim nie kończą, resurs i konserwacja potrafią nieźle zaskoczyć tych, którzy wcześniej o nich nie słyszeli.

Ładowarka pod UDT – jedna kategoria, a jednak nie taka oczywista

Zastanawiasz się, jaką kategorię wpisać we wniosek, zanim w ogóle zapiszesz się na kurs? To dobre pytanie, bo większość osób, które do mnie trafiają, ma w głowie kompletny misz-masz z tym, co kiedyś słyszeli od kolegi z budowy. Ładowarka to maszyna do robót ziemnych i dozór techniczny traktuje ją dokładnie tak samo, czyli bez żadnej osobnej, egzotycznej kategorii tylko dla niej. Wpada do tego samego worka co koparki, koparko-ładowarki i spycharki. Jedna kategoria, jeden egzamin, koniec tematu. I właśnie dlatego większość kursantów, których szkolę, pyta mnie wprost o „klasę III” albo „klasę I”, bo tak im się to jeszcze kojarzy z dawnych lat.

Tych klas już dawno nie ma. Po zmianie przepisów stary podział zniknął w całości, a przecież opierał się na ograniczeniach mocy i masy maszyny.

Dziś robisz uprawnienia na jedną kategorię: maszyny do robót ziemnych, bez limitu mocy. Zdajesz raz i możesz obsługiwać ładowarkę niezależnie od tego, czy to mała kołówka, czy kolos na placu budowy.

Miałem kursanta, który uparł się przy „klasie III, bo będzie jeździł tylko małą”. Tłumaczyłem z kwadrans, że nie chodzi o to, że nie chcę mu wystawić takiego zaświadczenia, tylko że ono po prostu nie istnieje. Wyszedł z pełnymi uprawnieniami i sam był zaskoczony, że to prostsze, niż myślał.

Jak widzisz ofertę na „klasę II ładowarki”, to albo stara wklejka, albo ktoś nie odrobił lekcji z aktualnych przepisów.

Co musisz mieć, zanim zapiszesz się na kurs

Lista wymagań, które musisz spełnić przed zapisaniem się na kurs, jest naprawdę krótka. Musisz mieć ukończone 18 lat, to twarda granica i żadnych wyjątków tu nie ma. Wykształcenie? Wystarczy podstawowe. Nie trzeba matury ani technikum, żeby zdobyć uprawnienia UDT na ładowarkę.

I tu zawsze robię pauzę na sali, bo widzę te miny. Większość kursantów przychodzi przekonana, że bez jakichś papierów ze szkoły średniej nawet nie ma po co próbować. A to kompletny mit. Dozór techniczny interesuje zupełnie coś innego niż dyplom.

Najważniejszy jest stan zdrowia.

- Reklama -

Potrzebujesz orzeczenia lekarskiego, które stwierdza brak przeciwwskazań do pracy jako operator. Wystawia je lekarz medycyny pracy, nie lekarz rodzinny, więc nie próbuj iść do swojego internisty po szybki podpis. Badanie sprawdza głównie wzrok, słuch i ogólną sprawność fizyczną. Bez tego zaświadczenia ośrodek szkoleniowy nie powinien dopuścić do zajęć praktycznych.

Pamiętam gościa, który zapisał się na kurs, zapłacił i orzeczenie miał „załatwić po drodze”. Przyszedł na pierwsze zajęcia bez papierka. Straciliśmy cały dzień, bo musiałem go odesłać do przychodni, zamiast puścić go na maszynę.

Więc rada jest prosta: najpierw badanie, dopiero potem zapis na kurs. Oszczędzisz sobie nerwów i czasu, a instruktorowi dnia pracy, który inaczej idzie w błoto.

Kurs stacjonarny vs kurs z elementami online – co wybrać

Stacjonarnie czy hybrydowo? Tak naprawdę różnica dotyczy tylko teorii.

Praktyki online nie zrobisz i nikt Ci tego nie podpisze. Godzin za sterami ładowarki żaden webinar nie zastąpi.

Porównanie organizacji kursu na ładowarkę

ElementStacjonarnyZ elementami online
Czas teoriikilka dni na salimateriał we własnym tempie
Zajęcia na maszyniena placu, na żywona placu, na żywo
Cena orientacyjnazbliżonazbliżona
Elastycznośćniskawysoka

Pamiętam kursanta, co teorię przerabiał wieczorami po zmianie na budowie. Inaczej by się nie wyrobił.

Hybryda sprawdza się przy pracy zawodowej. Stacjonar wybierz, gdy chcesz mieć instruktora pod ręką i pytać na bieżąco (niektórzy po prostu lepiej się uczą z kimś obok).

Ładowarka vs koparko-ładowarka – na co realnie zrobić uprawnienia

Słuchaj, to pytanie wraca na każdym kursie, praktycznie bez wyjątku. Brać uprawnienia tylko na ładowarkę, czy od razu celować w koparko-ładowarkę? Ja zwykle nie odpowiadam wprost, tylko pytam: a gdzie chcesz pracować za rok, dwa? Bo to rynek pracy rozstrzyga ten dylemat, nie sama maszyna. Ładowarka to żywioł placu, kopalni kruszywa, magazynu materiałów sypkich. Przesuwa, ładuje, hałduje i tyle, i dobrze w tym jest. Koparko-ładowarka to co innego: z przodu łyżka ładowarkowa, z tyłu wysięgnik koparkowy. Jedna maszyna, dwa zastosowania, stąd jej popularność na budowach drogowych i przy robotach ziemnych.

Różnice w zastosowaniu na co dzień

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
ZadanieŁadowarkaKoparko-ładowarka
Załadunek sypkich materiałówtaktak
Kopanie wykopów, rowównietak
Praca na placu składowymtakograniczona
Uniwersalność na budowieniskawysoka

Pamiętam operatora, którego szkoliłem kiedyś tylko na ładowarkę, bo tak sobie wtedy zaplanował. Po pół roku wrócił po uprawnienia na koparko-ładowarkę, bo firma drogowa nie chciała go zatrudnić bez tej dodatkowej kwalifikacji. Musiał przejść dwa kursy, dwa egzaminy UDT, podwójny koszt. Dało się tego uniknąć. Jeśli masz pracować na składzie kruszywa albo w logistyce materiałów sypkich, ładowarka wystarczy w zupełności. Ale jeśli celujesz w budowlankę, roboty ziemne, instalacje podziemne, zrób od razu koparko-ładowarkę, bo ona daje szersze pole do pracy, a egzamin praktyczny nie jest dużo trudniejszy.

Egzamin UDT: część teoretyczna i praktyczna bez niespodzianek

Dwie części, teoria i praktyka, i obie trzeba zdać, żeby dostać papier.

Teoria to test pisemny. Pytania o budowę ładowarki, zasady bezpiecznej eksploatacji, podstawy dozoru technicznego i obowiązki operatora. Nic, czego nie przerobisz na kursie, jeśli słuchałeś.

Praktyka odbywa się na maszynie, przed komisją. Inspektor patrzy, jak sprawdzasz ładowarkę przed pracą, jak manewrujesz, jak radzisz sobie z osprzętem. Zadanie to zwykle nabranie i przeniesienie materiału, czasem jeszcze ułożenie go w wyznaczonym miejscu. Liczy się płynność, kontrola nad łyżką i to, czy nie robisz niczego na pamięć.

Najczęstszy błąd to rzucenie się do dźwigni zanim obejdziesz maszynę dookoła.

Pamiętam kandydata, który jeździł świetnie, ale inspektor przerwał egzamin na starcie, bo facet zapomniał ocenić stan techniczny przed rozruchem. To nie czepialstwo. Kto pomija kontrolę na egzaminie, pomija ją też na placu.

Oblanie nie jest końcem świata, poprawkę można zdawać. Spokój i rutyna wyniesiona z ćwiczeń robią tu więcej niż sama technika.

Masz zaświadczenie – i co dalej z resursem oraz konserwacją

Papier z UDT w kieszeni to dopiero początek, nie koniec zabawy z formalnościami.

Uprawnienia są terminowe, datę ważności masz wpisaną w zaświadczeniu i to Ty sam jej pilnujesz, bo przegapiony termin wyłącza Cię z pracy, dopóki nie złożysz wniosku o przedłużenie. Resurs i stan techniczny maszyny to już sprawa eksploatującego i konserwatora, Ty tylko zgłaszasz usterkę, bo pierwszy ją widzisz, jak ten znajomy, co sam dokręcał luzy w hydraulice, bo się znał, i skończyło się wpisem po kontroli oraz niezłą nerwówką. Papier otwiera drzwi, reszta dokłada się godzina po godzinie, aż ludzie zaczną ufać Tobie, a nie samemu zaświadczeniu.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi