W piątek 31 października drzwi lokalu przy ul. Połtawskiej 2 w Koszalinie otworzą się po raz ostatni. Jak informuje gk24.pl, rodzina Suszyckich kończy działalność Cukierni Poznańskiej, jednej z najbardziej znanych firm cukierniczych w mieście. Historia marki trwała 76 lat i zamyka w sobie trzy koszalińskie adresy, dwa pokolenia właścicieli oraz kilka pokoleń klientów, którzy przychodzili tu po torty na śluby, komunie i urodziny.
Od kamienicy przy Młyńskiej do trzech punktów w mieście
Początki firmy sięgają 1950 roku. Ojciec obecnej współwłaścicielki, Renaty Grzegorek-Suszyckiej, przejął wówczas zakład cukierniczy od przyjaciela z czasów wojny. Pracownia działała w starej kamienicy przy ul. Młyńskiej, w ścisłym centrum Koszalina. Gdy budynek poszedł do wyburzenia, w 1975 roku firma przeniosła się na ul. Połtawską i tam działa nieprzerwanie do dziś.
Z czasem rodzinny warsztat rozrósł się w spółkę jawną prowadzoną pod szyldem Ciastkarnia Poznańska. Obok głównego lokalu przy Połtawskiej 2 firma prowadziła punkty sprzedaży przy ul. Krzywoustego 2 i przy ul. Szpitalnej 7, co odnotowuje koszalińskie Centrum Informacji Turystycznej. Specjalnością zakładu były wyroby na zamówienie, w tym torty weselne, urodzinowe i okolicznościowe, po które klienci przyjeżdżali z całego miasta i okolic.
Właściciele chcą odpocząć, następców brak
Powód zamknięcia jest prozaiczny i coraz częściej spotykany w polskich firmach rodzinnych. Jak pisze gk24.pl, w rodzinie nie ma następców gotowych przejąć zakład, a obecni właściciele chcą po prostu odpocząć. Decyzja oznacza, że firma nie trafi w obce ręce, tylko po prostu zniknie z mapy miasta razem z recepturami i szyldem, który przez dekady był jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Koszalinie.
Dla lokalnego rynku to wyraźna zmiana. Tradycyjne cukiernie z własną pracownią konkurują dziś z ofertą dyskontów, sieciowych kawiarni i piekarni przemysłowych, a jednocześnie mierzą się z rosnącymi kosztami surowców, energii i pracy. W takich warunkach o kontynuacji rodzinnego biznesu najczęściej decyduje to, czy w ogóle jest komu go przekazać.
Zobacz również:
BIZNES · 21.10.2026Polacy oddali 5 mld butelek i puszek. Rachunek zapłacą producenci napojówSukcesja kładzie kolejne znane marki
Przypadek z Koszalina nie jest odosobniony. W sierpniu 2025 roku, o czym pisał serwis epoznan.pl, po 67 latach działalności zamknęła się ceniona poznańska cukiernia rodziny Szymczaków, a właściciele w pożegnalnym komunikacie przepraszali klientów, że nie dali rady prowadzić zakładu dłużej. Scenariusz w obu historiach jest podobny: założyciele odchodzili na zasłużony odpoczynek, a w rodzinie zabrakło chętnych do wstawania o świcie do pracowni.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Firmy zakładane tuż po wojnie i w latach 50. dochodzą właśnie do naturalnego punktu zwrotnego. Dzieci założycieli same osiągają wiek emerytalny, a wnuki często wybierają zupełnie inne ścieżki zawodowe niż praca w rodzinnym zakładzie. Rzemieślniczy fach wymaga przy tym lat nauki i codziennej obecności na miejscu, więc sprzedaż takiego biznesu inwestorowi z zewnątrz rzadko wchodzi w grę. Bez człowieka, który zna receptury i klientów, sama marka jest warta niewiele.
Klienci mają czas do końca października
Cukiernia Poznańska będzie działać do końca miesiąca. Lokal przy Połtawskiej 2 jest otwarty od poniedziałku do piątku w godzinach od 9 do 18, a w soboty od 10 do 15. Można się więc spodziewać, że w ostatnich dniach października po firmowe wypieki ustawią się kolejki podobne do tych, które lokal pamięta z czasów największej świetności.
Dla koszalinian zamknięcie Poznańskiej to pożegnanie z kawałkiem codzienności, a dla przedsiębiorców z sektora rzemiosła kolejny sygnał, że o sukcesji trzeba myśleć na długo przed emeryturą. Historia rodziny Suszyckich pokazuje, że nawet 76 lat dobrej marki i wiernych klientów nie wystarczy, by firma przetrwała, gdy zabraknie następcy gotowego poprowadzić ją dalej.
