Węgiel opałowy trafia do polskich składów coraz dłuższą i coraz bardziej kruchą trasą. Przekonali się o tym importerzy sprowadzający surowiec z Kazachstanu. Na wniosek Kolei Rosyjskich od 8 do 17 października wstrzymano przyjmowanie ładunków kierowanych przez przejście Krasnoje-Osinowka na granicy Rosji i Białorusi, co objęło także węgiel jadący do Polski, jak podaje money.pl na podstawie rozmów z wnp.pl. Rosjanie nie podali przyczyn tej decyzji.
Przejście leży na magistrali Moskwa, Smoleńsk, Orsza, Mińsk i Brześć, czyli na jednym z kluczowych szlaków przewozu towarów z Kazachstanu i Azji Środkowej do Polski. Agencja Argus zwraca uwagę, że uzależnienie Kazachstanu od rosyjskich kolei i portów czyni jego eksport wyjątkowo podatnym na takie zakłócenia. Do tego kazachstański przewoźnik Kazakhstan Temir Zholy podniósł od bieżącego kwartału stawki za przewozy towarowe o 24 do 28 proc.
Kazachstan wydobywa mniej, niż planował
Problemy logistyczne nakładają się na słabnącą podaż. We wrześniu wydobycie węgla w Kazachstanie spadło o 0,3 proc. rok do roku, do 9,47 mln ton, a od stycznia do września wyniosło 79 mln ton, o 1,9 proc. mniej niż przed rokiem. Roczny cel na poziomie 128,9 mln ton wymagałby wydobywania średnio około 15,5 mln ton miesięcznie, podczas gdy realna produkcja oscyluje wokół 9,5 do 10 mln ton. Koleją przewieziono w dziewięć miesięcy 77,8 mln ton surowca, z czego około 25 mln ton na eksport.
Dla polskiego rynku każda tona ma znaczenie, bo Kazachstan stał się po embargu na rosyjski węgiel jednym z ważnych kierunków dostaw surowca opałowego. Teoretyczną alternatywą jest Kolumbia, ale o jej węgiel trzeba konkurować z Turcją, a przepustowość polskich portów ma swoje granice. Cytowany przez wnp.pl prezes śląskiej firmy handlującej węglem mówi wprost, że zamówiony teraz ładunek z Kolumbii przypłynie „pewnie gdzieś na gwiazdkę”.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
BIZNES · 29.10.2026W halach po upadłym gigancie powstanie broń. Inwestycje za 1,3 mld złMinister nie widzi ryzyka, branża widzi zatory
Rząd studzi emocje. „Nie widzimy ryzyka braku węgla dla energetyki systemowej” zapewnia minister energii Miłosz Motyka, cytowany przez wnp.pl, i dodaje: „Analizujemy to de facto każdego dnia”. Według ministra firmy, które miały kłopoty z kontraktacją w Kazachstanie, znalazły już dostawy z innych kierunków, a resort rozmawia z Ministerstwem Aktywów Państwowych o zabezpieczeniu i udrożnieniu transportu. Zakłady energetyczne mają dysponować odpowiednimi zapasami.
Mniej spokojnie brzmi branża handlowa. Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla ostrzegała, że nawet krótka blokada może wywołać zatory i opóźnienia w dostawach, a jak ujmuje to cytowany przez wnp.pl przedsiębiorca, „rynek jest teraz wrażliwy na wszelkie wahania podaży i popytu”.
Zapotrzebowanie gospodarstw domowych i sektora komunalnego na nadchodzący sezon grzewczy szacowane jest na 7,3 mln ton węgla, o 154 tys. ton mniej niż rok wcześniej, co media wiążą z postępującą gazyfikacją. Mimo spadku popytu równanie pozostaje napięte. Surowiec drożeje, na składach bywa go mniej, a kluczowy korytarz dostaw właśnie pokazał, że może zostać zamknięty jedną decyzją z Moskwy, bez podania przyczyn i bez uprzedzenia. Dla kupujących węgiel na zimę to argument, by zakupów nie odkładać na ostatnią chwilę.
