340 lokali gastronomicznych. Tyle nowych barów i restauracji otworzyło się we Wrocławiu w ciągu osiemnastu miesięcy po Euro 2012. Nie na stadionie i nie w strefach kibica. W zwykłych kamienicach przy zwykłych ulicach, przez które nagle zaczęli chodzić ludzie z całej Europy.
Marcin Kowalski stał wtedy trzy godziny w kolejce przed strefą kibica przy Stadionie Miejskim. Miał 38 lat, pracował jako technik budowlany i zawsze zapinał kurtkę do samej góry, nawet w czerwcu. Powiedział do kolegi: „To nie jest nasz Wrocław”. Miał rację w obie strony.
Miasto wyglądało inaczej. Bary przy Świdnickiej otworzyły się o szóstej rano. Na Rynku grał DJ, którego nikt wcześniej nie słyszał. A tłum, który przyszedł na mecz Grecja-Rosja, nigdzie nie spieszył się do domu.
Marcin tamtego wieczoru nie zasnął do trzeciej.
Wielkie imprezy sportowe nie kończą się na ostatnim gwizdku. To, co po nich zostaje w polskich miastach, jest trwalsze niż stadiony i szersze niż hotele. Sprawdziliśmy, jak EURO 2012, mistrzostwa świata w siatkówce i Światowe Dni Młodzieży 2016 zmieniły infrastrukturę rozrywkową polskich miast i co z tych zmian przetrwało do dziś.
Jak jedno wydarzenie zmienia miasto na dekadę
Wrocław, Poznań, Gdańsk i Warszawa dostały w 2012 roku infrastrukturę, której budowa w normalnym trybie zajęłaby od ośmiu do dwunastu lat. Trasy, parkingi, terminale lotniskowe, hotele, przestrzenie publiczne. Wydatki przekroczyły 20 miliardów złotych według danych Ministerstwa Sportu z 2013 roku.
Ale liczba, której w tamtych raportach prawie nie ma, to wzrost liczby barów, restauracji i obiektów rozrywkowych, które otworzyły się w ciągu osiemnastu miesięcy po EURO. We Wrocławiu przybyło wtedy ponad 340 nowych lokali gastronomicznych, co wynika z rejestru GUS za lata 2012-2014. Większość z nich przetrwała do 2020 roku.
Mechanizm jest prosty, ale rzadko opisywany całościowo: wielka impreza przyciąga zagranicznych gości, którzy wydają pieniądze poza stadionem. Lokalni przedsiębiorcy to widzą i inwestują. Ale prawdziwy efekt pojawia się dwa, trzy lata później, kiedy miasto ma już nawyk organizowania i gotowość infrastrukturalną na kolejne, mniejsze wydarzenia.
Co zostaje, kiedy kamery wyjadą
Poznań po EURO 2012 miał problem: stadion na ponad 40 tysięcy miejsc i ligowy klub, który przeciętnie wypełnia go w jednej trzeciej. Ale Poznań znalazł odpowiedź: stopniowe wynajmowanie przestrzeni stadionowej pod biura, handel i eventy korporacyjne. Do 2019 roku obiekt przy Bułgarskiej generował przychody z ponad 200 wydarzeń pozasportowych rocznie według danych opublikowanych przez spółkę zarządzającą.
Model poznański stał się punktem odniesienia dla innych polskich miast. Wrocław, który w tym samym czasie szukał sposobu na zapełnienie Stadionu Miejskiego poza sezonem piłkarskim, wdrożył podobne podejście. Do 2024 roku oba obiekty wypracowały kalendarz eventowy, który niemal całkowicie pokrywa ich koszty stałe ze źródeł pozasportowych.
Nie wiemy, jak wyglądają pełne dane finansowe z ostatnich czterech lat. Spółka zarządzająca stadionem poznańskim nie opublikowała raportów po 2022 roku, a to bezpośrednio wpływa na ocenę długoterminowej rentowności modelu.
Kraków, sierpień 2016
Światowe Dni Młodzieży przyciągnęły do Polski ponad 2,5 miliona uczestników z całego świata według szacunków organizatorów opublikowanych przez PAP. Wydarzenie to nie było stricte sportowe, ale jego efekt na turystykę miejską okazał się analogiczny do wielkich imprez sportowych.
W 2017 roku Kraków odnotował rekordową liczbę turystów zagranicznych: 3,2 miliona według danych Urzędu Miasta, wzrost o 18 procent rok do roku. Hotelarze, restauratorzy i właściciele apartamentów krótkoterminowych, którzy zainwestowali przed ŚDM, zbierali plony przez kolejne trzy lata.
Efekt nakładał się na już istniejący trend: Kraków jako druga po Warszawie destynacja turystyczna w Polsce, wzmocniona lotniskiem z bezpośrednimi połączeniami z kilkudziesięciu europejskich miast. ŚDM dały miastu globalną widoczność, której samodzielne kampanie marketingowe nie osiągają w takim tempie.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełDługi cień Mistrzostw Świata w Siatkówce
W 2022 roku Polska organizowała Mistrzostwa Świata w Siatkówce Mężczyzn wspólnie ze Słowenią. Polska część turnieju odbywała się w Katowicach i Gliwicach. Frekwencja przekroczyła oczekiwania organizatorów: najważniejsze mecze polskiej reprezentacji były wyprzedane w ciągu pierwszych godzin po otwarciu sprzedaży.
Dane o ruchu turystycznym w miastach-gospodarzach za październik 2022 roku wskazywały na wzrost obłożenia hoteli o 25 do 35 procent w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Gastronomia raportowała wzrosty o podobnej skali. Ale efekt nie skończył się w październiku.
Do 2026 roku Polska utrzymała pozycję jednego z najsilniejszych rynków siatkówki w Europie. Kadra męska, która dotarła do finału tych mistrzostw, stała się katalizatorem wzrostu zainteresowania sportem na poziomie ligowym i młodzieżowym. PlusLiga notuje kolejne wzrosty frekwencji sezon po sezonie.
Między wydarzeniami: gdzie mieszkaniec szuka rozrywki
Polacy coraz chętniej korzystają z hybrydowej rozrywki: sport na stadionie lub w barze, a w dniach bez transmisji, gry i rozrywka cyfrowa. Platformy takie jak GDFPlay zyskują użytkowników właśnie dlatego, że wypełniają czas między dużymi wydarzeniami, oferując dostępność bez konieczności planowania. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2024 roku, udział wydatków na rozrywkę cyfrową w budżetach polskich gospodarstw domowych wzrósł w ciągu dziesięciu lat z 4 do 11 procent.
Nie jest to konkurencja dla rozrywki stadionowej. To inny tryb. Kibic, który idzie na mecz raz w tygodniu, nie jest tym samym konsumentem, co użytkownik platformy cyfrowej wieczorem w środę. Często jest tą samą osobą, w innym trybie.
Marcin Kowalski stoi dziś czasem przy tym samym miejscu przy Świdnickiej. Bar, do którego wszedł w 2012 roku o szóstej rano, wciąż działa. Zmienił się trzy razy, ale adres jest ten sam. Ostatni remont był w 2024 roku.
To nie jest już jego Wrocław sprzed EURO. Ale to jego Wrocław.
