Na papierze wygląda to jak największa obniżka podatków od lat. Sejm uchwalił w czwartek reformę, która od 2027 roku podnosi próg podatkowy ze 120 do 130 tys. zł i wprowadza nową, 24-procentową stawkę dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Dopiero powyżej tej kwoty zacznie obowiązywać stawka 32 proc. Rząd przekonuje, że skorzysta około 3,5 mln podatników. Problem w tym, że dla większości pracujących Polaków korzyść wyniesie dokładnie zero złotych.
Zero złotych przy pensji 10 tys. zł brutto
Serwis money.pl opublikował wyliczenia, które studzą entuzjazm. Osoba zarabiająca 10 tys. zł brutto miesięcznie nie zyska na reformie nic, a przy pensji 12 tys. zł brutto korzyść wyniesie około 21 zł miesięcznie. Zmiana staje się odczuwalna dopiero od około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie, a pełną pulę zgarną dopiero najlepiej zarabiający.
| Pensja brutto miesięcznie | Zysk na reformie PIT (miesięcznie) |
|---|---|
| 10 000 zł | 0 zł |
| 12 000 zł |
ok. 21 zł |
| 13 000 zł |
ok. 177 zł |
| 14 800 zł i więcej |
300 zł |
Źródło: wyliczenia Piotra Juszczyka z InFakt dla money.pl
Maksymalna korzyść to 3600 zł rocznie, czyli 300 zł miesięcznie, i przypada osobom z dochodami od około 14,8 tys. zł brutto miesięcznie wzwyż. Co ciekawe, powyżej 150 tys. zł rocznego dochodu zysk przestaje rosnąć, więc menedżer z pensją kilkukrotnie wyższą dostanie dokładnie tyle samo. Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt, mówi wprost, że nie nazwałby reformy wsparciem całej klasy średniej. To przede wszystkim ulga dla osób, które przez zamrożony od 2022 roku próg wpadły w 32-procentowy podatek. Według danych resortu finansów liczba takich podatników wzrosła z około 1,9 mln w 2024 roku do ponad 2,4 mln w 2025 roku.
Zobacz również:
FINANSE · 24.10.2026Idziesz do notariusza? Od listopada zapłacisz nawet 4 razy więcejDwie poprawki, które wywróciły rządowy plan
Prawdziwa polityczna bitwa dopiero się jednak zaczyna. Przy okazji głosowania Sejm przyjął bowiem dwie poprawki, których rząd nie chciał. Pierwsza, autorstwa Ryszarda Petru, wprowadza od 2028 roku automatyczną waloryzację progów o inflację. Druga, zgłoszona przez Petru i Janusza Kowalskiego, wykreśliła z ustawy podwyżkę CIT z 19 do 22 proc. dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro rocznie, z której budżet miał dostać około 6,2 mld zł w 2027 roku.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Jak podaje money.pl, powołując się na nieoficjalne informacje Rzeczpospolitej, rząd będzie walczył w Senacie o usunięcie obu poprawek, bo ich łączny koszt dla budżetu może sięgnąć około 10 mld zł. Wiceminister finansów Jarosław Neneman przyznał po głosowaniu, że sama waloryzacja progów uszczupli dochody o około 3,8 mld zł w 2028 roku, a rezygnacja z podwyżki CIT oznacza konieczność szukania oszczędności już w przyszłorocznych wydatkach.
Zamiast nadwyżki powstała dziura
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański bronił wyższego CIT, wskazując, że 22 proc. to mniej więcej unijna średnia, a Słowacja podniosła niedawno stawkę do 24 proc. Bez tej podwyżki cały pakiet podatkowy, zamiast przynieść budżetowi około 2,6 mld zł nadwyżki, będzie kosztował finanse publiczne około 3,6 mld zł.
Dla podatników sprawa jest więc otwarta w obu kierunkach. Jeśli Senat przywróci pierwotny kształt ustawy, firmy zapłacą wyższy CIT, a progi znów będą czekać na polityczną decyzję o podniesieniu. Jeśli poprawki się utrzymają, progi będą rosły co roku razem z inflacją i skończy się mechanizm cichego podnoszenia podatków, w którym nominalne podwyżki pensji wpychały kolejne setki tysięcy osób w wyższą stawkę.
