Tyle kosztuje szkolenie pilota. Szef Enter Air mówi, kiedy się zwraca

Cena dobrego mieszkania w średnim mieście albo start do jednego z najlepiej płatnych zawodów w kraju. Tak można opisać wydatek, jaki czeka kandydata na pilota liniowego. Zdobycie tak zwanej zamrożonej licencji ATPL, otwierającej drogę do pracy w liniach lotniczych, kosztuje około 300 tys. zł, a cała inwestycja sięga 350 tys. zł. O tym, czy ten rachunek się opłaca, opowiedział w rozmowie z money.pl Marcin Kubrak, prezes i współzałożyciel Enter Air, który sam wciąż aktywnie lata boeingiem 737.

- Reklama -

Zwrot szybszy niż z niejednej inwestycji

Zdaniem Kubraka rachunek jest prosty. Inwestycja rzędu kilkuset tysięcy złotych potrafi się w całości zwrócić w ciągu 2 do 3 lat od rozpoczęcia pracy w liniach. Pierwsi oficerowie zarabiają od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych, a kapitanowie odpowiednio więcej. Na tle innych ścieżek kariery wymagających drogiego wykształcenia, od medycyny po prawo, lotnictwo oferuje więc wyjątkowo szybki zwrot z kapitału, choć wymaga go niemal w całości z góry.

Dla tych, których nie stać na wyłożenie oszczędności życia, pojawiają się rozwiązania pomostowe. Enter Air prowadzi program, w którym pożycza kandydatom pieniądze na szkolenie. Jak zastrzega Kubrak, nie jest to zupełnie za darmo, ale niektóre warianty wymagają niewielkich środków własnych albo nie wymagają ich wcale. Własne szkolenie rozwija też LOT, który chce, by docelowo kilkadziesiąt procent pilotów dużych samolotów pochodziło z jego ośrodka.

Luka kadrowa napędza popyt na kursy

Za otwartością linii na finansowanie szkoleń stoi twarda demografia. Duża grupa pilotów zbliża się do emerytury, a przewoźnicy stale powiększają floty, więc popyt na załogi rośnie. Przez lata doświadczonych pilotów podkupywały linie z Zatoki Perskiej, kuszące wyższymi stawkami, ale według Kubraka ten magnes ostatnio osłabł i część lotników wraca do Europy. Prezes Enter Air nie ukrywa przy tym troski o poziom kształcenia, bo jego zdaniem jakość szkolenia z roku na rok spada, co dla linii oznacza konieczność dokładniejszej selekcji kandydatów.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Symulatory oszczędzają tysiące dni pracy

Enter Air zainwestował też we własne centrum symulatorowe, certyfikowane we wrześniu 2020 roku. Już w pierwszym roku działania pozwoliło ono zaoszczędzić 700 dni roboczych pilotów, którzy wcześniej jeździli na szkolenia za granicę. Dziś ośrodek jest około 2,5 razy większy, a oszczędności Kubrak szacuje na 2000 do 2500 dni roboczych. W planach jest drugi symulator boeinga 737 MAX z certyfikacją oczekiwaną około marca.

Rozmowa z szefem Enter Air wpisuje się w szerszą dyskusję o pracy w polskim lotnictwie. Personel pokładowy czarterowego przewoźnika pracuje na umowach o pracę, piloci głównie na kontraktach, a o strukturze zatrudnienia w narodowym przewoźniku, gdzie ponad 90 proc. pilotów działa na B2B, piszemy na bnbn.pl w dzisiejszym wydaniu. Dla młodych ludzi rozważających karierę w kokpicie wniosek z obu tekstów jest podobny: wejście do zawodu kosztuje fortunę, ale rynek pracy należy dziś do pilotów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi