Gigant opon uspokaja załogę w Dębicy. Praca dla 3 tys. osób niezagrożona

W czasach, gdy europejska motoryzacja tnie etaty, a koncerny przenoszą produkcję do Azji, z Podkarpacia płynie rzadki komunikat: będzie stabilnie albo lepiej. Jacek Pryczek, prezes Goodyear Polska i przewodniczący rady nadzorczej Firmy Oponiarskiej Dębica, zapewnił w rozmowie z PAP, którą przytacza wnp.pl, że produkcja i zatrudnienie w dębickim zakładzie powinny w najbliższych latach pozostać stabilne lub rosnąć.

- Reklama -

Największa fabryka Goodyeara w Europie

Dębicka fabryka to przemysłowa duma regionu i zarazem największy europejski zakład amerykańskiego koncernu. Pracuje w nim około 3 tys. osób, a pozycję zakładu w globalnej strukturze Goodyeara Pryczek określa jako bardzo silną. Od prywatyzacji w 1995 roku i wejścia inwestora strategicznego nakłady na spółkę przekroczyły 500 mln dolarów. Prezes zapewnia przy tym, że postępująca automatyzacja i robotyzacja nie zagrażają miejscom pracy, a większym wyzwaniem jest znalezienie nowych rąk do pracy na lokalnym rynku.

Koszty rosną w całej branży, od płacy minimalnej po ceny energii, ale zdaniem Pryczka w Dębicy rosną wolniej niż w innych regionach, dzięki czemu zakład utrzymuje konkurencyjność. Prezes uspokaja też, że sprzedaż licencji marki Dunlop grupie Sumitomo w ubiegłym roku nie odbiła się na wolumenach produkcji polskiej fabryki.

Elektryki zmieniają wymagania wobec opon

Rynek, na który pracuje Dębica, przechodzi głębokie zmiany. Rosnący udział aut elektrycznych i hybrydowych stawia przed oponami nowe wymagania: niższe opory toczenia, krótka droga hamowania na mokrej nawierzchni i niski poziom hałasu. Klienci przesiadają się też na coraz większe felgi, od 18 do nawet 24 cali, a rynek systematycznie przesuwa się w stronę opon całorocznych. Według prognoz Goodyeara segment wielosezonowy będzie w Europie rósł do 2030 roku, głównie kosztem opon letnich.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Azjatycka konkurencja obchodzi cła

Cieniem na branży kładzie się konkurencja z Azji. Unijne cła na ciężarowe opony z Chin zostały w dużej mierze zneutralizowane przez przeniesienie produkcji do Wietnamu, Kambodży i Tajlandii, a od lipca obowiązują nowe zasady celne dotyczące chińskich opon osobowych. Pryczek, powołując się na testy Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego i Politechniki Rzeszowskiej, przekonuje, że najtańsze azjatyckie opony mają wyraźnie dłuższą drogę hamowania niż europejskie marki budżetowe i premium, choć przyznaje, że jakość części azjatyckich producentów systematycznie się poprawia.

Dla kierowców to praktyczna wskazówka na trwający właśnie sezon wymiany opon na zimowe: różnica w cenie między najtańszym importem a europejskim produktem bywa spora, ale testy niezależnych instytucji pokazują, że bywa okupiona metrami drogi hamowania. Dla Podkarpacia ważniejsza jest jednak deklaracja o stabilnych miejscach pracy, bo dębicka fabryka pozostaje jednym z największych przemysłowych pracodawców w regionie, a jej notowana na GPW spółka matka regularnie zasila lokalny rynek zamówieniami i podatkami.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi