Rok, w którym Polacy kupowali coraz więcej sprzętu sportowego, jedna z najstarszych sieci tej branży na krajowym rynku zakończyła najgłębszą kreską w swojej giełdowej historii. Intersport Polska w roku obrotowym trwającym od 1 kwietnia 2025 r. do 31 marca 2026 r. zanotował 43,59 mln zł straty netto, choć przychody wzrosły o 2,7 proc., do 190,1 mln zł. Jak opisuje dlahandlu.pl, o dalszym losie spółki zdecydowało walne zgromadzenie, które zebrało się 25 września.
Dziewięć sklepów zniknęło z mapy w jeden rok
Za paradoksem rosnącej sprzedaży i pogłębiającej się straty stoi kosztowna restrukturyzacja. W ciągu dwunastu miesięcy sieć zamknęła 9 placówek, przez co liczba sklepów spadła z 30 do 21. Zatrudnienie zmniejszyło się z 259 do 229 osób. Spółka tnie sieć do rozmiarów, które będzie w stanie utrzymać, ale każda likwidowana lokalizacja oznacza jednorazowe koszty, od odpisów na wyposażenie po rozliczenia z galeriami handlowymi.
| Intersport Polska | Rok 2024/2025 | Rok 2025/2026 |
|---|---|---|
| przychody | ok. 185 mln zł | 190,1 mln zł |
| wynik netto | b.d. | strata 43,59 mln zł |
| liczba sklepów | 30 | 21 |
| zatrudnienie | 259 osób | 229 osób |
Źródło: raporty Intersport Polska, dlahandlu.pl
Walne przegłosowało 26 uchwał i zgodę na dalszą grę
Kluczowa decyzja akcjonariuszy dotyczyła samego istnienia firmy. Skala straty spowodowała bowiem przekroczenie progów, które zgodnie z kodeksem spółek handlowych zmuszają walne zgromadzenie do rozstrzygnięcia, czy spółka ma kontynuować działalność. Akcjonariusze opowiedzieli się za dalszym funkcjonowaniem Intersportu, a strata ma zostać pokryta z zysków wypracowanych w kolejnych latach. Łącznie podjęto 26 uchwał.
Zmienił się też skład rady nadzorczej. Z gremium odwołano Thorstena Schmitza, a w jego miejsce powołano Marge Kaarme i Pawła Fiedorowicza. To sygnał, że główni akcjonariusze chcą mieć bliższy nadzór nad przebiegiem restrukturyzacji, od której zależy przetrwanie sieci działającej w Polsce od lat 90.
Zobacz również:
BIZNES · 28.09.2026Aramco wydziela biznes gazowy wart ponad 100 mld dolarów. Koncern pilnie potrzebuje gotówkiKodeks wymusił głosowanie nad przyszłością spółki
Uchwała o kontynuowaniu działalności nie była formalnością. Kodeks spółek handlowych wymaga głosowania w tej sprawie, gdy strata przewyższa sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jedną trzecią kapitału zakładowego. Przekroczenie tego progu to dla rynku formalny sygnał, że spółka przejada fundusze własne, a decyzja o dalszym istnieniu firmy przechodzi w ręce akcjonariuszy.
Właściciele Intersportu uznali, że restrukturyzacja zasługuje na kredyt zaufania, ale jednocześnie wzmocnili nadzór. Wymiana w radzie nadzorczej daje głównym akcjonariuszom bezpośredni wgląd w tempo naprawy, a pokrycie straty z przyszłych zysków oznacza, że przez najbliższe lata spółka nie podzieli się z inwestorami ani złotówką dywidendy.
Sieć płaci dziś cenę za lata balansowania między formatem specjalistycznym a ogólnosportowym. Sklepy Intersportu konkurują czynszami i kosztami obsługi z wielkopowierzchniowym Decathlonem oraz z internetem, który nie płaci za witrynę w galerii handlowej. Zamknięcie co trzeciej placówki w rok pokazuje, że zarząd wybrał chirurgiczne cięcie zamiast powolnego wykrwawiania się na nierentownych lokalizacjach.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla obserwatorów warszawskiej giełdy Intersport od lat jest studium przypadku spółki, która mimo znanej międzynarodowej marki nie może znaleźć trwale rentownego modelu w starciu z większymi rywalami. Restrukturyzacja prowadzona pod presją bilansu jest zawsze trudniejsza niż ta planowana z wyprzedzeniem, bo każdą decyzję trzeba podejmować z ograniczoną gotówką i pod okiem audytora oceniającego zdolność firmy do dalszego działania.
Nowy rok obrotowy zaczął się od skoku sprzedaży
Argumentem za kontynuacją są wyniki pierwszego kwartału roku obrotowego 2026/2027. Przychody wyniosły 51 mln zł, co oznacza wzrost o 27,1 proc. rok do roku. Odchudzona sieć zaczyna więc sprzedawać więcej, niż wynikałoby z samej liczby sklepów, co sugeruje, że zamknięcia objęły przede wszystkim nierentowne lokalizacje, a klienci częściowo przenieśli się do pozostałych placówek i kanału internetowego.
O szczegółach odbicia spółka informowała w raporcie o szacunkowych wynikach pierwszego kwartału, wskazując na wzrost sprzedaży mimo mniejszej liczby sklepów. Utrzymanie tej dynamiki będzie jednak wymagało zatowarowania na sezon zimowy, a więc gotówki, o którą po tak głębokiej stracie i przy ostrożności banków jest najtrudniej.
Intersport pozostaje jednak w najtrudniejszym punkcie polskiego rynku sportowego. Z jednej strony rośnie presja Decathlonu i dyskontów, które regularnie wprowadzają tani asortyment sportowy, z drugiej ekspansję prowadzą specjalistyczne sieci z wyższej półki i giganci e-commerce. Dla spółki wycenianej na giełdzie na ułamek dawnej wartości każdy kwartał odbudowy ma znaczenie, bo zgoda akcjonariuszy na dalszą działalność nie jest bezterminowa. Jeśli dynamika sprzedaży z wiosny utrzyma się przez cały rok, firma ma szansę pokazać pierwszy od dawna zysk. Jeśli nie, wrześniowa uchwała walnego może okazać się jedynie odroczeniem znacznie trudniejszych decyzji. Najbliższym testem będzie sezon jesienno-zimowy, w którym branża sportowa realizuje dużą część rocznej sprzedaży, a wyniki półrocza pokażą, czy wiosenne odbicie było początkiem trendu, czy jednorazowym efektem przesunięcia sprzedaży po zamknięciach.
