Przedsiębiorcy dostali od inspekcji pracy nietypowy prezent: kilka miesięcy spokoju, ale z wyraźnie zaznaczoną datą końca. Jak zapowiedział w rozmowie z money.pl główny inspektor pracy Janusz Krasoń, do końca 2026 r. Państwowa Inspekcja Pracy koncentruje się na reagowaniu na skargi pracowników, dając firmom czas na uporządkowanie zasad zatrudnienia. Od 1 stycznia 2027 r. strategia zmienia się fundamentalnie, a szef PIP mówi wprost, że wtedy taryfy ulgowej już nie będzie.
Inspekcja połączy swoje dane z bazami skarbówki i ZUS
Nowe podejście ma opierać się na analizie ryzyka, a nie na przypadku. PIP rozpocznie wymianę baz danych z Krajową Administracją Skarbową i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, dzięki czemu inspektorzy będą typować do kontroli podmioty, w których rozjazd między liczbą etatów, kontraktów cywilnoprawnych i wystawianych faktur sugeruje obchodzenie prawa pracy. Zamiast wyrywkowych wizyt inspekcja zapowiada systemowe docieranie wszędzie tam, gdzie dane wskazują na nieprawidłowości.
Krasoń nie ukrywa, że po zmianie strategii skala wykrywanych naruszeń może okazać się znacznie większa, niż pokazują dotychczasowe statystyki. Jak zaznaczył w wypowiedzi przytaczanej przez wnp.pl, pracodawcy będą wówczas ponosili poważniejsze konsekwencje udowodnionych nieprawidłowości.
Pierwsze polecenia przekształcenia umów już zapadły
Rewolucja zaczęła się zresztą już latem. Od lipca inspektorzy dysponują nowym uprawnieniem: mogą w drodze polecenia nakazać przekształcenie umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, jeśli sposób wykonywania obowiązków ma cechy stosunku pracy. Od lipca do września inspekcja wydała 355 takich poleceń, z których 287 zostało już zrealizowanych. Jak przypomina serwis kadry.infor.pl, od 8 lipca wyraźnie wzrosły też sankcje, a maksymalna kara za naruszenia przepisów sięga 90 tys. zł.
| Etap reformy PIP | Co się zmienia |
|---|---|
| od 8 lipca 2026 r. | polecenia przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty, kary do 90 tys. zł |
| lipiec do września 2026 r. | 355 poleceń przekształcenia umów, 287 zrealizowanych |
| do końca 2026 r. | kontrole głównie w reakcji na skargi pracowników |
| od 1 stycznia 2027 r. | celowane kontrole oparte na analizie ryzyka i danych KAS oraz ZUS |
Źródło: PIP, money.pl, kadry.infor.pl
Zobacz również:
BIZNES · 28.09.2026Unia luzuje wymogi dla magazynów gazu. Komisarz ostrzega przed kryzysem cenowymSkala zjawiska idzie w setki tysięcy umów
Stawką nowej strategii jest ucywilizowanie ogromnego segmentu rynku pracy. Według danych GUS blisko 1,5 mln osób w Polsce utrzymuje się wyłącznie z umów zleceń, a do tego dochodzą samozatrudnieni współpracujący na stałe z jednym kontrahentem. Nie każda taka umowa jest patologią, ale to właśnie w tym zbiorze inspekcja będzie szukać przypadków, w których cywilnoprawna forma maskuje zwykły etat.
Nowe uprawnienie inspektorów ma przy tym zupełnie inną wagę niż dotychczasowe narzędzia. Przed reformą PIP mogła jedynie kierować do sądu powództwa o ustalenie istnienia stosunku pracy, co trwało latami i rzadko kończyło się wyrokiem korzystnym dla pracownika. Polecenie przekształcenia umowy działa od razu, a to pracodawca, jeśli się z nim nie zgadza, musi szukać ochrony przed sądem. Zapowiedź celowanych kontroli oznacza zaś, że inspekcja nie planuje pokazowych nalotów, lecz systematyczne sprawdzanie podmiotów wytypowanych na podstawie danych. Dla uczciwych firm ryzyko przypadkowej, uciążliwej kontroli spada, ale tym, które zbudowały model biznesowy na omijaniu kodeksu pracy, coraz trudniej będzie ukryć się w tłumie.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Na celowniku fikcyjne samozatrudnienie
Największe emocje budzi kwestia kontraktów B2B, które w wielu branżach, od IT po media i medycynę, stały się standardem współpracy. Samo prowadzenie działalności gospodarczej i wystawianie faktur jednemu kontrahentowi nie jest zakazane, ale jeśli praca odbywa się pod kierownictwem, w wyznaczonym miejscu i czasie, inspekcja może uznać, że to ukryty etat. Dla firmy oznacza to nie tylko przekształcenie umowy, lecz także ryzyko dopłaty zaległych składek i sporu o rozliczenia podatkowe.
Pracodawcy argumentują, że wielu specjalistów samo wybiera samozatrudnienie ze względu na wyższe wynagrodzenie netto i elastyczność. Ten spór będzie teraz rozstrzygał się w praktyce inspektorskich decyzji i w sądach, do których trafią odwołania. Firmom, które korzystają z kontraktów cywilnoprawnych na dużą skalę, prawnicy radzą wykorzystać ostatnie tygodnie roku na audyt: przegląd faktycznego sposobu świadczenia pracy, dokumentacji i zakresów odpowiedzialności. Od stycznia na takie porządki może być za późno, bo inspekcja przyjdzie już z gotową analizą danych, a jej szef zapowiedział, że zamierza korzystać z nowych narzędzi bez pobłażliwości.
Zmiana filozofii działania PIP wpisuje się zresztą w szerszy trend cyfryzacji kontroli państwa. Skarbówka od lat typuje podatników do weryfikacji na podstawie plików JPK i analizy przepływów, ZUS krzyżuje dane o składkach z rejestrami działalności, a teraz do tego ekosystemu dołącza inspekcja pracy. Firmom coraz trudniej liczyć na to, że nieprawidłowości pozostaną niezauważone, bo algorytmy nie chodzą na kontrole, tylko porównują miliony rekordów.
