Meta sięga po treści wydawców bez pytania. Brytyjski urząd wszczyna dochodzenie

Spór o to, kto zarabia na dziennikarskich treściach w erze sztucznej inteligencji, wszedł właśnie w fazę urzędowych dochodzeń. Brytyjski urząd do spraw konkurencji i rynków CMA wszczął postępowanie w sprawie zasad, na jakich Meta zamierza pobierać materiały od wydawców prasy i innych mediów, jak podaje PAP, na którą powołuje się money.pl. Regulator zbada, czy nowe warunki, także te powiązane ze sztuczną inteligencją, nie uderzają w interesy tradycyjnych wydawców.

- Reklama -

Kontrowersje budzi zwłaszcza jeden element planowanych zasad. Meta mogłaby w niektórych przypadkach kopiować treści ze stron internetowych wydawców nawet wtedy, gdy ci nigdy nie opublikowali ich w serwisach społecznościowych koncernu. Pozyskane materiały zasilałyby następnie produkty firmy, w tym narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Urząd mówi o narzucaniu nieuczciwych warunków

W piątkowym komunikacie CMA oceniła, że wymuszanie akceptacji proponowanych zasad mogłoby stanowić niezgodne z prawem narzucanie nieuczciwych warunków handlowych tysiącom brytyjskich firm i przykład wykorzystywania dominującej pozycji rynkowej. Urząd sprawdzi, czy wydawcy rzeczywiście byliby zmuszeni przyjąć nowe warunki oraz czy pozycja Mety nie ogranicza mediom możliwości ich negocjowania.

Koncern Marka Zuckerberga odpowiada, że decyzja o wszczęciu dochodzenia jest pozbawiona podstaw, a konsultacje w sprawie planowanej zmiany regulaminu wciąż trwają. To standardowa linia obrony firmy, która równolegle toczy podobne batalie po obu stronach Atlantyku.

Wydawcy dostali ultimatum z datą 30 października

Brytyjskie postępowanie nie wzięło się znikąd. Jak opisywał branżowy serwis Press Gazette, nowe warunki handlowe Mety weszły w życie 30 października, a wydawcy stanęli przed wyborem: zaakceptować dostęp koncernu do treści na potrzeby AI albo opuścić platformy takie jak Facebook i Instagram. Pod koniec października organizacja Movement for an Open Web, zrzeszająca reklamodawców i wydawców, złożyła skargi na nowe zasady do Komisji Europejskiej i właśnie do CMA, domagając się środków tymczasowych.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Kontrast z podejściem konkurencji jest wyraźny. Google, jak zauważa Press Gazette, zawarł umowy licencyjne z wydawcami reprezentującymi ponad 400 tytułów, płacąc za wykorzystanie materiałów w swoich usługach opartych na sztucznej inteligencji. Meta wybrała drogę zmiany regulaminu, co regulatorzy mogą uznać za próbę uzyskania tych samych treści bez płacenia.

Wynik sporu odczują media w całej Europie

Dochodzenie CMA będzie precedensem obserwowanym daleko poza Wielką Brytanią. Skarga trafiła równolegle do Komisji Europejskiej, a rozstrzygnięcia zapadłe w Londynie i Brukseli wyznaczą ramy, w jakich platformy będą mogły trenować modele AI na materiałach prasowych. Dla wydawców, także polskich, to spór o fundament modelu biznesowego, bo chatboty odpowiadające na pytania na podstawie ich artykułów nie odsyłają czytelników na strony źródłowe, z których żyją redakcje.

Stawka jest wysoka również dla samej Mety. Brytyjski regulator dysponuje narzędziami pozwalającymi blokować praktyki uznane za nadużycie pozycji dominującej i nakładać wielomiliardowe kary liczone od globalnych obrotów. Jeśli CMA uzna, że koncern postawił wydawców pod ścianą, nowy regulamin może podzielić los wcześniejszych pomysłów big techów, które wycofywano pod presją urzędów szybciej, niż je ogłaszano.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi