Kupno wołowiny to loteria. Polska szykuje pierwszy taki certyfikat w UE

Stek, który na patelni okazuje się twardą podeszwą, to doświadczenie znane większości polskich konsumentów. Branża mięsna chce z tym skończyć w sposób, na jaki nie zdecydował się dotąd żaden kraj Unii Europejskiej. W ciągu około dwóch lat Polska zamierza wprowadzić pierwsze w UE kulinarne oznaczenie jakości wołowiny, gwarantujące powtarzalny smak, kruchość i soczystość mięsa, jak podaje Portal Spożywczy, na który powołuje się rp.pl.

- Reklama -

Plan ogłoszono na konferencji w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi poświęconej budowie wspólnej marki Polska Wołowina. „Kupowanie wołowiny jest trochę jak loteria” przyznaje Jacek Zarzecki, wiceszef zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, przypominając, że podobne oznaczenia mają już Australia, Japonia i Stany Zjednoczone, ale żadne państwo unijne.

Opakowanie podpowie, co nadaje się na stek

Nowy system ma być rozwinięciem istniejącego certyfikatu QMP i zyskał poparcie największych krajowych przetwórców. Do projektu przystępuje osiem zakładów mięsnych, które odpowiadają za ponad 60 proc. uboju bydła w Polsce i ponad 70 proc. eksportu wołowiny. Na opakowaniach znajdą się wskazówki, czy dany kawałek najlepiej sprawdzi się na steki, zrazy czy do innych dań.

Dla hodowców oznaczenie ma być źródłem premii, bo za bydło spełniające ostrzejsze wymagania jakościowe dostaną wyższe stawki. Konsument zapłaci za pewność na talerzu. „Certyfikat zapewne podniesie ceny” nie ukrywa Tomasz Rasiński, wiceprezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, zastrzegając, że klienci powinni mieć wybór między produktami o różnej jakości i cenie.

Eksportowa potęga z drogim surowcem

Za projektem stoi twarda rynkowa kalkulacja, bo polska wołowina żyje głównie z zagranicy. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wartość polskiego eksportu wołowiny wzrosła w 2025 r. o około 30 proc., z 2,49 do 3,25 mld euro, co daje Polsce pozycję drugiego eksportera netto w Unii, za Irlandią. Na eksport trafia 80 do 90 proc. krajowej produkcji.

Polski eksport wołowiny Wartość
2024 r. 2,49 mld euro

2025 r. 3,25 mld euro

styczeń do maja 2026 r. 1,5 mld euro

Źródło: KOWR

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Tegoroczne dane pokazują jednak, że samo podnoszenie cen ma swoje granice. Od stycznia do maja 2026 r. eksport wołowiny i cielęciny wyniósł 206 tys. ton w ekwiwalencie tusz, o 14 proc. mniej rok do roku, choć dzięki wysokim cenom jego wartość urosła o 2 proc. do 1,5 mld euro. Analitycy banku Pekao zwracali już wcześniej uwagę, że polska wołowina stała się droższa od średniej europejskiej, co osłabia jej konkurencyjność.

Marka ma bronić marż, gdy kończy się tani surowiec

W tym kontekście wspólna marka i certyfikat kulinarny to próba ucieczki do przodu. Skoro Polska nie może już konkurować ceną, chce konkurować powtarzalną jakością, tak jak zrobili to producenci z Australii czy Japonii, których oznaczenia stały się przepustką do najdroższych półek świata. Wyższe stawki za certyfikowane bydło mają też zatrzymać hodowców, którzy przy historycznie wysokich cenach żywca i rosnących kosztach coraz częściej rezygnują z produkcji.

- Reklama -

Dla klienta krajowego zmiana będzie prostsza, niż brzmi. Zamiast zgadywać, czy ligawa nada się na stek, wystarczy spojrzeć na etykietę. Loteria przy mięsnej ladzie ma się skończyć w ciągu dwóch lat, choć za pewność wygranej trzeba będzie zapłacić więcej.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi