Rosyjski diesel utknął u wybrzeży Ameryki. Nikt nie chce go kupić

Eksperyment handlowy administracji Donalda Trumpa zderzył się ze ścianą strachu amerykańskiego biznesu. Od kilku tygodni rosyjski diesel jest oferowany amerykańskim firmom ze znacznymi rabatami i żadna nie zgodziła się go kupić, jak pisze rp.pl, powołując się na dziennik „The Washington Sun”. Oferty odrzucają nawet pośrednicy z szarej strefy rynku paliw.

- Reklama -

W stronę Ameryki zmierzają trzy tankowce, z których każdy zabrał w bałtyckim porcie Primorsk ładunek diesla, łącznie 140 tys. ton. Jeden z nich początkowo deklarował kurs na Nowy Jork, ale jego armator przyznał w rozmowie z „Financial Timesem”, że statek oczekuje na rozkazy, bo żaden port wyładunku nie został potwierdzony. Dwa pozostałe jako cel podają jedynie wybrzeże Atlantyku i również dryfują w oczekiwaniu na decyzje.

Biznes boi się Kongresu bardziej niż rabatów

Za wstrzemięźliwością kupców stoi polityczny kalendarz. Demokraci, a także część republikanów, ostrzegają, że zakup rosyjskiego diesla narusza ustawę z 2022 r. zakazującą importu nośników energii z Rosji. Opozycja zapowiedziała śledztwo i zażądała od banków oraz portów zabezpieczenia całej dokumentacji transakcji, a po wyborach do Kongresu zaplanowanych na 3 listopada może przejąć kontrolę nad izbami.

„Nikt nie chce się tknąć tego diesla, bo boją się tego, co wydarzy się podczas kolejnej sesji Kongresu” relacjonuje cytowany przez rp.pl broker z Wall Street, który rozmawiał z największymi firmami energetycznymi. Jak dodaje, nikt nie chce ryzykować wieloletniej batalii prawnej ani serii dochodzeń, nawet jeśli na papierze transakcja wygląda wyjątkowo atrakcyjnie.

Dwa rządy namawiają, rynek odmawia

Sytuacja jest o tyle osobliwa, że do zakupów zachęcają jednocześnie Moskwa i Waszyngton. Według analityków, na których powołuje się rp.pl, obie stolice kuszą firmy wysokimi rabatami, ale napotykają twardy opór związany z ryzykiem reputacyjnym i prawnym. Analitycy Rapidan Energy Group potwierdzają, że mimo przecen nie zgłosił się żaden amerykański nabywca.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Ryzyko zwiększa sam stan floty. Jeden z płynących tankowców to jednostka tak zwanej floty cieni, objęta sankcjami Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i Kanady, a kolejny znajduje się na listach sankcyjnych Unii i Stanów Zjednoczonych. Źródło „The Washington Sun” sugeruje, że ładunki mogą ostatecznie trafić do Brazylii, jeśli amerykańskie porty pozostaną zamknięte.

Precedens, który uważnie śledzi Europa

Dla europejskich rynków paliw sprawa ma znaczenie wykraczające poza jeden ładunek. Unia Europejska, w tym Polska, zakazała importu rosyjskich produktów naftowych na początku 2023 r. i od tego czasu diesel znad Wołgi płynie głównie do Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Gdyby Stany Zjednoczone otworzyły swój rynek, sankcyjna architektura Zachodu zaczęłaby się sypać, a dyskontowane rosyjskie paliwo mogłoby wypychać z rynków produkty z europejskich rafinerii, także polskich.

Na razie rynek sam wymierzył karę, której nie zdążyły nałożyć urzędy. Trzy pełne tankowce krążące po Atlantyku bez portu docelowego to kosztowna lekcja dla Moskwy, że nawet polityczne błogosławieństwo Białego Domu nie wystarczy, gdy kupujący boją się własnego parlamentu. Wtorkowe wybory w USA pokażą, czy ta blokada okaże się trwała.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi