Od zera do 46 mln euro. Tak szeroko rozjeżdżają się wyliczenia litewskiego rządu, ile budżet mógłby zarobić na opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków Orlen Lietuva. Premier Litwy Mindaugas Sinkevičius polecił ministrom energetyki, finansów oraz gospodarki i innowacji pilnie ocenić zyski firm energetycznych i przygotować propozycje podatku od nadzwyczajnych zysków. Termin mija w poniedziałek 9 listopada. Jednocześnie w Wilnie narasta obawa, że taki krok popsuje relacje z Polską.
Jak podała litewska agencja BNS, cytowana przez nadawcę publicznego LRT, analiza obejmuje paliwa, energię elektryczną i ciepło. Ministerstwa mają też sprawdzić, na ile skuteczny byłby nowy podatek i jak wpłynąłby na ceny energii oraz mieszkańców. Premier zastrzegł, że decyzje w tej sprawie muszą opierać się na aktualnych danych i konkretnych wyliczeniach.
W centrum dyskusji jest należąca do polskiego koncernu rafineria w Możejkach, jedyna w krajach bałtyckich. Szacunek wpływów od zera do 46 mln euro w najlepszym wariancie przytoczył wcześniej sam premier, jak podał portal LRT.
Przewodniczący Sejmu proponuje niższą stawkę niż w Polsce
Najgłośniej za podatkiem opowiada się przewodniczący litewskiego Sejmu Juozas Olekas. W rozmowie z Žinių radijas przekonywał, że Litwa może pójść śladem Polski, ale z łagodniejszą stawką. „Możemy nawet zastosować niższą stawkę, pokazując, że wspieramy rozwój infrastruktury naftowej w naszym kraju”, mówił. Dodał: „Nie ma potrzeby wchodzić w konflikt z Polską”.
Olekas przyznał, że osobiście nie rozmawiał z Orlenem. Wcześniej Virginijus Sinkevičius, przewodniczący koalicyjnej partii Związek Demokratów „W imię Litwy”, proponował, by Orlen Lietuva płacił od nadzwyczajnych zysków połowę stawki obowiązującej w Polsce.
Polski podatek zaczął działać w niedzielę 1 listopada. Jak przypomina TVN24 Biznes, obejmuje nadzwyczajne zyski ze sprzedaży paliw ciekłych osiągnięte od marca 2026 r. do marca 2027 r., a jego stawka wynosi 60 proc. Podstawą jest przychód ponad historyczną marżę z 2025 r. powiększoną o 20 proc. Ministerstwo Finansów szacuje wpływy na około 5,2 mld zł. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę na początku października, ale skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
| Podatek od nadzwyczajnych zysków | Stawka | Szacowane wpływy |
|---|---|---|
| Polska (obowiązuje od 1 listopada) | 60 proc. | ok. 5,2 mld zł |
| Litwa (propozycja partii W imię Litwy) | połowa polskiej, 30 proc. | od 0 do 46 mln euro |
Źródło: Ministerstwo Finansów, rząd Litwy
Zobacz również:
FINANSE · 03.11.2026Ten bank centralny podniósł stopy piąty raz w roku. Dziś zbiera się RPPMinister finansów mówi o pytaniu strategicznym
Sceptycznie podchodzi do pomysłu minister finansów Taurimas Valys. Jak podała agencja Elta, ostrzegł, że dodatkowe opodatkowanie Orlenu wiąże się z ryzykiem geopolitycznym. „To nie jest tylko kwestia finansowa, to kwestia strategiczna”, powiedział. Według niego przeciwne temu krokowi jest litewskie MSZ, a jego stanowisko na razie się nie zmieniło. LRT zwraca uwagę, że minister obawia się napięć w relacjach z Polską przy bardzo niewielkich wpływach do budżetu.
Valys przyznał, że publiczne wątpliwości Orlenu co do dalszych inwestycji w Możejkach można odczytywać jako formę nacisku na Litwę. Zastrzegł jednak, że kto inwestuje duże pieniądze, ma określone oczekiwania. Sytuację zmieniłoby jego zdaniem wspólne stanowisko Unii Europejskiej, które pozwoliłoby Litwie przenieść ryzyko z własnych barków.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Minister energetyki Lukas Savickas komentował sprawę ostrożniej. „Z naszej strony uważamy, że każda firma jest zainteresowana jak najkorzystniejszym reżimem podatkowym”, mówił dziennikarzom, cytowany przez BNS. Zapewnił też, że rząd nie otrzymał żadnych oficjalnych sygnałów, by Orlen zamierzał zmieniać plany. Podobnie wypowiadał się minister gospodarki i innowacji Edvinas Grikšas: „Nie mam absolutnie żadnych informacji o planowanym wycofaniu się spółki z Litwy”.
Na dokończenie modernizacji brakuje 600 do 700 mln dolarów
Dyskusja o podatku zbiegła się z wtorkową zapowiedzią Orlenu. Prezes koncernu Ireneusz Fąfara poinformował, że spółka analizuje, czy dokończyć inwestycję w pogłębienie przerobu ropy w Możejkach. Według źródeł PAP Biznes do jej zakończenia brakuje około 600 do 700 mln dolarów. Rezygnacja z projektu oznaczałaby ryzyko zamknięcia rafinerii.
„Po wynikach z ostatnich dwudziestu lat widzimy, że ta inwestycja nigdy się nie zwróci”, mówił Fąfara, cytowany przez portal energetyka24.com. Jak dodał, ekonomicznie istnienie rafinerii uzasadnia właściwie tylko to, że nie generuje ona strat. Według serwisu średni roczny zysk netto Orlen Lietuva w całej historii rafinerii wynosi około 50 mln dolarów. Prezes zastrzegł, że koncern sfinansuje modernizację tylko wtedy, gdy litewska spółka zdoła ją sfinansować sama, bez dodatkowego zaangażowania Grupy Orlen.
Według litewskiej agencji Elta wartość projektu modernizacji to 970 mln euro. Savickas przypomniał, że zrealizowano już 80 proc. inwestycji, a projekt znalazł się w trudnej sytuacji po tym, jak pod koniec 2025 r. spółka zakończyła współpracę z generalnym wykonawcą. Litewskie Ministerstwo Energetyki zapewniło, że „Orlen Lietuva jest ważnym partnerem Litwy”.
