Napisz do nas

Polacy hamują z zakupami. Nowe dane GUS wyraźnie poniżej prognoz

Formalnie polski handel wciąż jest na plusie. W praktyce kwietniowe dane GUS pokazały tak słabe odbicie konsumpcji, że ekonomiści przecierają oczy, dynamika sprzedaży detalicznej zeszła do najniższego poziomu od kilku kwartałów, a prognozy analityków rozminęły się z rzeczywistością o ponad dwa punkty procentowe.

- Reklama -

1,3 proc. zamiast 3,5 proc. Konsensus prognoz wyraźnie się rozjechał

Według opublikowanego komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2026 r. wzrosła o 1,3 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym sprzedaż obniżyła się o 0,8 proc. W cenach bieżących, czyli z uwzględnieniem inflacji, dynamika rok do roku wyniosła 2,8 proc.

Cały odczyt rozczarował ekonomistów. Konsensus prognoz analityków ankietowanych przez PAP Biznes zakładał wzrost sprzedaży w cenach stałych o 3,5 proc. rok do roku i o 0,6 proc. miesiąc do miesiąca. W cenach bieżących oczekiwano dynamiki na poziomie 4,2 proc. rok do roku. Innymi słowy, wszystkie trzy wskaźniki wypadły wyraźnie poniżej oczekiwań, a różnica między prognozą a rzeczywistością urosła do ponad dwóch punktów procentowych.

Zjazd z marcowego szczytu

Skala rozczarowania robi się jeszcze poważniejsza, gdy zestawimy kwiecień z poprzednim miesiącem. W marcu 2026 r. sprzedaż detaliczna w cenach stałych urosła aż o 8,7 proc. rok do roku, co Bank Pekao określił mianem najwyższego odczytu od 2022 r. W ujęciu miesięcznym marzec przyniósł skok o 18,1 proc., a po wyeliminowaniu efektów sezonowych sprzedaż rosła o 7 proc. rok do roku i 3,3 proc. miesiąc do miesiąca.

Kwiecień przyniósł ostre zejście w dół, choć część tej dynamiki da się tłumaczyć układem kalendarza. Wielkanoc, która w 2026 r. wypadała na początku kwietnia, zazwyczaj wcześniejszy miesiąc wzmacnia, a kolejny tłumi. To zaś oznacza, że GUS porównuje teraz pokwietniową konsumpcję z wysoką bazą zeszłorocznego marca i z mocno przedświątecznym popytem.

E-commerce zwolnił, a jego udział w rynku zmalał

Drugą istotną informacją z dzisiejszego komunikatu GUS jest sytuacja w handlu internetowym. Wartość sprzedaży detalicznej przez internet w cenach bieżących w kwietniu 2026 r. wzrosła zaledwie o 0,5 proc. rok do roku. Udział tego kanału w sprzedaży ogółem spadł z 8,8 proc. przed rokiem do 8,6 proc.

Obraz wewnątrz e-commerce jest jednak niejednorodny. W grupie „meble, RTV, AGD” udział sprzedaży internetowej urósł z 17,3 proc. do 20,2 proc., a w „prasie, książkach i pozostałej sprzedaży w wyspecjalizowanych sklepach” z 19,5 proc. do 20,4 proc. Po drugiej stronie zestawienia znalazły się tekstylia, odzież i obuwie, gdzie udział e-commerce spadł z 25,4 proc. do 24,4 proc. To zaś sugeruje, że konsumenci wracają do sklepów stacjonarnych w segmencie ubraniowym, a w meblach i elektronice utrwala się przesunięcie w stronę zakupów online.

Co stoi za hamowaniem?

Cały obraz wpisuje się w trend, na który eksperci PKO BP zwrócili uwagę już po danych styczniowych, gdy sprzedaż w cenach stałych urosła o 4,4 proc. rok do roku, ale spadła o 17,8 proc. miesiąc do miesiąca. Bank wskazywał wtedy, że pomimo widocznego hamowania na początku 2026 r. dochody gospodarstw domowych nadal rosną szybciej niż inflacja, nastroje konsumentów są w średnioterminowym trendzie wzrostowym, a wydatki na wyposażenie wspiera ożywiający się rynek mieszkaniowy. Według prognoz PKO BP konsumpcja prywatna w całym 2026 r. ma wzrosnąć realnie o około 3,5 proc., po wzroście 3,7 proc. w 2025 r.

To zaś oznacza, że kwietniowe rozczarowanie nie musi jeszcze przeczyć całemu obrazowi rocznemu. Z drugiej strony zestawienie kolejnych miesięcy daje rynkowi sygnał, że konsument w 2026 r. nie zachowuje się tak przewidywalnie, jak zakładała większość prognoz. Wymowna jest też zmienność. Styczeń słaby, luty stabilny, marzec rekordowy, kwiecień rozczarowanie. Polskie wskaźniki konsumpcji wpisują się w ten sam zygzak, który wcześniej pokazywał także przemysł.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi