Napisz do nas

Ceny ropy skoczyły po ataku USA na Iran. Kierowcy muszą liczyć się z podwyżkami

Krucha rozejmowa umowa między Waszyngtonem a Teheranem znów się chwieje. Amerykańskie wojsko przeprowadziło serię uderzeń na ponad 80 celów w Iranie, a jednocześnie Departament Skarbu cofnął ulgę, która pozwalała Teheranowi sprzedawać ropę. Bezpośrednim powodem były ataki na trzy tankowce w cieśninie Ormuz, czyli jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Ceny surowca ruszyły w górę, a giełdy w dół.

- Reklama -

Odpowiedź na atak na tankowce

Jak poinformowało amerykańskie Centralne Dowództwo, uderzenia rozpoczęły się we wtorek i były odpowiedzią na ataki na trzy statki handlowe przepływające przez cieśninę Ormuz. Według CENTCOM siły USA raziły ponad 80 celów przy użyciu precyzyjnej amunicji, a całą operację zakończono około cztery godziny po jej rozpoczęciu.

Wśród trafionych obiektów, jak podają Bloomberg i Al Jazeera powołujące się na amerykańskich przedstawicieli, znalazły się irańskie systemy obrony powietrznej, sieci dowodzenia, przybrzeżne stacje radarowe, wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych oraz ponad 60 małych łodzi Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Zaatakowane tankowce to, według relacji, jednostki powiązane z Katarem i Arabią Saudyjską, w tym katarski gazowiec. Oba kraje obarczyły Iran odpowiedzialnością za ataki, a Teheran tym oskarżeniom zaprzeczył, twierdząc, że statki korzystające z tras nieuzgodnionych z Iranem zwiększają ryzyko incydentów.

Cofnięcie ulgi na ropę

Równolegle z uderzeniami militarnymi Waszyngton sięgnął po narzędzie gospodarcze. Departament Skarbu USA cofnął tymczasowe zawieszenie sankcji, które pozwalało Iranowi eksportować ropę. Ulga ta była częścią zawartego wcześniej porozumienia i pierwotnie miała obowiązywać przez 60 dni, z terminem ważności sięgającym sierpnia.

Nowe zasady weszły w życie natychmiast. Zgodnie z nimi od 7 lipca zakazane są nowe zakupy i załadunek irańskiej ropy, choć przewidziano okres przejściowy na dokończenie transakcji już będących w toku, z terminem do 17 lipca. Środki z wcześniej zakontraktowanej, wysłanej już sprzedaży mają trafiać na zablokowane, oprocentowane konto. Iran uznał cofnięcie ulgi za rażące złamanie podpisanego w czerwcu memorandum, które miało kończyć działania wojenne.

Iran zapowiada odpowiedź, syreny w Bahrajnie i Kuwejcie

Teheran szybko zapowiedział reakcję. Irańscy dowódcy wojskowi zapowiedzieli „miażdżącą odpowiedź” na amerykańskie uderzenia. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej podał, że wystrzelił pociski i drony w kierunku amerykańskich obiektów wojskowych w Bahrajnie i Kuwejcie, wskazując na port Salman, gdzie stacjonuje amerykańska Piąta Flota, oraz bazę lotniczą w Kuwejcie.

W obu krajach uruchomiono syreny alarmowe, a ich systemy obrony powietrznej reagowały na zagrożenie ze strony pocisków i dronów, choć nie potwierdzono szkód. Uderzenia zbiegły się w czasie z uroczystościami pogrzebowymi zabitego wcześniej w konflikcie najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian, który przebywał wówczas w Iraku na uroczystościach żałobnych, wrócił do kraju po atakach.

Cieśnina Ormuz, czyli wąskie gardło światowej ropy

Sercem całego konfliktu pozostaje kontrola nad cieśniną Ormuz. To jeden z najważniejszych morskich punktów przesyłowych ropy na świecie, przez który przepływa znacząca część globalnych dostaw surowca. Każde zakłócenie żeglugi w tym miejscu natychmiast przekłada się na koszty paliwa, handel i planowanie gospodarcze na wielu rynkach.

Tłem napięć jest spór o zasady przepływu. Zgodnie z czerwcowym memorandum Iran miał ponownie otworzyć cieśninę w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady morskiej. Teheran wielokrotnie jednak groził statkom przepływającym przez Ormuz i je atakował, dążąc, jak wskazują komentatorzy, do narzucenia własnych tras i protokołów oraz docelowo pobierania opłat od przepływających jednostek. To właśnie ta aktywność sprowokowała amerykańskie uderzenia po atakach na trzy statki na przełomie 6 i 7 lipca.

Rynki reagują. Ropa w górę, giełdy w dół

Eskalacja natychmiast odbiła się na rynkach. Po tym, jak prezydent USA Donald Trump oświadczył podczas szczytu NATO w Turcji, że uznaje rozejm za zakończony, ceny surowców poszły w górę, a giełdy w dół. Jak podaje Al Jazeera, ropa Brent zdrożała o około 6 proc., do 78 dolarów za baryłkę, a europejskie akcje spadły o około 1,6 proc.

- Reklama -

Sam przebieg wydarzeń pozostaje przy tym dynamiczny i pełen sprzecznych sygnałów. Trump z jednej strony nazwał memorandum z Iranem zakończonym i ostro określił tamtejsze przywództwo, z drugiej dzień później stwierdził, że wymiana ognia nie musi prowadzić do długotrwałych działań zbrojnych. To pokazuje, jak niepewna jest obecna sytuacja i jak mocno zależy ona od kolejnych decyzji obu stron. Dla gospodarki kluczowe pozostaje to, czy konflikt ponownie zakłóci żeglugę przez Ormuz, bo każdy sygnał eskalacji w tym rejonie natychmiast podbija ceny ropy i uderza w nastroje na globalnych rynkach.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi