Trump chce Polski w G20. Ławrow: „nic nie wnosi”

Na powitalnym przyjęciu w Georgia Aquarium w Atlancie sekretarz stanu USA Marco Rubio nie zostawił wątpliwości, kto jest honorowym gościem tegorocznych obrad szefów dyplomacji G20. Według Rubio prezydent Donald Trump uważa, że sukces gospodarczy Polski i jej rosnące międzynarodowe wpływy są dokładnie tym, czego G20 potrzebuje w obliczu wielkich wyzwań ekonomicznych, jak relacjonuje biznes.interia.pl. „Bardzo się cieszymy, że Polska jest dziś i przez cały ten tydzień razem z nami” mówił szef amerykańskiej dyplomacji.

- Reklama -

Polska uczestniczy w rozpoczętym w piątek dwudniowym spotkaniu w Atlancie jako pełnoprawny uczestnik obrad, choć formalnie nie jest członkiem grupy. Zaproszenie zawdzięcza Stanom Zjednoczonym, które w 2026 r. sprawują prezydencję w G20. Warszawę reprezentuje wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Moskwa protestuje przeciw obecności Warszawy

Entuzjazmu gospodarzy nie podziela Rosja. Obecny w Atlancie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow ocenił, że zaproszenie Polski jest bezproduktywne i łamie praktykę dyplomatyczną, która w gremiach takich jak G20 opiera się na konsensusie. „Oczywiście jest to złamanie zasad dyplomacji” przekonywał rosyjski minister, dodając, że Polska „nic nie wnosi” do obrad. Argumentował też, że polska gospodarka nie jest wystarczająco duża, a w grupie zasiada już dość państw NATO i Unii Europejskiej, jak pisze rp.pl.

Atmosfery nie poprawiło zamieszanie wokół tradycyjnego wspólnego zdjęcia uczestników. Organizatorzy w piątek odwołali sesję, bo część europejskich polityków nie chciała pozować obok Ławrowa. Wśród nich był Sikorski, który swoją odmowę skwitował słowami o „dość tej krwawej wojny”.

Atlanta to próba generalna przed szczytem w Miami

Spotkanie ministrów jest przygotowaniem do grudniowego szczytu przywódców G20 w Miami, na który Waszyngton również zaprosił Polskę. Na Florydzie mają pojawić się między innymi Trump, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron i przywódca Chin Xi Jinping. Amerykański prezydent wysłał zaproszenie także Władimirowi Putinowi, ale nie wiadomo, czy ten z niego skorzysta.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Dla polskiej dyplomacji kluczowe jest, by jednorazowe zaproszenie zamienić w stałą praktykę. Sikorski poinformował, że Wielka Brytania, która obejmie prezydencję w przyszłym roku, już zaprosiła Polskę do prac grupy. Warszawa zabiega też o podobne decyzje u kolejnych gospodarzy, czyli Korei Południowej i Meksyku. Szef polskiego MSZ przyznał przy tym, że nie spodziewa się entuzjazmu Rosji wobec tych starań.

Gra idzie o miejsce przy stole, gdzie zapadają decyzje

Stawka jest wymierna. G20 skupia państwa odpowiadające za zdecydowaną większość światowego PKB i handlu, a jej ustalenia wyznaczają kierunki globalnej polityki gospodarczej, od podatków po regulacje klimatyczne. Stała obecność w tym gronie oznacza dostęp do negocjacji, w których dziś o sprawach dotyczących Polski rozmawia się bez Polski.

Amerykańskie poparcie ma więc ciężar gatunkowy większy niż kurtuazja. Skoro Waszyngton publicznie stawia Polskę za przykład gospodarczego sukcesu, kolejne prezydencje będą miały polityczny pretekst, by podtrzymać zaproszenie. Rosyjskie protesty pokazują zarazem, że droga do formalnego członkostwa, wymagającego zgody wszystkich uczestników, pozostaje zablokowana. W Miami Polska zasiądzie przy stole największych gospodarek świata na specjalnych prawach gościa, a od wyniku tamtejszych rozmów zależy, czy stanie się to regułą.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi