Niemcy zamrozili cenę emisji CO2. Kierowcy i tak zapłacą więcej

Niemieccy kierowcy i właściciele domów dostali od Bundestagu prezent, który w praktyce niewiele zmienia. 15 października parlament przyjął nowelizację ustawy o krajowym handlu emisjami z paliw, zamrażając cenę CO2 na 2027 rok w obecnym przedziale 55 do 65 euro za tonę. Jak wynika z analizy Ośrodka Studiów Wschodnich, którą przytacza wnp.pl, bez tej zmiany ceny mogłyby skokowo wzrosnąć, bo stary przepis wiązał krajową opłatę z cenami w unijnym systemie ETS.

- Reklama -

Opłata podnosi ceny paliw o 8 do 11 proc.

Niemiecki krajowy system handlu emisjami, przyjęty w 2019 i działający od 2021 roku, obejmuje sektory poza unijnym ETS, przede wszystkim transport i budynki. Cena startowała z ustawowego poziomu 25 euro za tonę i rosła skokowo do 55 euro w 2025 roku. Od 2026 roku wyznacza ją rynek, ale w ustawowym korytarzu 55 do 65 euro. Ponieważ uprawnień jest mniej niż chętnych, aukcje rozchodzą się po górnej granicy 65 euro za tonę.

Skutki widać na stacjach i w rachunkach za ogrzewanie. Według wyliczeń OSW opłata emisyjna podnosi dziś ceny paliw transportowych i grzewczych o 8 do 11 proc.

Nośnik energii Wpływ opłaty CO2 na cenę Wzrost
benzyna +15,6 centa na litrze

8 proc.

diesel +17,4 centa na litrze

8 proc.

olej opałowy +17,4 centa na litrze

11 proc.

gaz ziemny +1,2 centa za kWh

10 proc.

Źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich

Opóźnienie ETS2 wymusiło korektę

Bezpośrednim powodem nowelizacji jest decyzja Unii Europejskiej o przesunięciu startu systemu ETS2, obejmującego transport i budynki, z 2027 na 2028 rok. Niemiecka ustawa zakładała, że w razie opóźnienia krajowa cena CO2 zostanie powiązana z notowaniami unijnego ETS, gdzie uprawnienia są droższe. Rząd w Berlinie wolał tego scenariusza uniknąć i utrzymał dotychczasowy korytarz cenowy, by nie fundować wyborcom skokowej podwyżki tuż przed wejściem systemu europejskiego.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

OSW zwraca przy tym uwagę na istotny paradoks. Berlin nadal popiera wprowadzenie ETS2 w całej Unii, choć na własnym rynku właśnie hamuje wzrost kosztów emisji. Analitycy ośrodka ostrzegają, że niemieccy politycy i eksperci mogą nie doceniać, jak poważnym problemem politycznym i społecznym mogą się okazać negatywne skutki tego mechanizmu również w samych Niemczech.

Lekcja dla Polski przed 2028 rokiem

Niemieckie doświadczenia to gotowa symulacja tego, co od 2028 roku czeka polskich kierowców i właścicieli domów. Nasz zachodni sąsiad płaci opłatę emisyjną od pięciu lat i nawet przy zamrożonym pułapie 65 euro za tonę przekłada się ona na kilkanaście eurocentów na każdym litrze paliwa. W Polsce, gdzie dochody są niższe, a budynki bardziej energochłonne, analogiczny koszt będzie odczuwalny mocniej.

Polska od miesięcy zabiega w Brukseli o złagodzenie i opóźnienie ETS2, a o kulisach ostatniego unijnego szczytu w tej sprawie oraz o koalicji państw hamujących nową opłatę pisaliśmy na bnbn.pl. Niemiecki ruch pokazuje, że nawet najbogatszy kraj Unii obawia się politycznych kosztów drogiego CO2, co może wzmacniać pozycję Warszawy w dalszych negocjacjach.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi