Jeszcze kilkanaście lat temu brzmiałyby jak żart albo scenariusz filmu science fiction. Dziś memiarz, tester zjeżdżalni wodnych, koordynator scen intymnych czy konsultant do spraw etyki sztucznej inteligencji to realne stanowiska z realnymi widełkami płacowymi. A w niektórych z nich można zarobić więcej niż w wielu tradycyjnych profesjach.
Rynek pracy tworzy zawody, których wcześniej nie było
Rozwój technologii, starzenie się społeczeństw, popularyzacja pracy zdalnej i dynamiczny wzrost sektora usług sprawiają, że katalog zawodów nieustannie się poszerza. Coraz większego znaczenia nabierają kompetencje miękkie, kreatywność oraz umiejętność pracy z nowymi technologiami. W efekcie powstają stanowiska, które jeszcze niedawno nie miały racji bytu.
Za każdym z tych nietypowych zawodów stoją konkretne potrzeby rynku, czyli poprawa jakości usług, budowanie przewagi konkurencyjnej i odpowiadanie na zmieniające się oczekiwania klientów. Jak wskazuje Anna Goreń, ekspertka PR w Pracuj.pl w rozmowie z Bankier.pl, na portalach ogłoszeniowych obok tysięcy standardowych ofert regularnie pojawiają się takie, które przyciągają wzrok unikalną nazwą albo specyfiką zadań. Przykładem jest choćby niedawna rekrutacja na Team Managera w profesjonalnym zespole wyścigowym, gdzie oczekiwano doświadczenia w teamie wyścigowym, technicznej znajomości samochodów oraz pracy podczas weekendów na torze.
Memiarz z pensją do 25 tys. zł
Jednym z ciekawszych zjawisk jest porzucanie standardowego języka rekrutacji na rzecz humoru. Dla pracodawców to sposób na wyróżnienie się spośród innych ofert. Doskonale ilustruje to ogłoszenie na stanowisko Memiarki lub Memiarza, w którym pracodawca całkowicie przełamał korporacyjne schematy.
W wymaganiach wpisano między innymi umiejętność „śmigania po Instagramie jak dzik po agreście” oraz znajomość filmu „Znachor”. Wśród zadań znalazła się obsługa „radaru memowego”, a w benefitach zaoferowano „warzywne wtorki”. Za tą lekką formą kryła się jednak zupełnie poważna, rynkowa stawka. Widełki przy zatrudnieniu na umowę o pracę wynosiły od 5 tys. do nawet 25 tys. zł brutto miesięcznie, co potwierdza, że firma realnie szukała eksperta od marketingu viralowego.
„Ninja” na wagę złota
Na portalach widać też wyraźny trend stosowania słowa „ninja” w nazwach stanowisk. Jak zauważa Anna Goreń, określenie to na stałe weszło do słownika HR. Pracodawcy szukają dziś „Ofertowych Ninja” w kosztorysowaniu, „Biurowych Ninja” w administracji czy „Ninja Najmu” w nieruchomościach.
Taki zabieg sygnalizuje kandydatom, że firma poszukuje osoby samodzielnej, zwinnej i elastycznej. Za chwytliwą nazwą również kryją się konkretne pieniądze. Ciekawym przykładem jest oferta dla „AI Ninja”, czyli starszego eksperta do spraw sztucznej inteligencji. Przy wymaganiu minimum trzech lat doświadczenia we wdrażaniu AI w biznesie oferowane zarobki wynosiły od 20 tys. do 30 tys. zł netto na kontrakcie B2B.
Elf w Laponii i tester zjeżdżalni wodnych
Niektóre oferty wywołują po prostu szeroki uśmiech. Tak było w przypadku międzynarodowej rekrutacji na Elfa, czyli animatora na sezon zimowy w fińskiej Laponii. Choć nazwa brzmi bajkowo, rekrutacja była całkowicie poważna, a pracownikom oferowano umowę o pracę. Od kandydatów oczekiwano angielskiego na poziomie minimum B1, energii i dobrego podejścia do dzieci, a w oficjalnym zapisie obowiązków znalazło się „wykonywanie innych zadań przydzielonych przez managera lub samego Świętego Mikołaja”.
Nietypowe możliwości oferuje też branża turystyczna. Testerzy parków wodnych sprawdzają bezpieczeństwo atrakcji, komfort korzystania oraz poziom satysfakcji użytkowników, oceniając między innymi prędkość zjazdu, poziom adrenaliny i zgodność atrakcji z opisem producenta. Mimo że praca kojarzy się z nieustannymi wakacjami, oferty należą do rzadkości, a tworzą je głównie międzynarodowe firmy turystyczne, takie jak TUI czy First Choice. W polskich realiach wynagrodzenie mieści się zwykle w przedziale od 8 tys. do 20 tys. zł brutto miesięcznie, a na rynkach zagranicznych sięga około 30 do 60 tys. dolarów rocznie.
Koordynator scen intymnych, czyli efekt ruchu MeToo
Do wyjątkowych profesji należy też koordynator scen intymnych w filmach. W Polsce zarabiają oni najczęściej od 8 tys. do 18 tys. zł brutto miesięcznie, choć ze względu na projektowy charakter pracy wynagrodzenie często ustala się za dzień zdjęciowy lub za realizację konkretnej produkcji.
Na większe pieniądze można liczyć na rynku międzynarodowym, gdzie roczne stawki wynoszą około 60 do 90 tys. dolarów, a stawki dzienne przy dużych produkcjach filmowych i serialowych sięgają około 1500 dolarów. Zawód ten zyskał na znaczeniu po ruchu MeToo i dziś jest standardem przy realizacji wielu filmów, seriali oraz spektakli teatralnych zawierających sceny intymne. Najczęściej takich specjalistów zatrudniają studia filmowe, platformy streamingowe, producenci telewizyjni oraz teatry.
Ktoś musi testować karmę dla zwierząt
Część profesji odpowiada na bardzo konkretne potrzeby przedsiębiorstw. Przykładem są testerzy doświadczeń klientów, sprawdzający jakość obsługi i funkcjonowanie nowych produktów jeszcze przed ich wdrożeniem, oraz Tajemniczy Klient, który zarabia zwykle od 50 do 300 zł za jedno zlecenie, bo jest to praca dorywcza rozliczana zadaniowo.
Jednym z najbardziej zaskakujących zawodów jest degustator karmy dla zwierząt. Wbrew nazwie jego zadaniem nie jest ocenianie smaku z perspektywy psa czy kota, lecz analiza tekstury, zapachu, konsystencji i jakości produktu zgodnie z określonymi standardami. Stanowisko wymaga wiedzy z zakresu technologii żywności, biologii oraz bezpieczeństwa produkcji, a specjaliści współpracują z technologami żywności i działami kontroli jakości. Średnie zarobki wynoszą tu, według serwisu Jooble, ponad 9300 zł miesięcznie.
Konsultant do spraw etyki AI z pensją ponad 35 tys. zł
Dynamiczny rozwój systemów opartych na sztucznej inteligencji stworzył zapotrzebowanie na specjalistów analizujących wpływ algorytmów na społeczeństwo. Konsultanci do spraw etyki AI pomagają firmom ograniczać ryzyko dyskryminacji, dbać o transparentność modeli oraz przygotowywać organizacje do nowych regulacji prawnych. To jeden z zawodów, których znaczenie będzie prawdopodobnie rosło wraz z popularyzacją generatywnej sztucznej inteligencji.
W Polsce, według serwisu No Fluff Jobs, osoby na tym stanowisku zarabiają zwykle od 15 tys. do 30 tys. zł brutto miesięcznie, a specjaliści z dużym doświadczeniem w zarządzaniu sztuczną inteligencją i zgodności z regulacjami mogą osiągać wynagrodzenia przekraczające 35 tys. zł miesięcznie. To pokazuje, że nietypowe zawody nie są już tylko ciekawostką, lecz sygnałem realnych zmian na rynku pracy, na którym rozwój technologii i nowe modele biznesowe tworzą przestrzeń dla profesji jeszcze niedawno wydających się niemożliwymi.
