Między Waszyngtonem a Brukselą narasta spór, którego stawką jest przyszłość internetu satelitarnego w Europie. Jak podaje money.pl za brytyjskim „Financial Timesem”, Stany Zjednoczone nie wykluczają zdecydowanej odpowiedzi na planowane unijne przepisy telekomunikacyjne. Amerykański ambasador przy UE Andrew Puzder ostrzegł wprost przed „katastrofalnymi działaniami odwetowymi”.
Częstotliwości tylko dla Europejczyków
Kością niezgody jest Digital Networks Act, projekt zaprezentowany przez Komisję Europejską w styczniu 2026 r., który ma uregulować techniczne kwestie łączności. Kluczowy zapis zakłada zarezerwowanie części widma radiowego wyłącznie dla podmiotów europejskich. Chodzi o częstotliwości umożliwiające smartfonom bezpośrednie łączenie się z satelitami, czyli technologię uznawaną za kolejny przełom w telekomunikacji.
Takie rozwiązanie uderzyłoby przede wszystkim w firmy ze Stanów Zjednoczonych i Chin. Najbardziej narażony jest SpaceX Elona Muska, operator sieci Starlink, który dysponuje największą konstelacją satelitów komunikacyjnych na orbicie i najmocniej naciska na rozwój usług łączności bezpośredniej z telefonami.
Ambasador: to nie jest droga do konkurencyjności
W rozmowie z „Financial Timesem” Puzder przekonywał, że europejskie firmy nie staną się bardziej konkurencyjne tylko dlatego, że amerykańskim rywalom ograniczy się dostęp do rynku. Jego zdaniem, jeśli celem przepisów jest osłabienie konkurencyjności USA, to taki zamiar nie uzasadnia tworzenia tego rodzaju prawa.
Ambasador zasugerował też inną drogę. Zamiast zwalczać dominację amerykańskich korporacji, Europa powinna jego zdaniem połączyć siły z USA i wspólnie rywalizować z Chinami w dziedzinie sztucznej inteligencji. Europejskim firmom poradził czujność, bo ewentualny amerykański odwet byłby dla nich wyjątkowo bolesny.
SpaceX straszy skutkami dla Ukrainy
Do sporu włączył się sam SpaceX, który w oficjalnym stanowisku ostrzegł przed negatywnymi konsekwencjami unijnych regulacji. Firma przekonuje, że wdrożenie propozycji Komisji mogłoby pogorszyć łączność w Ukrainie. To argument obliczony na wywołanie politycznego efektu, bo od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w lutym 2022 r. Starlink odgrywa kluczową rolę w ukraińskiej łączności, z której korzystają zarówno wojsko, jak i cywile.
Bruksela odpowiada, że Digital Networks Act jest jedną z wielu inicjatyw budujących technologiczną suwerenność Unii i zmniejszających zależność od amerykańskich technologii. Urzędnicy zapewniają, że celem jest dywersyfikacja i promowanie dostawców z państw członkowskich, a nie zamykanie rynku, bo UE chce pozostać otwarta na firmy spoza wspólnoty.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Stawka wykracza poza orbitę
Konflikt o częstotliwości wpisuje się w szerszą rozgrywkę o cyfrową przyszłość Europy, w której po jednej stronie stoi zależność od amerykańskich gigantów, a po drugiej ambicje budowy własnych zdolności. Dla krajów takich jak Polska, gdzie internet satelitarny zyskuje na znaczeniu na terenach słabiej zurbanizowanych, rozstrzygnięcie sporu przełoży się na to, czyje anteny będą stały na dachach i ile zapłacą za nie klienci. Na razie obie strony dopiero ustawiają się do negocjacji, ale ton wypowiedzi amerykańskiego ambasadora pokazuje, że Waszyngton traktuje sprawę jako test całych relacji handlowych z Unią.
Technologia, o którą toczy się spór, dopiero wchodzi na rynek, ale jej potencjał trudno przecenić. Bezpośrednia łączność telefonu z satelitą pozwala dzwonić i wysyłać wiadomości tam, gdzie nie sięga żaden maszt, od gór i morza po tereny dotknięte klęskami żywiołowymi. Operator, który jako pierwszy zaoferuje taką usługę w masowej skali, zyska przewagę, jakiej rynek telekomunikacyjny nie widział od czasów upowszechnienia LTE. To dlatego o widmo radiowe, czyli ograniczony zasób, którym każde państwo gospodaruje jak gruntami, toczy się walka z udziałem dyplomacji najwyższego szczebla.
Dla europejskich operatorów rezerwacja częstotliwości oznaczałaby czas na zbudowanie własnych konstelacji lub sojuszy, bo dziś żaden z nich nie dysponuje flotą satelitów porównywalną ze SpaceX. Dla konsumentów krótkoterminowo może to oznaczać późniejszy dostęp do nowej usługi, a w dłuższej perspektywie wybór większej liczby dostawców zamiast jednego dominującego gracza. Który scenariusz przeważy, rozstrzygnie się w negocjacjach nad ostatecznym kształtem Digital Networks Act.

