Prokuratura postawiła zarzuty 25 byłym menedżerom Enei i Energi. Nikt się nie przyznał

Ponad 6 mld zł wartości kontraktu, polecenie rozpoczęcia budowy i żadnej zapewnionej złotówki na jej sfinansowanie. Tak prokuratura opisuje decyzje, które w latach 2018 i 2019 zapadały w Energi, Enei i spółce Elektrownia Ostrołęka. W piątek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Zbigniew Szpiczko poinformował, że zarzuty usłyszało 25 osób zatrzymanych w środę przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

- Reklama -

Jak podaje lokalny portal eOstroleka.pl, chodzi o byłych członków zarządów i rad nadzorczych trzech spółek, 21 mężczyzn i 4 kobiety. Żaden z podejrzanych nie przyznał się do winy. Część odmówiła składania wyjaśnień, część je złożyła. Prokuratura nie wystąpiła o areszt wobec nikogo.

Szkoda wyliczona na ponad 1 mld 27 mln zł

Główny zarzut dotyczy art. 296 kodeksu karnego, czyli nadużycia zaufania i wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach. Według śledczych między grudniem 2018 r. a kwietniem 2019 r. członkowie władz trzech spółek, także w formie uchwał, zgodzili się, by Elektrownia Ostrołęka wydała generalnemu wykonawcy, konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems, polecenie rozpoczęcia prac. Projekt był wart ponad 6 mld 23 mln zł.

Jak mówił Szpiczko, z dokumentów wynika, że inwestycja „nie posiadała ustalonego modelu i struktury finansowania”, a pieniądze na nią nie były zabezpieczone. Budowę porzucono właśnie z braku finansowania. Szkodę prokuratura wylicza na ponad 1 mld 27 mln zł. Za ten czyn grozi od roku do 10 lat więzienia.

Drugi wątek to kontrakt z rynku mocy

Druga część zarzutów dotyczy okresu od września do grudnia 2018 r. Zarządy zgodziły się wtedy na udział Elektrowni Ostrołęka w aukcji rynku mocy organizowanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Spółka zdobyła kontrakt, który zobowiązywał ją do gotowości do dostarczania mocy przez 15 lat, począwszy od 1 stycznia 2023 r.

Prokuratura twierdzi, że już wówczas było wiadomo, iż elektrownia nie wywiąże się z umowy, bo nie ma finansowania. Spółka została w ten sposób narażona na kary umowne przekraczające 77 mln 880 tys. zł. Zarzut dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody i jest zagrożony karą do 3 lat więzienia. Szpiczko zaznaczył, że to obecnie jedyne wątki śledztwa.

Wątek śledztwa Okres Szkoda lub ryzyko szkody Zagrożenie karą
Polecenie rozpoczęcia budowy bloku od XII 2018 do IV 2019

ponad 1027 mln zł

od 1 do 10 lat
Udział w aukcji rynku mocy od IX do XII 2018

ponad 77,9 mln zł

do 3 lat

Źródło: Prokuratura Regionalna w Białymstoku

Kaucje do 500 tys. zł i zakaz zasiadania we władzach spółek Skarbu Państwa

Zamiast aresztu śledczy zastosowali poręczenia majątkowe w wysokości od 30 tys. do 500 tys. zł. Podejrzani są objęci dozorem policji, nie mogą kontaktować się ze sobą ani ze świadkami i muszą informować o każdym wyjeździe za granicę dłuższym niż 14 dni. Prokuratura zakazała im też zasiadania w zarządach i radach nadzorczych spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa.

Środowa akcja CBA objęła jednocześnie 30 lokalizacji w 11 województwach. Jak relacjonuje eOstroleka.pl, służby ustaliły wcześniej, gdzie przebywają wszyscy podejrzani, by nie mogli się ze sobą porozumieć ani uzgodnić wersji wydarzeń. Zatrzymanych przewieziono do prokuratury w Białymstoku. „Śledztwo jest potężne, na niespotykaną do tej pory skalę”, mówił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Biegli potwierdzili wyliczenia NIK

Postępowanie ruszyło w 2022 r. po zawiadomieniach Najwyższej Izby Kontroli i Adama Szłapki. NIK oceniła wcześniej, że wydanie polecenia rozpoczęcia prac bez zapewnionego finansowania było niegospodarne, a straty przekroczyły 1 mld zł. W grudniu 2023 r. prokuratura zamówiła opinię biegłych z zakresu finansów przedsiębiorstw i rynków finansowych, do których dołączyli później specjaliści od energetyki. Kompleksową opinię otrzymała w marcu 2026 r.

„Opinia i kalkulacje sporządzone przez Najwyższą Izbę Kontroli co do zasady są zgodne”, powiedział Szpiczko. Według prokuratury NIK i biegli wskazują tę samą przyczynę strat, czyli brak finansowania. Różnią się jedynie metodą wyliczenia szkody, a w obu przypadkach kwota przekracza 1 mld zł.

Projekt wrócił po sześciu latach i znów utknął

Historia bloku Ostrołęka C sięga 2009 r., kiedy prace nad nim rozpoczęła Energa. Jak przypomina Interia, we wrześniu 2012 r. koncern wstrzymał projekt, bo nie zdołał pozyskać finansowania rynkowego. Wskrzeszenie inwestycji było jednym z postulatów polityków Prawa i Sprawiedliwości. Wejście Enei pozwoliło wznowić budowę w 2018 r., a w 2020 r. prace ponownie zawieszono.

W tym samym roku próbowano jeszcze ratować przedsięwzięcie z udziałem Orlenu, który od końca kwietnia 2020 r. jest większościowym właścicielem Energi. Enea wkrótce się wycofała, a w marcu 2021 r. zaczęła się rozbiórka postawionych elementów bloku węglowego. Jak podaje money.pl, na inwestycję, która nigdy nie miała zapewnionego finansowania, wydano ponad miliard złotych. NIK uznała później rozliczenie przerwanej budowy za „nielegalne i niegospodarne”.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi