Polska w ostatnich latach wyrosła na prawdziwą potęgę i zyskała przewagę na europejskiej arenie biznesowej. Powodów jest kilka. Strategiczne położenie geograficzne, ogromny napływ zagranicznych inwestycji, a do tego stabilność gospodarcza, dzięki której przedsiębiorcy chętnie lokują tu kapitał, bo liczą na przewidywalność w dłuższym horyzoncie. No i ludzie. Polska ma kadry, które naprawdę potrafią.
Niestety te same atuty zauważyli też cyberprzestępcy i wymierzyli swoje działania w polskich obywateli oraz firmy. Efekt? Kraj nieustannie mierzy się z rosnącą falą ataków, od ransomware po phishing. Firmy muszą więc chronić się coraz mocniej, bo tylko tak zmniejszą ryzyko utraty danych. A w tej drodze ku bezpieczeństwu nie mogą zapominać o jednym ogniwie: o pracownikach. Za większością wycieków danych stoją bowiem ludzkie błędy.
W tym artykule przyjrzymy się temu bliżej. Czytaj dalej.
Cyberzagrożenia w Polsce
Raporty o cyberbezpieczeństwie pokazują, że w 2025 roku Polska odnotowała nie mniej niż 682 000 incydentów. To dobitnie pokazuje, że przestępcom naprawdę zależy na danych Polaków i polskich firm. Rzecz jasna głównym celem pozostaje biznes, bo tu jest najwięcej do ugrania.
Najczęściej obrywają sektor publiczny, logistyka, produkcja, energetyka i ochrona zdrowia. To one każdego dnia odpierają ataki wymierzone w kradzież danych i zakłócenie pracy.
Co tak naprawdę otwiera przestępcom drzwi?
Smutna prawda jest taka, że większość wycieków w firmach bierze się z ludzkiego błędu. Z nieuwagi albo z braku przeszkolenia, gdy pracownik po prostu nie wie, jak chronić siebie i dane firmy. Kliknięcie w link z maila wciąż pozostaje numerem jeden wśród przyczyn kradzieży danych.
Dlatego każdy pracownik powinien korzystać z bezpiecznej skrzynki, która chroni prywatność i trzyma dane pod kluczem. Najlepiej wybrać poczta firmowa stawiającą na szyfrowanie end-to-end i najwyższe standardy prywatności.
Szkolenie pracowników w zakresie ochrony danych
Większości wycieków dałoby się uniknąć, gdyby firma przeznaczyła odpowiednie środki na szkolenie ludzi. Niestety polskie firmy dbają o bezpieczeństwo IT, ale szkolenia z budowania świadomości często schodzą na drugi plan. W rezultacie pracownicy nie znają dobrych praktyk, które realnie poprawiają ochronę danych.
Szkolenia powinny być stałym elementem działania firmy, niezależnie od jej wielkości. Małe przedsiębiorstwa zwykle lekceważą temat, wychodząc z założenia, że ich przestępcy nie ruszą. Nic bardziej mylnego. Dla cyberprzestępcy to łatwy cel i też spróbują wyciągnąć dane. Oto kilka sprawdzonych podejść do szkoleń budujących świadomość.
Symulacje
Większość z nas uczy się najlepiej w praktyce, a tu z pomocą przychodzą symulacje. Firma widzi wtedy dokładnie, jak pracownik zachowa się w realnym scenariuszu. Jednym z nich jest symulowany phishing: ludzie dostają fałszywe maile, a pracodawca obserwuje, co dalej. Czy ktoś się nabierze, czy nie. To pozwala dopasować strategię i kolejne szkolenia.
Szkolenie to proces, nie jednorazówka
Szkolenia nie kończą się na pierwszym miesiącu pracy. To powinno być działanie ciągłe. Tylko wtedy wiedza zostaje aktualna i nadąża za pomysłami przestępców. Pracownik jest na bieżąco z każdą nowością, więc wie, czego unikać.
Zbuduj kulturę bezpieczeństwa
Kultura bezpieczeństwa wysoko ustawia poprzeczkę i sprawia, że temat zostaje pracownikom z tyłu głowy. Kiedy ludzie wiedzą, że oczekuje się od nich stosowania wyuczonych zasad, naprawdę się starają.
Inne sposoby, które pomogą pracownikom i firmom
Uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA)
MFA to dobry sposób na dodatkową warstwę ochrony. Użytkownik musi potwierdzić tożsamość więcej niż jedną metodą, zanim dostanie się do danych firmy. Zaleta? Blokuje nieautoryzowany dostęp.
Szyfrowanie
Szyfrowanie również ma znaczenie, bo zmniejsza szanse hakerów na dostęp do plików. Dane zamieniane są w nieczytelny ciąg, który da się odczytać tylko kluczem deszyfrującym. Szczególnie przydatne tam, gdzie w grze są wrażliwe informacje, jak w bankowości czy ochronie zdrowia, gdzie błąd potrafi odbić się na ludzkim życiu.
Architektura zero-trust
Zero-trust opiera się na prostej zasadzie: nikomu, ani w sieci, ani poza nią, nie ufamy z automatu. Dostęp dopiero po weryfikacji. To istotne zwłaszcza dla firm z pracą zdalną, bo wyraźnie ogranicza wycieki.
Podsumowanie
Nie ma co ukrywać, że Polska to ważny kraj UE, który zaczął mierzyć się z rosnącą liczbą wycieków. W takim otoczeniu ochrona jest ważniejsza niż kiedykolwiek, tym bardziej że przestępcy wymyślają coraz to nowe sposoby na kradzież danych firmowych.
I właśnie dlatego warto pamiętać o czynniku ludzkim, który pozostaje najsłabszym ogniwem, i wesprzeć firmę budowaniem lepszej świadomości bezpieczeństwa.
