Kilkadziesiąt kilometrów od brzegu, na wysokości Łeby i Choczewa, zakończył się montaż konstrukcji, które od poziomu morza po koniec łopaty mierzą ponad 250 m. Baltic Power, pierwsza polska morska farma wiatrowa, ma już zainstalowane wszystkie 76 turbin. Jak podaje PAP, inwestycja Orlenu i kanadyjskiego Northland Power osiągnie pełną moc do końca 2026 r. i będzie w stanie zasilić ponad 1,5 mln gospodarstw domowych.
Wiatraki wyższe niż Pałac Kultury
Skala projektu nie ma precedensu w polskiej energetyce. Każda z 76 maszyn to turbina Vestas o mocy 15 MW, jedna z największych stosowanych obecnie w Europie. Łopaty mają około 115 m długości, a powierzchnia zataczanego przez nie koła sięga 43 tys. m kw., czyli więcej niż sześć boisk piłkarskich. Fundamenty wbite w dno Bałtyku dochodzą do 100 m.
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara podkreślał podczas uroczystości, że koncern udowodnił, iż „potrafimy budować, po raz pierwszy w Polsce, wielkie inwestycje, w których nie mieliśmy wcześniej doświadczenia”. Szefowa Northland Power Christine Healy nazwała Baltic Power przełomowym projektem dla Polski i przykładem tego, co można osiągnąć dzięki silnym partnerstwom.
| Parametr | Baltic Power |
|---|---|
| Liczba turbin | 76 maszyn Vestas po 15 MW |
| Moc zainstalowana | do 1,2 GW |
| Roczna produkcja | do 4 TWh, ok. 3 proc. zapotrzebowania Polski |
| Zasilane domy | ponad 1,5 mln gospodarstw |
| Wysokość turbiny | ponad 250 m nad poziomem morza |
Źródło: Orlen, Baltic Power
Od wniosku do prądu minęło 15 lat
Historia projektu pokazuje, jak długa jest w Polsce droga od pomysłu do działającej elektrowni na morzu. Orlen złożył wniosek koncesyjny już w 2011 r., a właściwa budowa ruszyła dopiero około półtora roku temu. Pierwszy prąd z bałtyckich wiatraków popłynął do krajowej sieci w lipcu tego roku przez nowo wybudowaną stację elektroenergetyczną Choczewo w pomorskim Osieku Lęborskim.
Zakończenie montażu turbin nie oznacza jeszcze końca formalności. Przed farmą seria testów i certyfikacji oraz uzyskanie koncesji na wytwarzanie energii od prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Pełną moc instalacja ma osiągnąć do końca 2026 r., co potwierdził podczas uroczystości prezes Fąfara.
Co piąta złotówka została w polskich firmach
Dla krajowego przemysłu Baltic Power był poligonem, który może procentować przy kolejnych projektach. Według Orlenu udział polskich firm w wydatkach liczonych dla całego cyklu życia farmy sięga około 21 proc. Krajowi dostawcy odpowiadali między innymi za konstrukcje stalowe, kable, elementy turbin i fundamentów, stacje elektroenergetyczne, bazę serwisową, prace budowlane, badania oraz logistykę.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Stawka jest większa niż jedna farma. Na Bałtyku trwają już prace przy kolejnych projektach, w tym inwestycjach grupy PGE i Polenergii, a rządowe plany zakładają, że morska energetyka wiatrowa stanie się w przyszłej dekadzie jednym z filarów krajowego miksu energetycznego. Doświadczenie zdobyte przy pierwszym projekcie, od portów instalacyjnych po serwis, będzie dla polskich firm przepustką do zleceń przy następnych farmach.
Dla odbiorców energii znaczenie inwestycji jest proste do policzenia. Produkcja na poziomie 4 TWh rocznie to tani w eksploatacji prąd bez kosztów paliwa i uprawnień do emisji CO2, który w godzinach wietrznej pogody będzie wypychał z rynku droższą generację węglową i gazową. Każdy taki blok czystej energii w systemie to w dłuższej perspektywie mniejsza presja na rachunki, choć skala efektu zależeć będzie od cen na rynku hurtowym.
Największe turbiny, jakie stawiano w Europie
Gdy wiosną na polskich wodach stanęła pierwsza maszyna, serwisy branżowe, w tym GlobEnergia, opisywały ją jako największą morską turbinę wiatrową zainstalowaną do tej pory w Europie. Model Vestas o mocy 15 MW był do niedawna szczytem technologicznych możliwości branży, a Baltic Power należy do pierwszych farm na świecie, które wykorzystują go na skalę przemysłową. Dla porównania turbiny stawiane na Bałtyku dekadę temu miały moc kilkukrotnie mniejszą, co pokazuje, jak szybko rośnie wydajność pojedynczej instalacji.
Wybór największych dostępnych maszyn miał konkretne uzasadnienie ekonomiczne. Mniejsza liczba mocniejszych turbin oznacza mniej fundamentów, mniej kabli i krótszy czas instalacji na morzu, gdzie każdy dzień pracy wyspecjalizowanych statków kosztuje setki tysięcy euro. Ta sama logika będzie towarzyszyć kolejnym polskim projektom, które powalczą o aukcje wsparcia w nadchodzących latach. Doświadczona przy Baltic Power kadra, porty serwisowe i łańcuch dostaw dają im punkt startu, o jakim pierwsza farma mogła tylko marzyć.

