Lipiec był na rynku depozytów miesiącem rekordów, bo Polacy zanieśli wtedy do banków ponad 100 mld zł. Sierpień przyniósł zimny prysznic. Jak wynika z danych NBP, które opisuje bankier.pl, wartość nowych wpłat na lokaty terminowe spadła o ponad 12 mld zł, a banki po raz kolejny obniżyły oprocentowanie. Oszczędzający dostają dziś średnio mniej, niż wynosi inflacja.
Średnia stawka spadła do 2,94 proc.
Według danych banku centralnego średnie oprocentowanie nowo zakładanych depozytów wyniosło w sierpniu 2,94 proc. w skali roku, o 0,06 pkt proc. mniej niż w lipcu. Cięcia objęły niemal wszystkie popularne terminy. Najmocniej, o 0,14 pkt proc., spadły stawki lokat zakładanych na 3 do 6 miesięcy, które płacą obecnie średnio 2,95 proc. Depozyty kwartalne oprocentowane są na 3,02 proc., a roczne na 2,95 proc.
| Termin lokaty | Średnie oprocentowanie | Zmiana wobec lipca |
|---|---|---|
| 2 do 3 miesięcy | 3,02 proc. | minus 0,03 pkt proc. |
| 3 do 6 miesięcy | 2,95 proc. | minus 0,14 pkt proc. |
| 6 do 12 miesięcy | 2,95 proc. | minus 0,08 pkt proc. |
| Powyżej 12 miesięcy | 3,02 proc. | plus 0,25 pkt proc. |
Źródło: NBP, dane za sierpień 2026 r.
Średnia dla całego rynku, czyli 2,94 proc., wygląda szczególnie blado w zestawieniu z dynamiką cen. Według szybkiego szacunku GUS inflacja wyniosła we wrześniu 4 proc. Przeciętna lokata nie chroni więc dziś oszczędności przed utratą wartości, a realna stopa zwrotu jest ujemna o około 1 pkt proc. Od zysku z lokaty trzeba jeszcze odprowadzić 19-procentowy podatek Belki, co dodatkowo pogarsza bilans.
Wyjątek: banki dopłacają za długi termin
W sierpniowych danych NBP jest jedna ciekawostka. Pod prąd rynkowi poszły lokaty zakładane na okres dłuższy niż rok. Ich średnie oprocentowanie wzrosło o 0,25 pkt proc., do 3,02 proc., a klienci wpłacili na nie nieco ponad 1 mld zł, najwięcej od sierpnia 2023 r. Banki płacą więcej za zamrożenie pieniędzy na dłużej, bo w ten sposób zabezpieczają sobie finansowanie na czas spodziewanych obniżek stóp procentowych.
Dla klienta to czytelna wskazówka. Kto chce zatrzymać obecne stawki na dłużej, znajdzie na rynku oferty depozytów rocznych i dwuletnich z oprocentowaniem wyraźnie powyżej średniej, zwłaszcza w bankach spoza pierwszej dziesiątki. Krótkoterminowe promocje dla nowych środków wciąż istnieją, ale ich lista z miesiąca na miesiąc się skraca, o czym świadczy wycofanie najwyżej oprocentowanych ofert jeszcze we wrześniu.
Zobacz również:
FINANSE · 06.10.2026„Babciowe” kończy dwa lata. Wsparcie trafiło już do 680 tys. dzieciGotówka szuka innych adresów
Spadek wpłat o ponad 12 mld zł w miesiąc nie oznacza, że Polacy przestali oszczędzać. Część pieniędzy została na nieoprocentowanych rachunkach bieżących, część popłynęła do funduszy inwestycyjnych i obligacji skarbowych, które przy inflacji 4 proc. oferują konstrukcje indeksowane wskaźnikiem cen. Swoje zrobiła też hossa na warszawskiej giełdzie, która zachęca część oszczędzających do większego ryzyka.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Z perspektywy banków malejący apetyt na lokaty nie jest problemem, bo sektor od miesięcy dysponuje nadpłynnością i nie musi licytować się o depozyty. To zła wiadomość dla klientów, bo bez presji konkurencyjnej stawki będą podążać za oczekiwanymi cięciami stóp procentowych. Każdy kolejny miesiąc zwlekania z założeniem lokaty oznaczać będzie najpewniej nieco niższe oprocentowanie niż obecne.
Ile naprawdę zostaje z lokaty
Prosty rachunek pokazuje skalę problemu. Kto wpłaci 10 tys. zł na roczną lokatę ze średnim oprocentowaniem 2,95 proc., po 12 miesiącach otrzyma 295 zł odsetek brutto. Po potrąceniu 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych na koncie zostanie około 239 zł, co daje realną stopę netto w okolicach 2,4 proc. Przy wzroście cen o 4 proc. rocznie siła nabywcza tak ulokowanych oszczędności kurczy się więc o ponad 1,5 proc., mimo że nominalnie saldo rośnie.
Z tego samego powodu rośnie znaczenie aktywnego szukania ofert zamiast przedłużania lokat w swoim banku na warunkach standardowych. Różnica między średnią rynkową a najlepszymi promocjami dla nowych środków sięga zwykle 1,5 do 2 pkt proc., co przy większych kwotach przekłada się na setki złotych rocznie. Warto też pamiętać o limicie gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który chroni depozyty do równowartości 100 tys. euro w jednym banku, bo najwyższe stawki oferują często mniejsze instytucje.
